JAK WYKORZYSTUJESZ CZAS, KTÓRY SPĘDZASZ W MIEJSCU ZAMIESZKANIA ? 

Ze względu na przedłużająca się miesiącami naukę zdalną uświadomiłam sobie, że dane mi jest obserwować miejsce, w którym żyję w całorocznym cyklu. Ludzi, przyrodę (tu szeroko, bo: zwierzęta – i ptaki, i owady i ssaki leśne, polne, hodowlane oraz roślinność a tej tu różnorodność wielka) . Ciekawa jestem, na czym Ty się skupiłaś/skupiłeś spędzając tyle czasu w miejscu zamieszkania….

Zachęcam Cię do przyjrzenia się światu, który Cię otacza na co dzień. Jak się zmienia na przestrzeni roku, w zależności od pogody, a tak bardzo subiektywnie – jak zmienia się Twój odbiór w zależności od Twojego nastroju…

A może dostrzeżesz jakieś SKARBY? Tak właśnie – skarby. Przykład : bluszczyk kurdybanek. Chwast którego z niechęcią usuwałam z wszelkich miejsc ogrodu, jako, że jest bardzo inwazyjny.  Z czasem dostrzegłam, że jest piękny i lubią go pszczoły. A potem poczytałam…
Pierwszy nagłówek o bluszczyku: „Lecznicza bomba i roślina żołnierzy” – „ działa zbawiennie na trawienie i przemianę materii. Jest bogaty w składniki odżywcze i sole mineralne. W surowcu bluszczyku występują garbniki, te natomiast działają przeciwzapalnie, przeciwbiegunkowo, przeciwgorączkowo i ściągająco (…). Kurdybanek stosuje się również jako składnik opatrunków na trądzik, trudno gojące się rany czy oparzenia. Regeneruje on naskórek. Hamuje krwawienie. Odwary z niego pomagają łagodzić dolegliwości wątroby i trzustki. Reguluje pracę oskrzeli i płuc, działa zatem korzystnie przy astmie i kłopotach z oddychaniem. Kto cierpi na reumatyzm, powinien trzymać w swojej apteczce lekarstwa z tą rośliną w składzie.
Mówi się też, że bluszczyk kurdybanek to naturalne antidotum na zatrucie organizmu, choćby po wypiciu nadmiernej ilości alkoholu. – Zażywanie preparatów z bluszczykiem w składzie pomaga pozbyć się substancji toksycznych z organizmu. Osoby mające problemy z cholesterolem też mogą stosować leki z kurdybankiem. On przyczynia się bowiem do likwidacji kamieni cholesterolowych.” (ze strony:    http://regiodom.pl/portal/ogrod/rosliny/bluszczyk-kurdybanek-zwany-lecznicza-bomba-i-roslina-zolnierzy. ).

            Mam też pokrzywy i mniszka lekarskiego. Więc i o nich kilka ciepłych słów:

Pokrzywa– pierwszy znaleziony nagłówek- „Królowa ziół”. I w skrócie podam tylko wypunktowane możliwości zastosowań (a rozwinięcie dla zainteresowanych na stronie https://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/apteczka/pokrzywa-wlasciwosci-lecznicze-i-prozdrowotne-pokrzywy-aa-yvde-1WJh-G41i.html):

  1. Pokrzywa na przerost prostaty
  2. Pokrzywa na dolegliwości trawienne
  3. Pokrzywa – jakie witaminy zawiera?
  4. Pokrzywa na ból kręgosłupa i nie tylko
  5. Pokrzywa przy anemii
  6. Pokrzywa a alergia
  7. Pokrzywa a ciąża
  8. Pokrzywa na schorzenia skórne.

Mniszek lekarski: znaleziony nagłówek „Korzeń na raka”. Niektóre jego właściwości:

  • Sok pomaga przy zaburzeniach trawienia oraz metabolizmu, wpływa na powstanie większej ilości soków trawiennych.
  • Zwiększa wydalanie moczu przy jednoczesnej dezynfekcji układu moczowego.
  • Minimalizuje powstawanie zaparć.
  • Działa żółciopędnie.
  • Wspomaga pracę wątroby, a także ją oczyszcza.
  • Wpływa na usuwanie toksyn z organizmu.
  • Pobudza apetyt i ułatwia trawienie.
  • Dobrze wpływa na pracę nerek, ma działanie przeciwskurczowe; zapobiega powstaniu kamieni w pęcherzyku żółciowym.
  • Działa lekko przeczyszczająco.
  • Przyśpiesza gojenie ran, zwalcza brodawki i kurzajki.
  • Zawarta w nim inulina obniża poziom cukru we krwi i obniża poziom łaknienia.
  • Eliminuje nadmiar sodu i potasu w organizmie.
  • Ma działanie przeciwzapalne, dlatego stosowany jest w leczeniu reumatyzmu.
  • Wzmacnia odporność.

(ze strony: https://www.medme.pl/artykuly/mniszek-lekarski-czas-na-zbiory,35778.html).

Tak więc pewnie i Ty masz skarby wokół siebie. Może dasz się też przekonać, że wartością jest poznać miejsce, w którym  żyjesz, rozpoznawać jego specyfikę, dostrzec subtelności. Tak, by móc powiedzieć „JESTEM U SIEBIE”. I korzystać z dobrodziejstw, które są wokół…

 

POWRÓT

DO

SZKOŁY

  • na zdjęciu: Forsycja. Znalazłam informację, że jej znaczenie to ,,OCZEKIWANIE”

Pomału przymierzamy się do powrotu do nauki stacjonarnej. Ciekawa jestem, jakie to wywołuje w Tobie emocje? Daj sobie teraz chwilę, by je usłyszeć, rozpoznać….

Minęło 7 miesięcy nauki zdalnej, zresztą tylko 1,5 miesiąca tego roku szkolnego spędziliśmy w szkole . A i ubiegły rok szkolny to ponad trzy miesiące, gdy pozostawaliśmy w domu….

Czytam o oporze uczniów przed powrotem do szkoły – petycje podpisane przez pół miliona młodych ludzi. Zastanawiam się, co jest pod spodem czyli jaki jest główny powód oporu? Widzę to tak, że przyzwyczailiśmy się do takiej formy nauki. Tamtej wiosny wszystko było chaotyczne, niezorganizowane, teraz  mamy platformę TEAMS, nauczyliśmy się z niej korzystać. Jest to trochę tak wygodne, jak automatyczna skrzynia biegów –  nie musisz  się wysilać, ot, tak jak teraz – pewnie nawet niektórzy z Was nie wstają z łóżka w czasie przynajmniej pierwszych lekcji. Łatwo też uniknąć odpowiedzialności czy wręcz oszukać – liczne braki dostępu do Internetu, uszkodzenia kamery, korzystanie z dodatkowych źródeł przy sprawdzianach… Łatwość a raczej pójście na łatwiznę. Neuronauka mówi jednak, że ważny jest wysiłek  – i ten intelektualny, i ten fizyczny. Po to, by aktywizować nasz ośrodek nagrody w mózgu wytwarzający dopaminę . Dla tych, którzy są zwolennikami bezwysiłkowego bytu polecam film „Idiokracja”.
Blisko jest także do zniechęcenia, przebywania w bezpiecznej strefie komfortu. I tu zacytuję słowa, które dla mnie niosą prawdę o bycie człowieka, jego drodze rozwoju: „STATKI SĄ BEZPIECZNE W PORCIE. ALE NIE PO TO BUDUJE SIĘ STATKI”.

Drugi obszar  to obawy, teren emocji związanych z lękiem. Odzwyczailiśmy się od wielu, naturalnych wcześniej sytuacji. Stąd może pojawić się niepokój o to:  Jak sobie poradzę? Jak zostanę przyjęty/a przez innych?
Ta sytuacja trwa tak długo, że wyłączyliśmy jako nieużyteczne sposoby, dzięki którym naturalnie funkcjonowaliśmy wcześniej.  Jest to więc jakiś rodzaj ZMIANY, a każda zmiana wiąże się z emocjami.
To, co można zrobić z takim niepokojem, to rozpoznać go, nazwać i po prostu pozwolić mu być. Lęk związany jest z tym, co przewidujemy, gdy już nadejdzie ta sytuacja lęk ustępuje miejscu BYCIU W TEJ SYTUACJI. Ważne są także wewnętrzne przekazy, jakie układasz w swojej głowie. Warto się przysłuchać temu, co mówi twój umysł (a czasem wcale nie ułatwia życia). Możesz wtedy pozwolić myślom, które są dla Ciebie nieużyteczne przepłynąć a włączyć takie, które Cie wspierają.

I warto mieć na uwadze to, że powrót do szkoły to powrót do RELACJI a aspekt społeczny każdego z nas jest ważną składową funkcjonowania w świecie. I podstawą zdrowia psychicznego. Dla mnie kontakt zdalny jest tylko namiastką kontaktu i zachęcam Was do takiego spojrzenia na te nowoczesne sposoby zastępujące prawdziwą bliskość i KONTAKT.

Możesz zrobić sobie krótką wizualizację: Wyobraź sobie siebie w dobrym dla Ciebie miejscu liceum… Jesteś tam z kilkoma przyjaznymi Ci osobami…. Czujesz kontakt z nimi…. Ich bliskość…. Weź wdech i przyjmij to, co daje Ci możliwość bycia z nimi… Z wydechem wypuść to, co dla Ciebie trudne… Niech rozpłynie się w powietrzu aż do zaniknięcia…. Skoncentruj się na swojej głowie… Poczuj, jaka jest gotowa do zdobywania wiedzy o świecie, poszerzania jej, jaka jest ciekawa… Pobądź chwilę w tym stanie… A gdy już będziesz chcieć – wróć do miejsca, w którym fizycznie przebywasz…

Jeśli jest Ci trudno – możesz skorzystać z zewnętrznego wsparcia. Jestem, jeśli mnie będziesz potrzebować.

———————————————————————————————————————–

  • Zapisek dotyczący tego zdjęcia – pod tekstem

 O KONTAKCIE Z NATURĄ

Za oknem wreszcie słońce i nieco wyższa temperatura. W przyrodzie daje się wyczuć poruszenie, nawet moje koty nocowały na zewnątrz. Świat natury ma tyle dla nas propozycji. Czy i jak z nich korzystamy – zależy oczywiście od nas. Moją nieukrywaną intencją jest zwrócić Twoją uwagę na to czy zdrowo żyjesz, wspierając się tym, co mamy na wyciągnięcie ręki – bez sztucznych wspomagaczy.  No więc – JAK KORZYSTASZ ZE WSPIERANIA NATURĄ ?

Czytam z zainteresowaniem i poruszeniem książkę Sue Stuart-Smith „Kwitnący umysł” (podtytuł:  „o uzdrawiającej mocy natury”). I znalazłam tam taki tekst: „Najnowsze dane wskazują, że przeciętne dziecko tygodniowo spędza mniej czasu na zewnątrz niż więzień w zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze”. Pisze też (a jest psychiatra i psychoterapeutką – a jednocześnie rozmiłowana w naturze ogrodniczką) o ważnym w rozwoju każdego sensoryczno-motorycznym  kontakcie ze światem. Czyli: poprzez zmysły i ruch. Kontakt z naturą wpływa na naszą kondycję psychofizyczną – już pisałam, że systematyczne spacery są pomocne w leczeniu depresji bardziej (lub co najmniej podobnie) jak stosowanie leków antydepresyjnych. Nie odrzucam farmakologii- jest ważna, czasem niezbędna. Jednak  mam kontakt terapeutyczny z osobami, które uzależniły się od leków, ich odstawienie a nawet myśl o tym przeraża ich – co tworzy dodatkowy problem.
Myślę o młodym człowieku, grzęznącym w gąszczu swoich myśli i skupionym na swoim cierpieniu. I – przyjeżdża on na sesje taksówką (trasa zajęłaby mu pieszo jakieś 40-45 minut). Gdyby moje zalecenie było receptą, którą trzeba wykupić w aptece czyli zapłacić i coś biernie zażyć – to i owszem, ale ruch? Wysiłek? Zmęczenie?
Sue Stuart-Smith pisze o programach resocjalizacyjnych dla więźniów, często recydywistów, którzy poprzez „ogrodoterapię” wracają do lepszego kontaktu z sobą i światem zewnętrznym. Pisze  o osobach cierpiących na zespół stresu pourazowego, wracających do poczucia bezpieczeństwa i zdrowia psychicznego. A były prezydent  RPA, laureat pokojowej nagrody Nobla-  Nelson Mandela, uprawiał  ogródek  w więzieniu (spędził w nim 27 lat za walkę z apartheidem) i był to obszar jego osobistej wolności.
Większość z nas nie ma tak bolesnych  doświadczeń. Więc może wyjdziesz na zewnątrz –
Poczuć zapach ziemi i rozwijających się roślin.
Zobaczyć pąki wiśni, dzikich śliw i czereśni czy wiosenne kwiaty.
Usłyszeć szum wiatru, śpiew ptaków .
Dotknąć drzewa i poczuć jak płynie w nim życie.
Poczuć się częścią TEGO ŚWIATA. Nie tego wirtualnego, opartego na klikaniu palcem i zmęczonych oczach.
Obudzić w sobie wewnętrzne dziecko, które intuicyjnie lgnie do natury. Tego Ci życzę, dla Twojego zdrowia.
* zdjęcie ujmuje miejsce ZABAWY dzieciaków mieszkających w mojej okolicy. W zimie była tam skocznia, później tama, teraz taka konstrukcja. Bez zakupionych zabawek, instrukcji, wirtualnego świata, gdzie klikasz i masz schody a nawet  kolor wody możesz uczynić rodem z Adriatyku- w kontakcie z naturą, w ruchu, z własną inwencją i we współpracy. 

————————————————————————————————————————

 

 

             W

POSZUKIWANIU

       SŁOŃCA

Za oknem biało, zimno, mokro. W perspektywie pogodowej ma tak być jeszcze kilka dni…. Przedłużające się obostrzenia wywierają na mnie coraz bardziej niekorzystny wpływ. Jak nie zapaść się w otchłań przygnębienia?  Ano próbuję i oczywiście ciekawa jestem, jakie Ty znasz/stosujesz środki zaradcze. Jak szukasz swoje SŁOŃCE, by ogrzać się w jego promieniach?
W ostatecznym przypadku pozostaje wsparcie farmakologiczne, zewnętrzne oddziaływanie pomocowe dla układu nerwowego. W OSTATECZNYM. Bo działanie naszych neuroprzekaźników złączone jest ściśle z nasza aktywnością, sposobem myślenia, stylem odżywiania. Czyli – mamy wpływ i korzystajmy z tego.
To, co najtrudniejsze jest w leczeniu depresji, to zmobilizować  do czegokolwiek, gdy się tej osobie  nie chce. A takiej ochoty oczywiście nie ma.  Szczególnie do „wyjścia do ludzi” – a przecież depresja „jest odczuwalna jako druzgoczące doświadczenie ogromnego osamotnienia”  – cytuję John B. Ardena, który dalej pisze tak: „będziesz musiał zwalczyć w sobie tendencję do wycofywania się i robić to, na co nie masz do końca ochoty”. 
Jestem właśnie po rozmowie z młodym człowiekiem, uginającym się pod gorszym nastrojem. Co robi? Ano siedzi i myśli…. Wiadomo, jaki koloryt te myśli mają… Dobrze, że poprosił o pomoc, podzielił się swoim cierpieniem, nie pozostał w swoim osamotnieniu… Szukaliśmy wspólnie przebicia się  na powierzchnię, co wymaga oczywiście jego aktywności. Innej drogi nie ma. Znajdujesz w sobie Szefa, który  zarządza, a każdy takiego w sobie ma.
Mój Szef zalecił mi dziś rozłożenie maty i wykonanie serii porannych ćwiczeń. Potem wystawił mnie na zasypany śniegiem, szary, mokry świat, zarządził spacer i wcale się nie przejmował, że przemokły mi buty. Wróciłam z apetytem na śniadanie (wiadomo, że tak jest po fizycznej aktywności), z lepszym nastrojem (wiadomo, że tak zareagował mój układ nagrody w mózgu, który lubi, gdy wkładamy swój wysiłek) i z bukietem żonkili – to one są na zdjęciu. Są dziś moim Słońcem – wywołują uśmiech na mojej twarzy, żółte i  witalne (bo dały radę mrozowi i warstwie śniegu). Poczułam, że nawet w taki dzień, jak dziś, gdy mój nastrój szoruje po podłodze mogę poczuć SŁOŃCE.
A gdy nie znajdziesz swoich żonkili? No cóż- wtedy to już pracujesz mentalnie. Prawdą jest, że niezależnie od aury SŁOŃCE JEST ZAWSZE PONAD CHMURAMI. … Ta świadomość sama w sobie może okazać się wspierająca. To, że go nie dostrzegasz wcale nie znaczy, że nie istnieje. Ale, gdy zmienisz perspektywę realnie lecąc samolotem nad zasnutą chmurami Europą lub wizualizując sobie taki lot – zobaczysz Słońce. Wystarczy zmienić perspektywę – fizycznie lub korzystając z dobrodziejstw naszego umysłu.

——————————————————————————————————————-

 

     NATURA

          i

    POSTĘP

(ZDJĘCIE Z DZIŚ, 14 KWIETNIA 2021R.)

Dziś  byłam bezrobotna. Tak – z powodu braku prądu nie byłam w stanie pracować , jako, że moja praca (choć w założeniu nastawiona na bezpośredni kontakt) w zdalnej formie zależna jest od dostępu do Internetu oraz naładowanej baterii laptopa/telefonu.
Znów pomyślałam od zależności, jaka pokładamy w technice.  Przy eliminowaniu starszych form wspomagających życie. Myśl: „Napiję się kawy” powiodła mnie do miejsca, w którym uświadomiłam sobie, że usiłuję zmielić kawę w elektrycznym młynku…. To jednak nie był problem, gdyż wyjęłam zakurzony już nieco młynek ręczny . To, że nie napiłabym się dobrej kawy, to drobiazg – myślę raczej o poważnych problemach a wręcz zagrożeniach zależności od technologii. Atak zimy w USA, jakiego nie było od półtora wieku, przyczynił się do śmierci wielu osób, szczególnie w Teksasie. Tak, ludzie zamarzali, bo padła nowoczesna elektrownia. Gdyby mieli – jak kiedyś – własne źródła ciepła: kuchenki, kuchnie, piece opalane drewnem czy jakimś innym palnym materiałem – przeżyliby, przynajmniej większość (jasne jest, że co roku są  ofiary mrozu co często wiąże się z problemem alkoholowym).
Odchodzenie od indywidualnych źródeł zabezpieczenia i powierzanie się centralnemu dowodzeniu może być – jak pokazał amerykański przykład – niebezpieczne.
Bądźmy uważni na zew „obrońców natury”, którzy wołają o zakaz palenia węglem czy nawet drewnem. O korzystanie z fotowoltaiki  (bez zapoznania się z konsekwencjami jak choćby utylizacja takich ilości paneli, ich efektywność po 10- 15 latach itp.).
Jestem za połączeniem tradycji i nowoczesności – choćby korzystania z gotówki i kart, ogólnie: jestem za  WOLNOŚCIĄ  WYBORU.
Patrzeniem uważniej i dalej.
Odwoływaniem się do zdrowego rozsądku.

A czemu w temacie „Natura” – bo dziś to natura przyczyniła się do mojego „bezrobocia” , gdy łamiące się pod śniegiem gałęzie odcięły linie sieci elektrycznej. I ta „Natura” skierowała mnie tym samym  do samej siebie – do ratowania  ugiętych pod ciężarem śniegu gałęzi wiśni, czarnych porzeczek, krzewów ozdobnych…

———————————————————————————————————–

ŚWIĘTA WIELKANOCNE

PRZED NAMI

 

DOBREGO ŚWIĘTOWANIA DLA CIEBIE  – W KAŻDYM ASPEKCIE ZYCIA – DUCHOWYM, SPOŁECZNYM I CIELESNYM. 

Przed nami czas Wielkiej Nocy.  Znów z ograniczeniami, limitami, nienormalną sytuacją zewnętrzną. Która – oczywiście przekłada się na nasz wewnętrzny świat. Siedzę przed laptopem, by do Was coś napisać, poczuć kontakt ponad wirtualną przestrzeń.  To trudne…
Święta są po to, by doświadczać ich we WSPÓLNOCIE – religijnej i rodzinnej. Mam wiarę, że tak właśnie będzie dla Ciebie. Mimo wszystko. Mam wiarę, że nie pozwolisz zamknąć się w przestrzeni „Ty i Twój telefon” i nie uwierzysz, że świat społeczny można zbudować przez zdjęcia, obrazy, emotikony czy litery. Po to, by się nie pogubić…
To czas zadumy nad życiem –  może skoncentrujesz się na pochyleniu się nad sensem Twojego życia, wartościami, którymi się kierujesz. Zadasz sobie pytanie – Co jest dla mnie ważne w życiu? Czym chcę się kierować? Jak  je przeżywać?
To czas spotkania ze śmiercią. W tym roku temat śmierci jest  bliższy – może bardziej: przybliżony przez media poprzez wzmacnianie  treści liczbami osób, które zmarły na koronawirusa (jakby ta przyczyna śmierci była jakaś uprzywilejowana a pozostałe wyparte, nieważne…). Może więc oddasz się refleksji nad śmiercią, śmiertelnością, doczesnością. Jakie ona w Tobie budzi emocje. Tu przypomina mi się pytanie Irvina Yaloma  (psychiatry i psychoterapeuty, który tematyce śmierci poświęcił sporo miejsca (choćby książki „Istoty ulotne” i „Patrząc w słońce”) – CZEGO KONKRETNIE BOISZ SIĘ W ŚMIERCI? Może zechcesz sobie odpowiedzieć…
To czas spotkania ze zmartwychwstaniem. Z tym, co się odradza, zmienia, rodzi na nowo… Jak natura po zimowym bezdechu. I – przyznam, że i tym razem, jak co roku z niedowierzaniem patrzę na ogród, w którym z ziemi zaczynają wychylać się różne cudeńka – i zastanawiam się, jak to możliwe? Mróz, śnieg, nicość, a tu nagle ŻYCIE?
Wierzę, że nadejdzie czas, gdy będzie można przemieszczać się z odsłonięta twarzą, witać na ulicy  innych (również nie zasłoniętych) i uśmiechać się do ich, prowadzić zajęcia w szkole BEZPOŚREDNIO, podróżować, korzystać z dobrodziejstw tego świata. I, że zdrowy rozsądek podniesie pokrywę lęku – budowaną i wzmacnianą od ponad roku. Wierzę w takich lekarzy, jak pan Włodzimierz Bodnar czy Maciej Hamankiewicz,  którzy wierni są przysiędze Hipokratesa* a nie koncernom farmaceutycznym. Dla zainteresowanych chciałam podesłać  link z wywiadem z panem W. Bodnarem, ale już został usunięty z Youtube. Nadmienię, że jest to lekarz pediatra i pulmonolog  z Przemyśla który w leczeniu Covid 19 stosuje z powodzeniem znany w środowisku medycznym środek  – amantadynę i nie poddaje się presji globalnego podejścia do koronawirusa.
W Internecie znajdziecie jednak inne artykuły, nagrania – szukajcie prawdy, zdobywajcie wiedzę z różnych źródeł, bądźcie krytyczni.

*Przysięga Hipokratesa składana jest przez lekarzy od czasów starożytnych. Jej główne przesłanie głosi „Primum non nocere”, co znaczy „Po pierwsze nie szkodzić”. Przysięga Hipokratesa to swoisty kodeks etyczny przyjmowany przez środowisko lekarskie.

STRES – WARTO GO POZNAĆ, BY LEPIEJ SOBIE Z NIM RADZIĆ (CZĘŚĆ III)

Dziś ciąg dalszy o tym, co możemy zrobić z naszym towarzyszem podróży przez życie. Tak, bo pozbyć się go nie da (ewolucja go wspiera) ale mamy wpływ na to,  w jaki sobie poradzimy z napięciem i jak będziemy mierzyć się z wyzwaniem. A więc –  są i na to sposoby:

Wysiłek fizyczny – jednym z najlepszych sposobów na rozładowanie stresu. W celu zredukowania stresu, zalecana jest szczególnie umiarkowana aktywność fizyczna, niezbyt intensywna, a najlepsze i zarazem najtrwalsze efekty można osiągnąć przy aktywności dłuższej niż 45 min. Krótsze formy są lepsze niż żadna. A jeśli ktoś preferuje intensywność to może to być tzw. trening funkcjonalny – z zastosowaniem obciążenia ciała, szybkie cardio, tabata. Wystarczą 4 minuty.

Przede wszystkim-  trzeba zejść z kanapy 🙂 

Ćwiczenia oddechowe – Oddychanie przeponą jest znanym i niezwykle skutecznym sposobem w zmniejszaniu napięcia. Niby taka prosta rzecz jak oddychanie – znane nam od pierwszego kontaktu ze światem. A jednak, z czasem życia go zniekształcamy, nie wykorzystujemy pełnego potencjału tej podstawowej wymiany ze światem. Tu chcę Wam zaproponować tzw. „Oddychanie po kwadracie” – instrukcja jest prosta (jak kwadrat) i znajdziesz ją tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=jSNNBY0M9RE

Trening relaksacji

To ćwiczenie polega na koncentrowaniu uwagi na poszczególnych grupach mięśni. Wart tu wymienić:
1.  relaksację opartą na progresywnym napinaniu i rozluźnianiu mięśni (trening Jacobsona)
2. relaksację opartą na ciężkości ciała i poczuciu ciepła (trening autogenny Schultza)

Ad.1. Johanes Schultz był niemieckim psychiatrą, który uważał, że te metody relaksacyjne, potrafią zdziałać wiele dobrego dla zdrowia i samopoczucia człowieka. Trening autogenny Schultza to nazwa neuromięśniowej techniki relaksacyjnej. Podstawowym założeniem treningu jest przywracanie równowagi pomiędzy podsystemami autonomicznego układu nerwowego, to jest między przywspółczulnym układem nerwowym a współczulnym układem nerwowym. Przywspółczulny układ nerwowy zawiaduje procesami trawienia i ruchami jelit, obniża ciśnienie krwi, spowalnia bicie serca i reguluje działanie układu odpornościowego. Dla zainteresowanych – podaję link:
https://www.youtube.com/watch?v=eZttj0gfJPo

Ad. 2. Edmund Jacobson (amerykański lekarz medycyny wewnętrznej, fizjolog i psychiatra, naukowiec, twórca treningu Jacobsona oraz Biofeedbacku) prowadził  badania, na podstawie których mógł stwierdzić, że istnieje zależność pomiędzy napięciem mięśniowym a układem nerwowym – im mniejsze napięcie mięśni, tym korzystniejszy wpływ na układ nerwowy. Pozbywając się napięcia, organizm pozbywa się lęku, wycisza się oraz uspokaja. Jacobson uważał, że rozluźnione ciało wpływa na odprężenie pod względem psychicznym. Na podstawie tak wyciągniętych wniosków opracował metodę relaksacji, która do dziś cieszy się popularnością i jest chętnie używana przez psychologów oraz psychoterapeutów. Dla zainteresowanych – link:
https://www.youtube.com/watch?v=nohxTFjVTHU

Odpoczynek

Dobrze jest zadbać o odpowiedni odpoczynek. Robić przerwy w trakcie nauki/pracy – przełączanie uwagi korzystnie wpłynie nie tylko na zmniejszenie stresu, ale poprawi również jakość wykonywanej pracy. Odpoczywanie aktywne na świeżym powietrzu (jeżdżąc na rowerze, biegając czy wychodząc na spacer z psem) – jak najbardziej.

Masaż i akupunktura

Skórę pokrywają 4 miliony receptorów, które reagują na ucisk oraz temperaturę. Najbardziej wrażliwe części ciała to usta, kark, koniuszki palców i podeszwy stóp. Masaż ma wielki wpływ na nasze samopoczucie, dotyk poprzez obniżenie poziomu kortyzolu może być bardzo skutecznym reduktorem stresu. Co więcej, masaż podnosi także stężenie trzech neuroprzekaźników, takich jak: serotonina, dopamina i oksytocyna. Z kolei akupunktura to praktyka znana w chińskiej medycynie od tysiącleci. Pomaga w naturalny sposób obniżyć poziom stresu i zredukować wiele różnych dolegliwości o podłożu psychogennym, takich jak np.: bóle stawów, głowy, problemy z płodnością, snem lub krążeniem.

Sen

Organizm potrzebuje snu tak samo, jak powietrza. Jeśli nie zadbamy o prawidłowy cykl dobowy, nie będziemy zdrowi. Średnia ilość snu u dorosłych to 8 h 15 minut (melatonina wydziela się o 21.00). Dzieci i nastolatki – 9 h 15 minut (melatonina wydziela się między 21.30/22.30).

Muzyka

Muzykoterapia jest od dawna wykorzystywana w terapii różnych schorzeń. Odpowiednio dobrana melodia pozwala się zrelaksować, zmniejszy napięcie i wprowadzi w stan odprężenia. Można połączyć ją z technikami oddechowymi, co tylko wzmocni efekty tej techniki.

Rozmowa i przebywanie z pozytywnymi ludźmi

Rozmowa z przyjaciółmi może złagodzić niepokój i poprawić stan emocjonalny. Wsparcie w postaci szczerej, swobodnej rozmowy redukuje niepokój.

Dotyk i przytulanie się

Pomocna jest też fizyczna bliskość, tj. trzymanie za rękę czy przytulenie. Takie zachowanie sprawia, że u osoby doświadczającej stresu zmniejsza się poziom kortyzolu, a przez to spada napięcie. No i podnosi się poziom oksytocyny.

Odżywianie

Odpowiednio dobrana dieta również może przyczynić się do redukcji stresu. Warto zadbać o odpowiednie spożycie magnezu. Jego poziom może się obniżać w przypadku przewlekłego stresu i długotrwałego napięcia nerwowego. Magnez występuje w dużej ilości w orzechach, pestkach dyni, kakao, produktach pełnoziarnistych.

Korzystałam z:
https://hpba.pl/metody-radzenia-sobie-ze-stresem/

https://www.medonet.pl/zdrowie,trening-autogenny-schultza—zasady–zastosowanie–efekty-treningu,artykul,1729537.html
https://cplwowska.pl/trening-relaksacyjny/

 

– WARTO GO POZNAĆ, BY LEPIEJ SOBIE Z NIM RADZIĆ (CZĘŚĆ II)

         Przyjmując, że stres jest nam potrzebny warto znać strategie, jak sobie z nim radzić. Nie każdy stres jest mobilizujący. Przekroczone jego nasilenie w połączeniu z niemożnością rozwiązania problemu, który go przyniósł, prowadzi do niekorzystnych konsekwencji, w tym poważnych chorób. Psychologowie Norman Endler i James Parker  rozróżnili trzy podstawowe style radzenia sobie ze stresem:
 – skoncentrowany na zadaniu,
– skoncentrowany na emocjach,
– skoncentrowany na unikaniu.

Już w nazwach strategii wyraźnie widać, na co przeznaczana jest energia i która przyniesie efekt. Wszystkie te strategie mogą pojawić się przy jednym nawet stresorze. Jasne, że unikanie bywa potrzebne – czasem po prostu nie ma innego wyjścia. Skupienie się na tym, co przeżywasz również. To daje rozeznanie w Twoich emocjach, można tu szukać informacji, którą wykorzystasz do DZIAŁANIA.  Ważne jest, by nie pozostać na rozważaniu swojego stanu czy wymykaniu się problemowi. A za tym stoi oczywiście – nie branie odpowiedzialności.
Przyjrzyjmy się bliżej tym strategiom:
Człowiek, który radzi sobie ze stresem za pomocą  stylu zadaniowego, jest skoncentrowany na szukaniu różnych rozwiązań problemu. Jego działania koncentrują się na poszukiwaniu, przetwarzaniu i wykorzystywaniu informacji dotyczących wydarzenia stresującego po to, aby skutecznie likwidować przyczyny napięcia. Strategia zadaniowa zakłada konfrontacje z problemem i szybkie działania redukujące stres.
Opiera się na analizowaniu sytuacji. Zastanawia się, co należy zrobić w danej sytuacji, gdzie szukać pomocy, co może utrudniać/ułatwić realizację zamierzonego celu. Następnie podejmuje różne czynności, nie zostaje  z „idealnym” planem działań  w teorii –  DZIAŁA.
Koncentracja na zadaniu nie wyklucza szukania pomocy, wsparcia u innych, delegowaniu innym wykonania pewnych czynności. Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy przerzucaniem odpowiedzialności na innych, a prośbą o pomoc lub o wsparcie. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z osobą manipulującą, która wykorzystuje innych. W drugim przypadku zwracanie się o pomoc może mieć charakter rzeczywistej prośby, dotyczącej konkretnych działań lub prośby o wsparcie psychologiczne.

Koncentracja na emocjach to reakcja charakterystyczna dla osób, które w sytuacjach stresowychmają tendencję do skupiania się na sobie. Osoby te wgłębiają się we własne stany emocjonalne, takie jak: złość, napięcie, gniew itp. Człowiek działający zgodnie z tym stylem radzenia sobie ze stresem nie podejmuje działań, w celu rozwiązania problemu, tylko chce wyrzucić z siebie nagromadzone napięcie.
Nie zawsze jednak skutecznie likwiduje to dyskomfort. Ludzie, którzy tłumią emocje uspokoją się jedynie pozornie, tzn. nie widać u nich oznak zdenerwowania. Nie zmienia to jednak faktu, że napięcie wciąż tkwi w organizmie, powodując negatywne skutki. Konsekwencją długotrwałego wyciszania emocji są choroby psychosomatyczne układu pokarmowego i układu krwionośnego. Przeważnie choroby tego typu charakteryzują się nagłym przebiegiem i mają wspólny mianownik jakim, jest stres.
Wyciszanie emocji nie jest łatwym zadaniem, dlatego wiele osób w takich sytuacjach sięga  po „wspomagacze” typu alkohol, papierosy, leki czy narkotyki. Pozornie rozwiązany problem stresu może zatem prowadzić do uzależnień szczególnie, jeśli ktoś prowadzi bardzo stresujący tryb życia.
U takiego człowieka może pojawić się przekonanie, że jest w stanie zapanować nad swoimi  emocjami tylko przy pomocy środków wspomagających i ten schemat często powiela. Zdecydowanie lepszym sposobem radzenia sobie ze stresem jest wyrażenie emocji. Mówiąc głośno o tym, jak się czujemy, nabieramy również dystansu do trudnej sytuacji.
Koncentracja na unikaniu to strategia, która polega na odwracaniu uwagi od stresora i własnych reakcji. Często dochodzi do zaprzeczania informacjom o wydarzeniu stresowym. Charakterystyczne są również reakcje pomijania pewnych faktów, odrzucaniu ich i zaprzeczaniu im.
Są  osoby, które w sytuacjach stresujących odrywają się od nieprzyjemnego napięcia, angażując się w poszukiwanie kontaktów towarzyskich. Inną formą ucieczki jest celowe zajmowanie się czynnościami  np.: sprzątanie, wysiłek fizyczny, oglądanie telewizji, objadanie się. Działania zastępcze to zachowania, których celem jest rozładowanie napięcia, a nie konstruktywne rozwiązanie realnego problemu, powodującego stres. W tego typu reakcjach chodzi o to, aby czymś się zająć, odwrócić uwagę od nieprzyjemnych myśli.
Kolejną formą odcinania się od problemów jest fantazjowanie. W tym sposobie myślenia, rozwiązania wszelkich trudności pojawiają się w nierzeczywistym świecie marzeń. Człowiek wyobraża sobie pozytywne zakończenie sytuacji i … na tym poprzestaje. Rozwiązując kłopoty wyłącznie w sferze marzeń, odwlekamy w czasie realne działania zaradcze. W tym przypadku również poprawa nastroju jest tymczasowa i pozorna, bo konsekwencje przekładania na później  rozwiązania ważnych spraw piętrzą jeszcze większe trudności.
I jak to bywa w teorii (i praktyce) uczenia się – Jeśli ktoś kilka razy zrezygnuje z konfrontacji ze stresorem, istnieje ryzyko, że w przyszłości będzie u niego nasilać się poczucie bezradności i braku skuteczności w innych sytuacjach. Jest takie określenie: wyuczona bezradność.  

Dziś zachęcam Cię o przyjrzenia się, jaką strategię stosujesz?
Czy jest ona dla Ciebie użyteczna?
Czy chcesz/decydujesz coś zmienić w radzeniu sobie ze stresem?

Korzystałam z:
https://www.projektgamma.pl/strefa-wiedzy/wiki/strategie-radzenia-sobie-ze-stresem

STRES – WARTO GO POZNAĆ, BY LEPIEJ SOBIE Z NIM RADZIĆ (CZĘŚĆ I)
Co to jest stres?

Stres najprościej można zdefiniować jako reakcję organizmu w odpowiedzi na wydarzenia, które zakłócają jego równowagę, obciążają lub przekraczają nasze zdolności do skutecznego poradzenia sobie.

Pojęcie w psychologii zaadaptowane zostało z inżynierii, gdzie było stosowane do opisu tego, ile ciężaru (czyli stresu)może unieść most zanim się zawali.

Co to jest stresor?

Wspomniane wydarzenia zakłócające określamy jako stresory.

Stresory mogą się różnić pod względem siły oddziaływania. Najsłabsze z nich można określić jako zwykłe, codzienne utrapienia. Pomimo niewielkiej „siły rażenia” mogą być problematyczne ze względu na swoją powszechność (np. spóźnienie)Kolejny poziom to stresory poważne, charakteryzujące się związkiem z tzw. zmianami życiowymi. To okoliczności o charakterze życiowego przełomu, jak wejście w związek małżeński, zmiana pracy, czy narodziny nowego członka rodziny. Ostatni poziom to stresory katastrofalne, cechujące się oddziaływaniem na całe grupy ludzi w dramatyczny sposób (np. wojny, katastrofy naturalne, zamachy terrorystyczne), uderzające w najbardziej podstawowe ludzkie potrzeby i wartości, jak życie czy bezpieczeństwo. Stres który im towarzyszy ma zwykle ekstremalny, niekiedy traumatyczny wymiar i może pozostawiać długotrwały ślad psychiczny

Czy stres zawsze jest związany z czymś negatywnym?

Stres wcale nie musi się jedynie wiązać z wydarzeniami negatywnymi. Randka, święta, awans, ślub czy duża wygrana w grach losowych to także potencjalnie poważne stresory. Istotą stresu jest więc nie tyle obecność wydarzenia przykrego, co konieczność zaadaptowania się, przystosowania do nowej sytuacji stanowiącej wyzwanie.
Po co nam stres?

Z punktu widzenia ewolucji stres jest nam potrzebny w sytuacjach zagrożenia życia. Gdy pojawia się niebezpieczeństwo, cały nasz organizm mobilizuje się w myśl strategii: walcz albo uciekaj. Adrenalina sprawia, że nasze zmysły się wyostrzają i nasze szanse na przeżycie są większe.

W związku ze skierowaniem całej energii na aktywację mięśni potrzebnych do walki lub ucieczki, inne, mniej ważne funkcje naszego organizmu są tymczasowo wstrzymywane. Nie jest to żaden problem, jeśli po pewnym czasie sytuacja stresowa dobiega końca.

Mocno bijące serce pozwalało skutecznie ukrwić mięśnie, a głębokie oddechy zapewniały im tlen niezbędny do wzmożonego działania. Pot pozwalał utrzymać tę maszynerię w równowadze poprzez schładzanie, a skupienie się na tym co dzieje się tu i teraz (wyostrzenie zmysłów) umożliwiało skuteczną walkę lub ucieczkę. Innymi słowy można z tej perspektywy spojrzeć na stres jako naszego sprzymierzeńca – reakcję organizmu dodającą nam energii i mobilizującą nasze zasoby by zmierzyć się z wyzwaniem.

„Co za dużo, to niezdrowo”

Gorzej, jeśli pewien poziom stresu utrzymuje się w naszym ciele przez dłuższy czas. Nasz układ odpornościowy staje się coraz słabszy, organizm cały czas dostaje sygnały, że musi być gotowy na radzenie sobie z “niebezpieczeństwem” (projekt musi być gotowy na wczoraj, czeka nas ważny egzamin, a przed nami jeszcze wystąpienie publiczne).
Właśnie dlatego stres jest jedną z najbardziej powszechnych przypadłości XXI wieku. Według badań przeprowadzonych przez Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne, dzisiaj blisko 90% chorób jest bezpośrednio lub pośrednio powodowanych przez stres. Ta naukowa organizacja przeprowadziła badania, na podstawie których określiła czynniki, którymi stresujemy się najczęściej.Oto wyniki tego badania:

  1. Pieniądze (78% badanych)
    2. Obowiązki domowe (67% badanych)
    3. Praca (60% badanych)
    4. Zdrowie (56% badanych)
    5. Związki (56% badanych)
    6. Terroryzm (43% badanych)
    Od czego zależy to że się stresujemy?

Ludzie bardzo różnią się subiektywną oceną tych sytuacji. Stąd poza charakterystyką samego stresora, istotną rolę w tym czy się stresujemy odgrywa nasza subiektywna ocena stresora. Szczególną uwagę na ten element zwrócił psycholog i badacz zjawiska Richard Lazarus i nazwał je oceną poznawczą. Ocena poznawcza uwzględnia także to jak sami oceniamy naszą własną skuteczność radzenia sobie. Tym samym bardziej konstruktywnie stresują się osoby, które postrzegają stresory jako wyzwania, a własne możliwości radzenia sobie jako wystarczające (np. nie stresuję się przed egzaminem bo oceniam go jako niezbyt trudne wyzwanie i wierzę w swoje przygotowanie do niego i inteligencję).

Stres sam w sobie nie jest ani zły ani dobry. To w dużym stopniu od nas zależy jaki wywrze na nas wpływ, w zależności od tego jak będziemy go spostrzegać i jak będziemy sobie z nim radzić.

Korzystałam z:

https://michalpasterski.pl/listy/radzenie-sobie-ze-stresem/?read-list=1
https://superflavon.eu/unikanie-stresu
https://www.centrumdobrejterapii.pl/materialy/stres-co-to-jest-i-jak-sobie-z-nim-radzic/

               

            

 

Spędzając zawodowo kolejne godziny, dni przed ekranem laptopa czy telefonu odczuwam zmęczenie w oczach. Pomyślałam także o Waszych. Tak więc tekst ten skrócę maksymalnie, by był on nie tylko teoretycznym nawoływaniem do dbania o wzrok ale ZADBANIEM O WZROK.

Zamknij oczy.
Poczuj je.
WYJDŹ NA ZEWNĄTRZ –  NIECH TWOJE OCZY SPOTKAJĄ REALNY ŚWIAT.

 

        ZADBAJ O DAR WZROKU

 

EMOCJE – W GŁOWIE SIĘ NIE MIEŚCI

Dziś zainspirowałam się tematem zajęć, który przygotowałam dla klasy pierwszej, profil psychologiczno-kryminalistyczny – „Emocje”.

Definicja mówi, że  są to części  procesów psychicznych, które nadają jakość oraz określają znaczenie, jakie mają dla danej jednostki przedmioty, zjawiska, inni ludzie, a także własna osoba.

Nazw emocji jest około 160, a wszystkie wywodzą się z grupy pięciu podstawowych: Są to:
• strach • złość • smutek • radość • wstręt.
Dlaczego akurat te? W latach 70 – tych przeprowadzono badanie mające sprawdzić, czy ekspresja emocji jest taka sama  na całym świecie, czy różni się w zależności od kultury. Wszędzie pokazywano te same zdjęcia twarzy wyrażających różne uczucia. Okazało się, że część z nich jest bezbłędnie rozpoznawana na całej kuli ziemskiej. Dlatego badacze uznali, że tych kilka emocji można nazwać podstawowymi. Mają one uniwersalny charakter, to znaczy, że nie są zależne od wychowania, kultury. Dodatkowym argumentem było badanie przeprowadzone na osobach niewidomych. One równie  w identyczny sposób wyrażały podstawowe uczucia poprzez mimikę twarzy.  A przecież nie mogły się tego nauczyć od innych. Dlatego uważa się, że są one wrodzone, a nie wyuczone. Na bazie tych  podstawowych emocji pojawiają się nowe, które są ich pochodnymi.

Nie ma negatywnych i pozytywnych, jeśli już jakiś podział to na takie, które są dla nas przykre  lub przyjemne w doświadczaniu. A jako istoty żywe mamy tendencje do unikania przykrych i dążenia do przyjemnych.  Emocje są potrzebne, wszystkie.   Pełnią one ważne  funkcje:

  • Ułatwiają nam przetrwanie
    Powstały na drodze ewolucji i służyły nam po to, by przetrwać. Emocje mają to do siebie, że szybko przesyłają nam informację. Przy spotkaniu z niedźwiedziem strach podpowiadał nam, aby uciekać bądź walczyć. Gdybyśmy mieli się nad tym zastanawiać i myśleć-zwyczajnie zajęłoby to dłużej więcej czasu.
  • Informują nas o tym, że dzieje się coś ważnego

Nie pojawiają się bez powodu. Często informują nas o tym, co dla nas ważne i istotne. Jeśli odczuwam radość, to jest to informacja, że jest mi dobrze i chcę powtarzać dane zachowanie. Złość może informować nas, że dzieje się coś, co nam nie odpowiada, że ktoś przekroczył naszą granicę.

  • Motywują nas do działania

To one sprawiają, że łatwiej podtrzymać nam motywację. Łatwiej kontynuować chodzenie na siłownię, kiedy widoczne są efekty i odczuwa się radość. Złość podpowiada nam, że chcemy coś zmienić, że obecna sytuacja nam nie odpowiada.

  • Pomagają w podejmowaniu decyzji

To dzięki nim łatwiej podejmujemy decyzje. Analiza zysków i strat zajęłaby dużo więcej czasu, emocje informują nas szybko o tym, co zrobić. Choćby w przypadku wyboru partnera życiowego- dużą rolę odgrywają tu emocje.

  • Ułatwiają komunikację i budowanie relacji z innymi

Kiedy ktoś dzieli się z drugą osobą swoimi emocjami smutkiem, radością, łatwiej mu zbliżyć się do drugiej osoby i nawiązać przyjaźń bądź budować związek. Zasmucone spojrzenie mówi czasem więcej niż słowa.

                Przy temacie emocji chcę Wam zaproponować film. Animowany, co sugerowałoby, że jest on dla dzieci. Dla dzieci też, jednak zawarte w nich treści pomogą zrozumieć i zaakceptować te nieodłączne człowiekowi elementy składowe.
https://youtu.be/OvotPsfqV7k  (polski zwiastun, 2, 25 minuty)

Ważne jest to, że film opiera się na nauce a konkretnie na psychologii – zanim Pete Docter, reżyser i scenarzysta filmu „W głowie się nie mieści” (bo o tym filmie mowa) , wziął się za stworzenie scenariusza, wybrał się na konsultację do dwóch znanych psychologów z University of California w Barkeley:  Dachera Keltnera i Paula Ekmana. Ten ostatni jest pionierem w dziedzinie badań emocji i ich ekspresji ruchowo-mimicznej.  I to właśnie Paul Ekman w 1972r.  podał listę podstawowych emocji, o czym pisałam już wcześniej. To on badał zachowania niewerbalne w Ameryce Pd., Japonii, Izraelu, na Nowej Gwinei, w Związku Radzieckim, w Europie i USA. Obserwował członków wyizolowanych kultur, czy tak samo odbierają i wyrażają emocje. Skupiał się na wzroku i gestach rąk i ramion. Odkrył, że istnieje grupa emocji uniwersalnych dla różnych kultur i ras, tak samo wyrażanych i występujących w podobnych sytuacjach.

Emocje mogą być naszymi sojusznikami, drogowskazami, podporą. Aby tak było, trzeba je umieć rozpoznawać, mieć ich świadomość,  mieć z nimi kontakt i odpowiednio je wyrażać. I dla takiego celu polecam właśnie „W głowie się nie mieści”.
Korzystałam z:

http://www.osw.wyszkow.com.pl/wp-content/Materia%C5%82y-ze-szkoleniaUczucia-i-emocje…-Monika-W.pdf
https://www.crazynauka.pl/w-glowie-sie-nie-miesci-naukowa-recenzja-filmu/

_____________________________________________________________________________

 

   

     SIŁA

    ŻYCIA

Pracując zdalnie obserwuję przez okno przyrodę – ptaki uwijają się  wyraźnie szykując się do zakładania gniazd.  Co roku mam takie złudne myślenie, że z tej ziemi nic nie wyjdzie, po takich mrozach i długim okresie zaniku wegetacji. A następnie ze zdziwieniem dziecka obserwuję, że natura ma swoja siłę. A raczej SIŁĘ.
Siła życia – budząca się co roku zgodnie z cyklem i warunkami geograficznymi. Która pomaga lecieć bocianom i innym ptakom wędrownym. [wiecie, że bociany lecą dziennie 100-200 km – w stronę Afryki a wracając przemierzają nawet… 500  km dziennie? I to przez około 6 tygodni???]
Siła życia – która pozwala nam, ludziom przetrwać takie trudności, cierpienia, o jaką byśmy siebie nie posądzali. Myślę teraz o więźniach obozów koncentracyjnych, a każdy zapis, który bym tu dołożyła spłyci i na pewno nie odda bezmiaru tej tragedii. Lepiej już odesłać Was do tych, którzy mają prawo o tym mówić: proponowany już przeze mnie kilkakrotnie  Victor Frankl „Człowiek w poszukiwaniu sensu”, Seweryna Szmaglewska „Dymy nad Birkenau”.Siła życia – która wspiera osoby borykające się z chorobami, która pomaga im podnieść się, ozdrowieć. Żyć mimo dolegliwości, cierpień, strat czy niepełnosprawności. I to  żyć – niekiedy – szczęśliwie i z wdzięcznością.  Tu przypomina mi się poruszające epitafium na grobie dwóch dziewczynek, zmarłych w wielu 6 i 12 lat, dwóch córek państwa P., którzy taki napis umieścili: „Nie pytamy, dlaczego je zabrałeś ale dziękujemy, że nam je dałeś Panie”.
To właśnie Siła Życia –  która dotyka Duchowości…

Każdy z nas ma w sobie taką siłę. I głosy, że „Ja miałem/miałam/mam ciężko…” nijak tu nie stanowią usprawiedliwienia. Podkreślając Odpowiedzialność i Wolność  człowieka oraz jego Sprawstwo i możliwość Wyboru zachęcam do kontaktu z tą Siłą w sobie. Nie jesteśmy zdeterminowani do końca warunkami zewnętrznymi. Tu wspomnę historię , którą opowiadał Eric Berne – twórca analizy transakcyjnej.
Historię o dwóch braciach, którym matka mówiła „Skończycie w domu wariatów”. Jeden z nich został pacjentem zakładu psychiatrycznego, drugi psychiatrą….
—————————————————————————————————————–

A teraz, na zakończenie  ta papryka – urosła sobie sama, z niedbale wyrzuconego ziarenka przy spożywaniu śniadania. W miejscu, gdzie NIE POWINNA UROSNĄĆ – bo ziemia jałowa, słońca niedostatek, nikt jej nie podlewał. A żeby było śmieszniej, to równolegle, w przygotowanym ogródku pielęgnowałam wzorcowo kupione na targu sadzonki papryk, wyselekcjonowane, dopieszczone….
I wiecie co – one co prawda były ale jakieś mizerne. A ta, z własną SIŁĄ ŻYCIA , niech pomaga Ci poczuć Twoją.

 

 

DECYZJE

Decyzje… Zmora dorosłości czy przywilej wolnej woli? Pewno i jedno, i drugie –  łącznie. Właśnie jestem po trudnej decyzji związanej z rezygnacją z psiaka, którego pokochałam od pierwszego wejrzenia. Decyzja to proces, w którym bierzemy pod uwagę różne składowe. Odzywają się tu nasze wartości, powinności, przyzwyczajenia, wiedza, emocje. To, co umożliwia dobrą decyzję to znajomość swoich potrzeb. A jakież to często mamy „zakłócacze”, by te potrzeby rozpoznać.
To, co trudne, to częsta rozbieżność między tym, co chcemy, pragniemy a naszym tzw. superego (struktura w modelu psychoanalitycznym, stanowiącą wewnętrzną reprezentację wartości moralnych, etycznych). W psychologicznej koncepcji analizy transakcyjnej mamy wyodrębnione trzy aspekty „Ja” – Dziecka (chcę, potrzebuję), Rodzica (z systemem rodzicielskich „wolno”, „nie wolno”, „powinienem”) i Dorosłego – właśnie ta struktura odpowiedzialna jest za podejmowanie decyzji. Owszem, czasem nasze Dziecko „zadecyduje” i nie zawsze są to rozważne decyzje. Czasem Rodzic zatrzyma nas przed czymś dobrym dla nas, jeśli w tym aspekcie naszej osobowości jest dużo krytycznego podejścia: „Nie nadajesz się”, „Nie  wypada”, „Nie warto próbować”  itd. Wczoraj zmierzyłam się z wszystkimi aspektami i wierzcie – nie są to tylko pojedyncze głosy TAK i NIE, pod nimi jest mnóstwo pytań, argumentów, aspektów…
Każda decyzja niesie za sobą konsekwencje – i te tzw. dobre i te trudniejsze. Jedna droga, którą wybierzemy wyklucza drugą, nie możemy pójść dwoma naraz. Utarło się takie powiedzenie, że „Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka”.
Jest też wiersz A. Fredry, w którym „osiołkowi w żłobie dano, w jednym owies ,w drugim siano…”. A, że osioł nie mógł się zdecydować zakończył swój żywot z powodu głodu pośród smakowitego jedzenia.
Ważne jest, by wdrażać się do podejmowania decyzji od dziecka, oczywiście są to decyzje rzędu – co ubiorę dziś do przedszkola, z czym zjem kanapkę, którą zabawkę wybiorę ze sklepu itp. I tu już duża rola rodziców. By powiększać autonomie dziecka zgodnie z jego możliwościami i stopniowo rezygnować ze swojego wpływu (a są tacy rodzice, którym to przychodzi z trudem, nawet wobec dorosłych już dzieci). Z czasem pojawiają się te trudniejsze, a wtedy niektórzy chętnie oddają odpowiedzialność innym. To nie branie odpowiedzialności to znane „To przez Ciebie….”, to „Zrobię, jak Ty chcesz”, to „Co mi radzisz?”.
Dla mnie dorosłość = decyzyjność= odpowiedzialność. Bo wzięcie odpowiedzialności za siebie i swoje decyzje, to pierwszy (i często trudny) krok w psychoterapeutycznym procesie zmiany.

Podjęłam decyzję o rezygnacji z prawie mojego już Mandara. Są we mnie trudne emocje, jakiś rodzaj cierpienia. I na to też daję sobie przyzwolenie. Jako nieodłączny element decyzji, która podjęłam. I wiem, że to dobra decyzja, choć bardzo mnie smucąca …

 

DEPRESJA

Wczoraj, 23 lutego w Polsce obchodziliśmy Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją.  Został on ustanowiony przez Ministra Zdrowia w 2001. Dołączam link do tematycznych webinarów: https://gallery.umlub.pl/
Depresja jest w ścisłej czołówce przyczyn zgonów na świecie.
OBJAWY
Depresja to choroba, która objawia się przewlekłymi zaburzeniami nastroju. Do zaburzeń psychicznych dołączają objawy somatyczne (cielesne).Chorzy zaczynają zaniedbywać codzienne obowiązki – pracę, szkołę, higienę osobistą. Problemem stają się dla nich podstawowe czynności takie jak wstanie z łóżka czy pójście do sklepu.

Objawy depresji to: obniżony nastrój, anhedonia (niezdolność do odczuwania przyjemności), niska samoocena, brak poczucia sensu, trudności w koncentracji, kłopoty z podejmowaniem decyzji, męczliwość, mniejsza aktywność, poczucie winy, zaburzenia snu, zaburzenia apetytu, bóle i zawroty głowy, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, myśli o śmierci i samobójstwie.

Objawy mogą mieć różne nasilenie – o przewlekłej melancholii po ostre epizody depresyjne. Zmiany nastroju o charakterze depresyjnym trwające dłużej niż dwa tygodnie powinny skłonić nas do szukania pomocy u lekarza pierwszego kontaktu, psychologa lub psychiatry.

PRZYCZYNY
Przyczyna depresji rzadko jest jednoznaczna. Choroba ta wynika najczęściej z połączenia czynników genetycznych, biologicznych, psychologicznych i społecznych. Przyczyny depresji to na przykład: uwarunkowania genetyczne, przewlekłe choroby, uzależnienia, stresujące wydarzenia (np. śmierć bliskiej osoby, zwolnienie z pracy), samotność, zła sytuacja rodzinna, szkolna, materialna czy mieszkaniowa.

DEPRESJA NASTOLATKÓW
Okres dojrzewania niesie wiele wyzwań dla młodego człowieka. Do przemian hormonalnych dochodzą tzw. zadania rozwojowe, kiedy określa się cele w życiu, system wartości i przekonań, seksualność itd. W tym wieku nieraz mogą pojawić się: obniżony lub zmienny nastrój, rozdrażnienie, lęk, niska samoocena, koncentracja na swoim wyglądzie, czasem trudne zachowania (łamanie norm społecznych, zachowania autoagresywne). Z takich zachowań zazwyczaj się wyrasta. Podobne objawy mogą jednak świadczyć także o zaburzeniach depresyjnych.

Przez wiele lat uważano, że poważne zaburzenia nastroju nie występują u dzieci i nastolatków ze względu na niedojrzałość ich procesów psychicznych. A jednak objawy depresji obserwowane u nastolatków przypominają te występujące u dorosłych, choć jest wiele cech charakterystycznych tylko dla młodych ludzi. U młodzieży depresja dość często przyjmuje atypowy obraz. Na pierwszy plan wysuwają się wtedy m.in. uporczywe dolegliwości somatyczne. Najczęściej są to: bóle brzucha, nudności, wymioty, biegunki, bóle głowy, kołatania serca, duszność, częste zasłabnięcia lub omdlenia, moczenie nocne. Jeśli nastolatek ma depresję, w wyniku tych badań nie udaje się znaleźć organicznych jej przyczyn.

U starszych nastolatków depresja często przybiera maskę buntu wobec rodziców, nauczycieli. Młody człowiek nie przestrzega zasad, przejawia zachowania agresywnie, a niekiedy autoagresywne (np. samookaleczenia). W takich przypadkach nastolatek zazwyczaj trafia do poradni pedagogiczno-psychologicznej. Specjalista (psycholog, pedagog) najczęściej odkrywa, czym tak naprawdę są przybierane maski zachowań. Zwykle pacjent kierowany jest wtedy do psychiatry.

Klasyczne manifestacje depresji to smutek, przygnębienie, płaczliwość. U młodzieży częściej niż u dorosłych pojawia się drażliwość, złość lub rozpacz, demonstrowanie wrogości wobec otoczenia — nastolatek zachowuje się w sposób odpychający, zniechęcający do nawiązania kontaktu. Może wycofywać się z życia towarzyskiego, ograniczać kontakt z rówieśnikami. Możliwa jest również reakcja zobojętnienia, apatii, zmniejszenia, a nawet utraty zdolności do przeżywania radości (anhedonia). Nastolatek przestaje cieszyć się z rzeczy lub wydarzeń, które wcześniej sprawiały mu radość.

Warto zwrócić uwagę na sytuację, gdy młody człowiek okazuje poczucie znudzenia, zniechęcenia. Niepokojące jest ograniczenie lub zaprzestanie aktywności, które wcześniej były dla nastolatka ważne lub przyjemne (np. sport, hobby, spotkania z rówieśnikami). Niechęć do podejmowania codziennych obowiązków lub zupełne ich zaniechanie może świadczyć nie o lenistwie — jak sądzi wielu rodziców — ale o rozwijającej się depresji. Nastolatek może np. odmówić porannego wstawania, chodzenia do szkoły, wychodzenia z domu, a w skrajnych przypadkach — ze swojego pokoju, zaniedbywać higienę osobistą, naukę.
Kolejne możliwe symptomy, trudne do zakwalifikowania przez rodziców jako przejaw depresji, to np. nadmierna reakcja dziecka, np. złością lub rozpaczą, na drobne nawet uwagi czy krytykę.  Inne, niecharakterystyczne dla depresji objawy i problemy, które mogą w jej przebiegu występować u nastolatków, obejmują:
– zaburzenia koncentracji i trudności z zapamiętywaniem, co często skutkuje problemami z nauką i pogorszeniem wyników w szkole, wagarowaniem,
– pobudzenie psychoruchowe, bezwiedne i bezcelowe działania, np. skubanie ubrania, obgryzanie paznokci,
– podejmowanie niektórych aktywności w nadmiarze, np. wielogodzinna gra na komputerze, oglądanie TV wpatrując się w ekran bez angażowania uwagi i przyswajania informacji,
– zwiększenie lub zmniejszenie apetytu, a w efekcie zmiany masy ciała,
– problemy ze snem: trudności z zasypianiem, wybudzanie się w nocy, budzenie się wcześnie rano, a niekiedy nadmierna senność.

W ciężkich przypadkach depresji mogą u nastolatka wystąpić objawy psychotyczne: omamy, najczęściej słuchowe, rzadziej wzrokowe i węchowe i/lub urojenia. Omamy przyjmują postać np. głosu krytykującego postępowanie i poczynania nastolatka, przekonującego o jego winie, bezużyteczności lub nawet nakazującego okaleczenie się lub zabicie; rzadziej obejmują wizje zniszczenia, katastrofy lub zapach śmierci i rozkładu.

Zaburzeniom depresyjnym często towarzyszy lęk — niemal nieustający, o stałym nasileniu, nieokreślony („sam nie wiem, czego się boję”) oraz uczucie niepokoju, napięcia wewnętrznego.

W wielu wypadkach nastolatki cierpiące na depresję podejmują działania autoagresywne, np. samookaleczenia (cięcie się ostrymi przedmiotami, przypalanie zapalniczką, papierosem, drapanie, gryzienie), rozmyślne zadawanie sobie bólu, zażywanie w nadmiarze leków w celu „zatrucia się” (ale nie odebrania sobie życia).
Bardzo niepokojące są rozmyślania czy fantazjowania na temat odebrania sobie życia (myśli samobójcze). U niektórych osób pojawiają się również tendencje samobójcze, czyli planowanie lub nawet podejmowanie przygotowań do popełnienia samobójstwa. W skrajnych przypadkach chorzy na depresję czynią próby samobójcze, czyli podejmowanie bezpośrednich działań mających na celu odebranie sobie życia.

Jeśli jednak objawy depresyjne są tak nasilone, że utrudniają nastolatkowi codzienne funkcjonowanie w domu, w szkole i wśród rówieśników oraz gdy utrzymują się dłużej niż 2 tygodnie, młody człowiek powinien trafić do specjalisty. Najlepiej, jeśli będzie to lekarz wyspecjalizowany w psychiatrii dzieci i młodzieży. Pediatra, lekarz rodzinny czy psycholog, jeśli zaobserwują u nastolatka niepokojące, a nie zawsze typowe objawy, powinni skierować go na konsultację psychiatryczną.
DEPRESJA SENIORÓW
 Według wyników badań PolSenior2, które przeprowadzono na grupie 6 tysięcy osób, pomiędzy 60 a 106 rokiem życia, u 26% badanych występują objawy depresji. Oznacza to, że co trzeci senior mierzy się z zaburzeniami nastroju. Brak wsparcia ze strony bliskich, izolacja, bagatelizowanie objawów, a także brak psychoedukacji w zakresie zdrowia psychicznego, niejednokrotnie uniemożliwiają uzyskanie pomocy specjalisty, a warto zaznaczyć, że nieleczona depresja stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia. Kolejnym problemem jest także ryzyko podejmowania zachowań autoagresywnych dotyczące również osób po 65 roku życia. W 2017 roku ilość zamachów samobójczych w tej grupie wiekowej wynosiła 1277, a w 20119 było to już 1491. Jak podają specjaliści, seniorzy w tym działaniu są bardzo zdeterminowani, a przez to, niestety, skuteczni, a to dlatego, że ich celem jest odebranie sobie życia, a nie chęć zwrócenia czyjejś uwagi.

LECZENIE
Depresję można (i powinno się) leczyć. Najkorzystniejsze są metody kompleksowe, czyli połączenie psychoterapii i farmakoterapii. Bardzo istotna jest również edukacja – objaśnianie pacjentowi, na czym polega choroba i czego może się spodziewać. Ważne, by o depresji możliwie dużo wiedzieli również najbliżsi chorego.
Korzystałam z: 

https://www.gov.pl/web/wsse-bydgoszcz/ogolnopolski-dzien-walki-z-depresja
http://www.itaka.org.pl/material-prasowy/srebrny-odcien-depresji-swiatowy-dzien-walki-z-depresja-23-02-2021/
https://pulsmedycyny.pl/depresja-u-nastolatkow-moze-przybierac-rozne-maski-876672

W konflikcie między życiem i śmiercią – samobójstwo

 

 

 

 

 

Samobójstwo to krok bez odwrotu, po nim nie ma powrotu do życia. Tak, jak w piosence zespołu Kobranocka:
„..zechce zbudzić się, jak ze snu. Przecież to nie sen”
którą dołączam linkiem https://youtu.be/iifdNBlX6JY 

Właśnie przed chwilą dowiedziałam się o samobójczej śmierci mojego znajomego. Budzi to we mnie smutną akceptację drogi, która wybrał… To już nie pierwsza znana mi bezpośrednio osoba, która odebrała sobie życie… Zawsze pojawia się we mnie wtedy pytanie, tak, jak i dziś: Czy mogłam coś zrobić, by temu zapobiec? I pewnie jest to oczywiste i ciężkie pytanie, które pojawi się u bliskich z kręgu samobójcy… Czy czegoś nie przeoczyliśmy? Czy były jakieś sygnały, które powinienem/powinnam zauważyć? Nie jesteśmy wszechwiedzący, nie przenikniemy do skrywanych wewnętrznych przestrzeni innych.  

Zawodowo także mam kontakt z osobami, które mają za sobą próby samobójcze czy choćby myśli samobójcze. W pomocy psychoterapeutycznej nie zabiera się  klientowi tej możliwości, zostawiając mu odpowiedzialność za swoje życie i przesuwa się ją jedynie na koniec – po innych rozwiązaniach, które można zastosować będąc żywym. A jest ich sporo. Samobójstwo to ucieczka od cierpienia, nie od życia.  Mam kontakt z kimś, kto odnalazł swoje życie na nowo, zmienił swój świat wewnętrzny i zewnętrzny. Ta osoba często wyraża niedowierzanie, że rzeczywistość może taka być. Taka spokojna, bezpieczna, radosna, twórcza, ciekawa…. Z perspektywy jej dawnej narracji nie było to do pomyślenia nawet. Ta zmiana to nie czary- mary,  to proces leczenia farmakologicznego wspartego psychoterapią. Ta zmiana jest możliwa.

Samobójstwo często jest wynikiem depresji. „Depresja jest odczuwana jako druzgoczące doświadczenie ogromnego osamotnienia” (John B. Arden). Wycofywanie się z kontaktów z rodziną, znajomymi prowadzi do jeszcze większego poczucia osamotnienia i przygnębienia. I to co leczące acz trudne to właśnie przeciwstawić się temu i robić to, na co się nie ma ochoty. Czyli – wyjść do ludzi, napisać coś, wykąpać się, wyjść na spacer , ugotować, wysprzątać, namalować… COKOLWIEK. To pobudza działanie układu nagrody, który jest sterowany przez nasz wysiłek. Pracujemy w ten sposób na rzecz siebie poprzez aktywizację ośrodka przyjemności oraz zwiększanie produkcji dopaminy i serotoniny. Rezultatem tego jest większa ilość pozytywnych emocji.

       Dobrze jest, gdy ze smutkiem mierzymy się z  innymi, nie w samotności. Jest taka buddyjska opowieść o kobiecie, która straciła dziecko. W ogromnym cierpieniu tuliła do siebie zmarłe dzieciątko i nie pozwalała je pochować, prosiła o pomoc w jego uleczeniu. Budda zgodził się pod warunkiem, że kobieta przyniesie mu samodzielnie zebrane nasiona gorczycy potrzebne do przygotowania lekarstwa. Dodał, że przyprawa musi pochodzić z gospodarstw, które nie zaznały śmierci. Kobieta wybrała się na poszukiwania, nie spotkała takich, którzy by nie cierpieli. Pogodziła się ze śmiercią dziecka i pochowała je w lesie.
Naszym wewnętrznym cierpieniem także trzeba się dzielić. Sieci tzw. umysłu społecznego potrzebują aktywności w kontaktach z innymi, by sprawnie funkcjonować zarówno dla zdrowia somatycznego, jak i psychicznego – tak działa nasz mózg. Ważne, by mieć kogoś, choćby jedną bliską osobę, do której możesz się zwrócić z zaufaniem.
        Z drugiej strony ważne jest, by być uważnym na innych – szczególnie w grupie rówieśniczej. To nastoletnie osoby borykają się z kryzysem egzystencjonalnym – budowaniem swojej tożsamości, znalezienie swojego miejsca na ziemi, wśród innych, często przez pryzmat pytania: Jak jestem postrzegany? Jak mnie widzą inni? A kontakt z innymi, ich akceptacja jest dla młodych ludzi podstawową potrzebą. Odrzucenie i izolacja może przyczynić się do tendencji samobójczych. A przy impulsywności młodości, braku pełnego wykształcenia kory mózgowej, odpowiedzialnej za decydowanie i racjonalne myślenie – ryzyko wzrasta.

     Przy tym temacie pragnę mocno podkreślić jak ważne jest wsparcie społeczne (a możemy z niego i korzystać, i je dawać). Ja też jestem dla Ciebie, jeśli Twój świat traci lub stracił swe kolory. Jestem po to by pokazać Ci, że można zdjąć czarne okulary i nawiązać kontakt i ze światem, i ze sobą samym tak, by ŻYĆ.

___________________________________________________________________

TŁUSTY CZWARTEK    w tradycji   

 

 

 

„Powiedział Bartek,

że dziś tłusty czwartek,

a Bartkowa uwierzyła,

dobrych pączków nasmażyła”

Trochę historii

Podobnie jak w przypadku wielu innych tradycji kultywowanych w Polsce i części państw chrześcijańskich również genezy tłustego czwartku można dopatrywać się w dawnych obrzędach pogańskich. Wczesną wiosną nasi przodkowie świętowali odejście zimy. Ucztowanie opierało się głównie na jedzeniu tłustych potraw, m.in. pradawnych pączków będących w istocie ciastem chlebowym wypełnionym… słoniną. Prawdopodobnie już poganie „tłusto” witali nadchodzącą po mrokach zimy wiosnę. O niezwykłej historii pączka na ziemiach Polski miał już wspominać Mikołaj Rej. Jedno jest pewnym, pączki na stałe zagościły na naszych stołach, a i współcześnie nikt nie wyobraża sobie tłustego czwartku bez puchatego krążka z nadzieniem w środku.
        Był to dzień, w którym można było robić rzeczy, których nie wypadało robić w inne dni. Jadło się sporo tłustych rzeczy, pączki, faworki, racuchy i ostro zakrapiało alkoholem. Urządzane wtedy pochody miały przynieść uczestnikom szczęście i pomyślność. Podczas takiego marszu ludzie bawili się przy głośnej muzyce, a na czele pochodu pojawiały się figury znane z obrzędów kolędniczych: turoń, koza, niedźwiedź, bocian, żuraw, kurka, konik.

W Starożytnym Rzymie także urządzano huczne uczty, na których królowały tłuste potrawy, zwłaszcza mięsne, wszystkiemu towarzyszył zaś obficie lany alkohol. Pojawiały się również wypieki, z tym, że faszerowane słoniną.
Dlaczego tłusty jest akurat czwartek?
Początkowo tłusty czwartek niekoniecznie przypadał w czwartek. Ten kaloryczny dzień zwany 600 lat temu Combrem obchodzono we wtorek poprzedzający Środę Popielcową. To była graniczna data karnawału. Jednak świętowanie tak się spodobało, że stopniowo zaczęto też celebrować już poniedziałek. Przygotowanie dwudniowej zabawy wymagało jednak więcej pracy niż przypuszczano, więc przyrządzanie przysmaków trzeba było rozpocząć dzień wcześniej. W związku z tym, że w naszej tradycji religijnej w niedzielę się nie pracuje (kilkadziesiąt lat wstecz tej zasady się przestrzegało i uznawano za nieprzekraczalną)  a i piątek odpadł (całoroczny postny dzień) –  stanęło na czwartku. Tłustym czwartku. I ostatnim w Karnawale.
Legenda
W XVII wieku w Małopolsce dzień ten zwany był Combrowym Czwartkiem. Legenda mówi, że wziął on swoją nazwę od nazwiska burmistrza Krakowa – Combra. W pamięci mieszkańców miasta zapisał się on jako człowiek zwalczający krakowskie przekupki handlujące na Rynku. Był on ponoć niezwykle surowy, często niesprawiedliwy i  bardzo chętnie wymierzał kary za niewielkie uchybienia. Gdy w któryś czwartek nielubiany burmistrz zmarł, wieść o jego śmierci obiegła Kraków, a handlarki zaczęły hucznie świętować. Podczas zabawy zaczepiały przechodzących mężczyzn, których zmuszały do tańca lub oddawania odzieży wierzchniej w zamian za krzywdy, jakie im wyrządził Comber. Od tej pory ten dzień nazywano tam Combrowym Czwartkiem. Comber w Krakowie był urządzany aż do 1846 roku, kiedy to władze austriackie zabroniły jego obchodów.

Tradycja dziś
Tradycja tłustego czwartku szczególnie silnie kultywowana jest w Polsce. Tradycyjnie dogadzamy sobie smażonymi wypiekami – pączki, faworki, chrust, oponki. Pierwsze słodkie pączki na tłusty czwartek zaczęto przygotowywać w XVI wieku. Jednak wciąż nie przypominały one tych dzisiejszych. Jedna lub kilka sztuk z całej puli nadziewane były orzechami lub migdałami. Trafienie na pączek z nadzieniem miało być zwiastunem szczęścia i dostatku trwających przez cały następny rok. Pączki przygotowywane z ciasta drożdżowego zagościły na polskich stołach dopiero około XVIII wieku. Nie wiadomo, skąd dokładnie pączki do Polski przywędrowały. Możliwe, że przysmak ten zapożyczyliśmy z terenów tureckich lub z Wiednia. Nadzienie pączkowe tradycyjnie to konfitura z dzikiej róży (krzew bardzo popularny we wiejskich ogrodach). Ciekawostka: Organizowane są nawet zawody regionalne w jedzeniu pączków.

Inne kraje
W Grecji odpowiednikiem naszego tłustego czwartku jest Tsiknopempti. Święto obchodzi się 11 dni przed „Czystym Poniedziałkiem”, czyli odpowiednikiem polskiej Środy Popielcowej. Tsiknopempti wypada w ostatni czwartek przed rozpoczęcie postu. W prawosławnej Grecji post trwa 40 dni i często nie pożywa się tam w tym okresie mięsa, a nawet nabiału i oliwy aż do Wielkanocy. Właśnie dlatego Grecy raczej nie sięgają tego dnia po słodkości tak jak w polski tłusty czwartek. Na stołach królują wówczas ogromne ilości grillowanego mięsa, które spożywa się podczas długiej biesiady.
W Niemczech  tłusty czwartek to Schnotziger Donnerstag. Najważniejszy jest sam sposób obchodzenia tego dnia. To czas kolorowego i hucznego karnawału. Ludzie wychodzą wówczas na ulice, by wspólnie uczestniczyć w radosnych defiladach. Święto określane jest również babskim karnawałem – mężczyźni nie powinni tego dnia wychodzić z domu w krawacie, gdyż może on zostać obcięty przez czyhające na niego kobiety z nożyczkami. Jest to również dzień wolny od zajęć w szkole. Smakołyki, które zjada się podczas Schnotziger Donnerstag to głównie ciasto drożdżowe. 
We Wielkiej  Brytanii tłusty czwartek obchodzi we wtorek. Święto jest określane jako Pancake Day jest to dzień, w którym cały kraj zajada się tradycyjnymi grubymi naleśnikami z przeróżnymi polewami i dodatkami. W Wielkiej Brytanii jest to ostatni dzień karanwału. Co ciekawe, to nie tylko okazja do objadania się słodkościami, ale również do aktywnych zabaw, które pozwolą spalić spożyte kalorie. Mowa o Pancake Race, czyli naleśnikowym wyścigu, polegającym na biegu i podrzucaniu naleśników na patelni jednocześnie.

We Francji odpowiednik polskiego tłustego czwartku obchodzony jest we wtorek, dzień przed Środą Popielcową. Francuzi nazywają to święto „mardi gras”, co oznacza „dzień słodkości”. Jest to ostatni z „siedmiu tłustych dni” i jest to święto wyrosłe z tradycji ludowej. W ten dzień francuskie dzieci chętnie przebierają się w różne stroje, malując twarze na kolorowo, by uczestniczyć w karnawałowych korowodach.Francuzi zajadają się wówczas goframi, faworkami i podobnie jak w polski tłusty czwartek – pączkami. Popularnym przysmakiem w „dzień słodkości” są także crepes suzette, czyli naleśniki z sosem pomarańczowym.
W Rosji  tłusty czwartek trwa nie jeden dzień a cały tydzień! Obchodzi się tam Maslenicę, która zwana jest również serowym tygodniem lub mięsopustem. Maslenica rozpoczyna się bezmięsnym postem,a każdy dzień świętowania wiąże się z inną tradycją. Wówczas najczęściej wspólnie z rodziną spożywa się smażone naleśniki.W środę na stole pojawiają się obfite dania. Słodkości stanowią  symbol udanego życia miłosnego, czerwony kawior spożywają osoby, które chcą powiększyć rodzinę, a naleśniki ze śmietaną to danie, które ma sprzyjać dobremu zdrowiu. Maslenica to także zabawy na śniegu, jazda sankami, konno i przede wszystkim objadanie się blinami, które są symbolem słońca i nadchodzącej wiosny.

Korzystałam z:
https://dziendobry.tvn.pl/a/kiedy-i-dlaczego-obchodzi-sie-tlusty-czwartek
https://ciekawostki.online/ciekawostki/451/o-tlustym-czwartku/
http://l24.lt/pl/ciekawostki/item/289214-tradycja-tlustego-czwartku
https://podroze.onet.pl/ciekawe/tlusty-czwartek-2021-co-jedza-za-granica-swieto-w-innych-krajach/szltb91

_____________________________________________________________________________________________________________

Porto Timoni (Double Bay) – dwie zatoki Morza Jońskiego na Korfu. Inne kolory, inna flora i fauna a TO SAMO MORZE (za wzniesieniem wody się zlewają). I z obu plaż można korzystać – przesmyk je dzielący to jakieś 2-3 metry…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KONFLIKT – NA ZDROWIE 🙂

         Czy konflikt to coś złego, czego warto unikać? Niektórzy pewnie chętnie się pod tym podpiszą. Czasem „łatwiej” nie wyrazić swojego stanowiska, zgodzić się, trochę wbrew sobie… Załagodzić, udobruchać… To dla tych, którzy preferują zachowania uległe, mają skłonność do kompromisu. Kompromis rozumiem tu jako coś, co „pozostawia  w ustach kwaśny ślad”, gdy rezygnujemy z czegoś ważnego. To trochę jak w historyjce o dwóch siostrach kłócących się o jedną pomarańczę – w końcu kompromisowo ustaliły, że podzielą się równo, po połowie. Z tym, że jedna chciała użyć owoc do zrobienia soku, drugiej zaś zależało  na skórce gdyż chciała ją kandyzować… Gdyby popracowały nad optymalnym rozwiązaniem, wtedy jedna miałaby sok z całej pomarańczy a druga skórkę w cukrze z całego owocu…  
Są też i tacy, którzy twardo obstają przy swoim stanowisku, nie są skłonni do usłyszenia głosu drugiej strony. Może nawet i słyszą ale nie słuchają. „Ja”, „Moje”, „Mnie”.
 A w konstruktywnym podejściu do konfliktu chodzi o „My”. W tym ujęciu konflikt jawi się jako sytuacja rozwojowa dla osoby, związku, relacji. Można go wykorzystać. To baza danych o Tobie samym:
–  Jakich wartości bronisz?
– W jaki sposób reagujesz?
–  Co Cię złości?
– W jakich sytuacjach pozwalasz zawładnąć emocjom?
– Czy potrafisz skorzystać z umiejętności asertywnych? Czy raczej przyjmujesz postawę uległą/agresywną?
– Co ten konflikt mówi o Twojej relacji z drugą osobą?
– Nad czym powinieneś popracować w obszarze własnego rozwoju?
Jestem zwolenniczką otwartego wyrażania. Co nie znaczy, że w każdej sytuacji taka postawa jest trafiona – warto mieć wachlarz możliwości i – jeśli trzeba, nawet kontratakować  lub wycofać się. Gdy myślę o sytuacji relacyjnej przypominają mi się słowa księdza, który na naukach przedmałżeńskich mówił tak: „W domu potrzebne są stół i dwa krzesła. Żeby na nich usiąść i POROZMAWIAĆ”. W pracy terapeutycznej nawet ten stół nie jest potrzebny, wystarczają dwa krzesła…
         Związek/relacja, w której wszystko idzie gładko, z uśmiechem, wręcz różowo budzi moje zastanowienie się nad autentycznością. Żadnych kantów, różnic, konfrontacji? Zupełne zlanie się (w terminologii psychoterapeutycznej nazywa się to konfluencją i jest uważane za mechanizm unikania kontaktu). Czasem konflikt wydobywa z nas to, co sami chętnie spychamy w tzw. strefę cienia – nie chcemy się przyznać nawet przed sobą, że jesteśmy gniewni, małostkowi, agresywni, ulegli, bezradni, pokorni…. A tacy bywamy wszyscy. Jan Kochanowski mówił o tym tak: „Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie nie jest mi obce”.
Twój „wróg” może Cię wiele nauczyć, może nawet więcej niż przyjaciel. Z tym, że te Lekcje mogą być ciężkie i nauka przychodzi trudniej…

Kontakt jest docenianiem różnic” – Frederick Perls

____________________________________________________________________

SPOSOBY ROZWIĄZYWANIA SYTUACJI KONFLIKTOWYCH – MEDIACJE

Na początek krótki filmik z kanału Youtube (2,53 minuty):

Czym jest mediacja?
Mediacja to rozmowa stron, w trakcie której dąży się do rozwiązania konfliktu i znalezienia porozumienia pomiędzy stronami sporu. Porozumienie mediacyjne wypracowane przez strony w obecności mediatora jest akceptowalne i satysfakcjonujące dla obu stron konfliktu.

Kto to jest mediator?
Mediator prowadzący proces mediacji nie narzuca swojego punktu widzenia i swoich rozwiązań, jest neutralny i bezstronny. Ułatwia stronom dojście do porozumienia poprzez tworzenie bezpiecznej i poufnej atmosfery.

Z jakim problemem można zgłosić się do mediacji?
Mediacja jest procedurą, której można poddać każdy rodzaj sporu. Jest pomocna we wszelkich problemach i sporach między ludźmi. Prowadzona jest zarówno w sprawach sądowych, jak i prywatnych – zgłoszona przez strony, które nie radzą sobie już z problemami i konfliktami. Między innymi w sporach rodzinnych, pracowniczych, rówieśniczych, sąsiedzkich, gospodarczych, szkolnych, oświatowych.

Mediacje często są proponowane w sprawach sądowych, prowadzone zaś poza sądem, dają możliwość rozmowy o problemach i konfliktach w neutralnej, a nawet przyjaznej atmosferze, sprzyjającej swobodnym wypowiedziom stron oraz rozładowaniu emocji. Mediacja bowiem, jak to określa ekspert Europy Rady Europy ds. mediacji i sprawiedliwości naprawczej Martin Wright, to proces ludzki, nie sądowy, który unowocześnia proces karny i budzi szacunek dla sprawiedliwości.

Zasady mediacji
Dobrowolności –na pierwszym spotkaniu obowiązkiem mediatora jest odebranie od stron dobrowolnej zgody na mediację. Strony mogą wycofać się na każdym etapie postępowania mediacyjnego. Mediator nie może wywierać żadnej presji, aby nakłonić strony do udziału w mediacji.

Bezstronności – strony w mediacji mają równe prawa i są jednakowo traktowane. Mediator, jako strażnik procedury mediacyjnej, nie staje po żadnej stronie. Nie wyróżnia żadnej z nich.

Neutralności – mediator jest neutralny co do przedmiotu sporu i znalezionych rozwiązań, kwestia jak rozwiązać spór należy do stron Nie podpowiada stronom własnych rozwiązań, nawet gdyby uznał je za lepsze. Mediator też nie narzuca stronom swojego światopoglądu i wartości.

Poufności – wszystko, co jest poruszane na spotkaniu informacyjnym i posiedzeniu mediacyjnym jest poufne. Mediator nie ujawnia tego, co usłyszał osobom prywatnym ani instytucjom. Efektem pracy mediatora ze stronami jest spisana ugoda i protokół lub sprawozdanie. Protokół lub sprawozdanie zawierają jedynie informacje o tym, kto brał udział w mediacji, ile było spotkań mediacyjnych, gdzie się odbywały. Mediator nie zamieszcza nigdzie informacji o przebiegu mediacji.

Akceptowalności – mediator powinien być zaakceptowany przez strony, nikt nie ma prawa narzucać wyboru mediatora. Każda ze stron ma prawo poprosić o zmianę mediatora.

Bezinteresowności – mediator nie może wykorzystywać kontaktu ze stronami dla własnych korzyści, nie może mieć żadnego osobistego interesu z faktu zawarcia lub nie zawarcia ugody.

Profesjonalizm – mediator stale poszerza swoją wiedzę i umiejętności posługiwania się nią zgodnie z dobrem i interesem stron. Mediator powinien ukończyć specjalistyczne szkolenia z mediacji.

Szacunek – mediator szanuje godność stron i dba, żeby strony odnosiły się do siebie z szacunkiem. W trakcie mediacji rozmawia się o zachowaniu i decyzjach ludzi, a nie ocenia się ludzi.

       Mediacje kładą nacisk na równość stron, nie ma tam więc ujęcia ofiara-sprawca. Takie podejście z psychologicznego punktu widzenia ma zasadniczy wpływ budowanie porozumienia bez przyjmowania roli ofiary/prześladowcy (i pozostawanie w niej). Pozwalają popatrzyć na DRUGIEGO CZŁOWIEKA, a to ZAWSZE UŁATWIA RZOWIĄZYWANIE WSZELKICH KONFLIKTÓW.

Korzystałam z:  

https://www.lazarski.pl/pl/aktualnosci/aktualnosc/czym-jest-mediacja-i-co-warto-o-niej-wiedziec/
https://mediator.org.pl/zasady_mediacji/11/index.html

SPOSOBY ROZWIĄZYWANIA SYTUACJI KONFLIKTOWYCH – NEGOCJACJE

Negocjacje to trudny i skomplikowany proces podejmowania wspólnej decyzji, w którym każdy z uczestników pragnie realizować własne interesy.

Na początek krótki filmik z kanału Youtube (4,55 minuty):

 

Przedstawione są w nim kolejne kroki dobrych negocjacji:
– Zagajenie (tzw. „lodołamacz”)
– Zdefiniowanie problemu
– Izolacja problemu
– Argumentacja obu stron
– Porozumienie akceptowalne dla obu stron
 Są też w nim zobrazowane postawy, które takie negocjacje uniemożliwiają.

         Na negocjacje ma wpływ wiele czynników, wśród których znajduje się:
– miejsce rozmów (powinno być komfortowe dla obu stron)
–  cechy charakteru negocjatorów (do pożądanych należą m.in empatia, asertywność, odwaga, uczciwość)
– to czy rozmowy odbywają się w zespołach czy jeden na jeden, uczestnictwo strony trzeciej.

      Twórcy harvardzkiego „Programu o Negocjacjach” stworzyli metody negocjowania oparte na pięciu zasadach i ideach, mających na celu doprowadzenie do porozumienia bez narażania relacji .
1. „Oddziel ludzi od problemu” – pamiętaj, że po drugiej stronie stołu znajdują się ludzie mający własne przekonania i emocje, a negocjacje mogą być szansą na zbudowanie zaufania, co pomoże osiągnąć korzystny wynik.
2. „Skoncentruj się na interesach, nie stanowiskach” – zajmij się celami, które motywują strony do zajęcia określonego stanowiska, miej otwarty umysł i dyskutuj na temat wzajemnych celów, co umożliwi dojście do optymalnych rozwiązań.
3. „Stwórz obopólnie korzystne rozwiązania” – negocjacje są sztuką osiągania kompromisu, co jednak nie oznacza, że obie strony kończą je „trochę przegrane”. Dobrze przeprowadzone rozmowy mogą doprowadzić do rozwiązania korzystnego dla obu stron.
4. „Nalegaj na stosowanie obiektywnych kryteriów” – upewnij się, że rozmowy toczą się na właściwy temat, a decyzje są podejmowane na podstawie kwestii praktycznych, bez ulegania presji i zastraszenia.
5. „Znaj swoje BATNA*” –znajomość swojej alternatywy jest kluczowa dla korzystnego prowadzenia rozmów.
z ang. best alternative to a negotiated agrement = najlepsza alternatywa dla negocjowanej umowy, satysfakcjonujący  w przypadku braku porozumienia z drugą stroną.

         Negocjacje dotyczą głównie spraw biznesowych, tak jak w proponowanym filmiku. Specyficzne są negocjacje z porywaczami, terrorystami. „Aby być negocjatorem, potrzeba silnej osobowości – mówi  Dariusz Loranty, przez wiele lat najlepszy negocjator Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym Komendy Stołecznej Policji, dziś wykładowca wyższej uczelni. – Negocjator musi podporządkować sobie porywacza, zacząć nim manipulować. Musi również być wyjątkowo odporny na stres. Zwłaszcza, gdy rozmowy z porywaczami przeciągają się”.

         W codziennym życiu negocjacje nie dotyczą tak wielkich spraw jak życie, zabezpieczenie materialne. Mogą stanowić jeden ze sposobów rozwiązywania konfliktu, choćby z rodzicami czy rodzeństwem. No i w szkole też.

https://www.ican.pl/b/zelazne-zasady-efektywnych-negocjacji/P1Aijddgr
https://witalni.pl/pojecie/cechy-negocjacji/
——————————————————————

CZY UMIESZ WYPOCZYWAĆ?

      Dziś o wypoczynku. Gdy wpisałam hasło „wypoczynek” w Google pojawiły się informacje o meblach czy kompletach wypoczynkowych. W tym ujęciu wypoczynek to siedzenie lub  leżenie w wygodnym miejscu. Gdyby jednak osobę, która korzysta z takiej wypoczynkowej sofy zapytać czy wypoczywa odpowiedź wcale nie musi być potwierdzająca.
Z czy Tobie kojarzy się wypoczywanie? Daj sobie chwilę, by przywołać związane z nim obrazy, odczucia…
Dla mnie są dwa znaczące elementy składowe WYPOCZYNKU: swoboda w ciele i spokojny umysł. Swobodę w ciele rozumiem jako brak napięć. Sprawdź, jak jest teraz w Twoim ciele: czy uświadamiasz sobie napięcie w jakiejś partii ciała? Może w karku, może w barkach, w brzuchu…. To, co możesz zrobić, to pozwolić sobie na poluzowanie tego napięcia, puszczenie go. Jest to możliwe wtedy, gdy sobie to napięcie uświadamiamy.
Relaksu można się nauczyć. Najbardziej znaną techniką relaksacyjną jest wymyślona przez dr Edmunda Jacobsona technika progresywnej relaksacji mięśni. Te ćwiczenia relaksacyjne polegają na napinaniu, a następnie rozluźnianiu grup mięśniowych, począwszy od mięśni stóp, skończywszy na mięśniach twarzy. Ważnym elementem tego ćwiczenia jest stuprocentowa koncentracja na tych częściach ciała, które są w danym momencie napinane i rozluźniane. Możesz znaleźć taki prowadzony trening np. na kanale Youtube.
Z luzem w ciele łączy się oddech. Oddech, tak ważny a jednocześnie tak nieobjęty naszą uważnością. Jego ważność podkreślana jest w każdej technice relaksacyjnej, medytacyjnej, sportowej i terapeutycznej. Przez jego świadomy przepływ możesz wprowadzić wyciszenie i rozluźnienie w ciele. I co istotne – możesz to zrobić w każdej chwili, w każdej sytuacji, teraz też… Jeśli miałbyś okazję obserwować oddech małego dziecka dostrzeżesz, że porusza się jego nie tylko klatka piersiowa (u niektórych z nas nawet i ona nie za bardzo) ale i brzuch. Oddech dociera głęboko w ciało. I tak ma być, byśmy siebie sami mogli wspierać. Bez żadnych kosztów, dodatkowych środków czy inwestycji.

       Drugi element to spokojny umysł. Umysł, który nie jest przytłoczony myślami. Myśli są naturalnym i nieodłącznym elementem ludzkiego umysłu. Jeśli się do nich za bardzo przywiążemy, to tak, jakbyśmy wsiedli na dzikiego konia. Cała sztuka, to z tego konia zejść. A jak to zrobić? Niby proste a jednak tak trudne, że w pracy nad własnym zdrowiem psychicznym czy rozwojem osobistym to podstawowa sztuka i wcale nie taka łatwa. Pierwszy krok, to znów świadomość. Tym razem świadomość myśli, zrobienie kroku w tył i zobaczenie produkcji umysłu, jak filmu na ekranie. Nasz umysł zaś to projektor, który ten „film” nam wyświetla. To oddzielenie się od myśli zwane defuzją pozwala zachować spokój nawet w trudnych dla nas sytuacjach. To podstawa pracy z lękiem, by rozpoznać lękotwórcze myśli i nie identyfikować się z nimi. Spokojny umysł jest jak niebo, na którym przepływają chmury(myśli). Znamy różne obrazy nieba, czasem jest ono tak zasnute przez chmury, że nie widać tej przestrzeni niebios. A właśnie o to chodzi, by mieć świadomość, że ona jest.
         A  żeby było nam prościej, to jesteśmy całością- psychika i ciało. Więc i oddech/rozluźnienie w ciele wpływa pozytywnie na psychikę i psychika, wsparta spokojnym umysłem oddziałuje korzystnie na ciało.

      Wypoczynek w ujęciu formy może być czynny i bierny, jak kto lubi i potrzebuje. I jeszcze ważna informacja – wypoczynek, jako forma spędzania czasu nie jest przerwą w aktywności. To suwerenna, ważna jednostka, równoważna pracy, nauce i innym. Warto go szanować i pozwalać sobie na  niego.

        Na zakończenie proponuję krótki sposób na wyciszenie umysłu, uspokojenie oddechu i pobyciu ze sobą w TU i TERAZ, co samo w sobie jest leczące. Przekazuję Ci tekst, który możesz samodzielnie używać, pamiętając o tym, by nie tylko odtwarzać go ale i podążać za jego treścią.

„Myśli przychodzą i odchodzą.
Błądzą w przyszłości i w przeszłości.
Dostrzegam to i koncentruję się na oddechu.
Wdycham… i wydycham powietrze….
Powietrze powoli napełnia mój brzuch
i wydostaje się na zewnątrz….”

________________________________________________________

                                         RYNEK PRACY

          Kolejny temat z zakresu doradztwa zawodowego. Dziś zainteresowanych odsyłam na stronę https://epodreczniki.pl/a/zrozumiec-rynek-pracy/DpSkqtMmZ

gdzie znajdziecie informację na temat:

  • Czym jest rynek pracy, co to jest popyt i podaż
  • Kim są uczestnicy rynku pracy (tu np. zdobędziesz wiedzę w jakim wieku możesz zostać pracownikiem i czy jest to możliwe poniżej 16 roku życia)
  • Co to jest cena pracy (a w niej składniki obligatoryjne i fakultatywne – premia brzmi przyjemnieJ )
  • Czym różni się wynagrodzenie brutto i netto
  • Co to jest płaca minimalna
  • Skąd termin „Prawo człowieka do pracy”
  • Czym jest praca dl a człowieka (na to pytanie zachęcam też do szukania własnych odpowiedzi)
  • Jakie są funkcje pracy
  • Jakie są niegodne praktyki w sferze pracy
  • I na koniec o bezrobociu i bierności zawodowej.

Zachęcam do zapoznania się z tym materiałem dla lepszej orientacji w temacie, który przed Wami. A może już ktoś z was jest pracownikiem?

___________________________________________________________________

AKTYWNE METODY POSZUKIWANIA PRACY

       Dziś temat związany z przyszłością, bliższą lub dalszą każdego ucznia. I innych, którzy szukają pracy, zmieniają – czyli stają przed wyzwaniem.  Poszukiwanie pracy zawsze związane jest z emocjami, często ze stresem. Warto więc poznać  kilka istotnych wskazówek, jak się do tego przygotować. Aktywnie, a nie tylko czekać na tzw. mannę z nieba….

  1. Stwórz profesjonalne CV i list motywacyjny, aby wyróżnić się na tle innych kandydatów. W Internecie znajdziesz szablony do uzupełnienia, praktyczne wskazówki i przykłady. Musimy pamiętać o tym, by nie kopiować ich bezmyślnie, dopasowywać je do odbiorcy i wiedzieć, co warto podkreślić. Wczytaj się w ofertę pracy i sprawdź, czego oczekuje pracodawca. Na tej podstawie stwórz CV czy list motywacyjny.
  2. Korzystaj z nowoczesnych technologii. W dzisiejszych czasach aktywne metody poszukiwania pracy w wielu aspektach mogą odbywać się przez internet. Warto założyć konto na portalach z wirtualnym CV, na przykład na LinkedIn czy GoldenLine, i dokładnie uzupełnić profil
  3. Bądź aktywny w mediach społecznościowych. Chyba nikogo nie trzeba dzisiaj przekonywać, jaką siłę mają i jak wiele osób z nich korzysta. W związku z tym także one są świetnym miejscem do poszukiwania pracy. Warto również zadbać o wygląd swojego Facebooka – jeśli na tablicy publikujesz kontrowersyjne treści, a większość zdjęć pochodzi z zakrapianych imprez, możesz zostać od razu skreślony przez pracodawcę.
  4. Aktywuj sieć kontaktów zawodowych.Zajrzyj na profile swoich wymarzonych firm na Facebooku i sprawdź, którzy znajomymi je „polubili”. Być może część z nich jest również ich pracownikami – warto się do nich odezwać. Jeśli jesteś bezrobotny, opublikuj informację, że poszukujesz pracy. Podpytaj najbliższych znajomych i rodzinę, czy nie słyszeli przypadkiem o naborze na interesujące Cię stanowisko. Warto również skontaktować się z byłymi współpracownikami.
  5. Zarejestruj się w Urzędzie Pracy.Zarejestruj się w swoim urzędzie pracy jako bezrobotny lub osoba poszukująca pracy. Możesz to zrobić na stronie praca.gov.pl. Znajdziesz tam również m.in. Centralną Bazę Ofert Pracy.
  6. Bierz udział w targach pracy, dniach otwartych itp.Jeśli masz dużo wolnego czasu, sprawdź, czy w Twojej okolicy nie odbywają się różnego rodzaju wydarzenia branżowe. Świetną okazją do złapania pierwszego kontaktu z pracodawcą są targi pracy.
  7. Obserwuj aktywność swoich wymarzonych pracodawców. „Polub” profile firm na Facebooku, LinkedIn czy Instagramie. Zaglądaj również do zakładek „Kariera” na oficjalnych stronach internetowych tych firm. W każdej chwili może się tam pojawić interesująca Cię oferta pracy!
  8. Weź udział w praktykach, stażu lub wolontariacie.To oczywiste, że pracodawcy w pierwszej chwili patrzą na Twoje doświadczenie zawodowe. Jeśli nie możesz znaleźć „normalnej” pracy, poszukaj praktyk czy stażu. W ten sposób dużo łatwiej rozpoczniesz karierę zawodową. Poza tym wielu pracodawców zatrudnia praktykantów i stażystów na stałe.
  9. Cały czas rozwijaj swoje kompetencje.Nie masz kompetencji wymaganych w Twojej wymarzonej branży? Idź na szkolenie lub ukończ kurs online. Rozwijaj nowe umiejętności – być może w ten sposób „przypadkiem” odnajdziesz swoją ścieżkę kariery.
  10. Zdobądź referencje od poprzednich pracodawców.Jeśli masz dobre relacje z byłymi przełożonymi, poproś ich o przygotowanie referencji. Dzięki temu dokumentowi będziesz zdecydowanie bardziej wiarygodny dla potencjalnego pracodawcy.
  11. Przygotuj się do rozmowy kwalifikacyjnej.Wielu kandydatów nie przygotowuje się do rozmowy i nie zna odpowiedzi na najprostsze pytania. Jeśli nie popełnisz tego błędu, masz dużą szansę zrobić dobre wrażenie na pracodawcy. 

I na koniec elementarne ABC:
Pamiętaj o istnieniu ABC poszukiwania pracy. Są to:
Aktywność – bądź aktywny, wykorzystuj wszelkie dostępne możliwości, a przede wszystkim nie czekaj, aż praca sama Cię znajdzie.
Bezpośredniość – najefektywniejsze są bezpośrednie kontakty ze znajomymi, pracodawcami czy urzędami pracy.
Cierpliwość – nawet po wykonaniu kroku A i B może okazać się, że trzeba będzie poczekać na znalezienie pracy. Miej na uwadze, że to proces długotrwały i konieczne jest wykazanie się cierpliwością.

 Korzystałam z: 

https://interviewme.pl/blog/poszukiwanie-pracy-metody-i-urlop
https://poradnikpracownika.pl/-aktywne-metody-poszukiwania-pracy-praktyczne-porady

https://wuplodz.praca.gov.pl/documents/58203/845602/Sposoby%20poszukiwania%20pracy%20-%20poradnik.pdf/c5be1d22-ebda-4cec-831a-f97809030be1?t=1406796894000

—————————————————————————————–

Dlaczego niezapominajka? Szukaj w tekście

ŚWIAT NASZYCH BLISKICH – DZIADKOWIE

      Dziś, 21 stycznia w Polsce obchodzimy Dzień Babci, w dniu następnym – Dzień Dziadka. W innych krajach także są to znane święta i tak:  w tym samym dniu obchodzone są w Bułgarii i Brazylii, w Hiszpanii – 26 lipca, w Wielkiej Brytanii  w pierwszą niedzielę października, we Francji w pierwszą niedzielę marca.
USA i Kanadzie odpowiednikiem dni dziadka i babci jest Narodowy Dzień Dziadków,  nie jest więc świętem rozdzielonym na dwa dni, w obu krajach obchodzony jest we wrześniu. Dzień ten ma swój oficjalny hymn „A Song for Grandma and Grandpa” a symbolem tego dnia jest niezapominajka.
Pomysł utworzenia święta babć  w Polsce pojawił się w tygodniku „Kobieta i Życie” w 1964 roku. Później powstała również tradycja obchodzenia  Dnia Dziadka (w 1981r.) .
         Dzień ten jest „widoczny” już od początku stycznia, gdy w sklepach pojawiają się specjalnie przygotowane prezenty dla Babci czy Dziadka, z odpowiednimi nadrukami, reklamy także są tematyczne. I przy tym temacie – jak zwykle – zaznaczam: NIE O RZECZY MATERIALNE CHODZI. Ma to być jedynie symbol pamięci, miłości i podkreślenia ważności tych osób.
Dziś zachęcam do podróży wspomnień związanych z Babcią/Babciami i Dziadkiem/Dziadkami.
Jakie jest Twoje najwcześniejsze wspomnienie? Pobądź w nim przez chwilę, daj sobie czas…. Uruchom pokłady swojej pamięci i zobacz, jak na filmie sceny związane z tą osobą, z tymi osobami…. Może będą też tam i trudne sytuacje…
        Dziadkowie kiedyś byli bliżej wnuków przez sam fakt wspólnego zamieszkiwania (tzw. rodziny wielopokoleniowe). Dziecko uczyło się procesu życia, łącznie ze starością i śmiercią. Osoby starsze pełniły  i pełnią ważne funkcje w rozwoju społecznym. Patrzą już inaczej na życie, mogą dać to, czego jeszcze nie widzą młodzi ludzie czy ich rodzice – przez swoje doświadczenie i świadomość doczesności życia. Nie gonią już często za blichtrem tego świata, mają w sobie więcej spokoju i mądrości życiowej.
W rodzinach bywają też i trudne sytuacje, najczęściej dotyczą one relacji rodziców z ich dziećmi. A to przekłada się na relacje wnuków z dziadkami. Przykre to, gdy rodzina nie spełnia swoich prawdziwych funkcji jakimi są dawanie wsparcia, poczucia przynależności i wspólnoty. Niezależnie od problemów relacyjnych – istnieje więź krwi, w systemie rodzinnym każdego człowieka zawsze jest drzewo genealogiczne, a jego gałęzie z każdą osobą z poprzedniego pokolenia rozwijają się w dwie następne gałęzie. Patrząc w ten sposób na swoją przeszłość masz za sobą cały zastęp RODZINY…
Szczęściem jest, jeśli możesz poznać i spotkać się w swoim życiu z dziadkami (czasem nawet ktoś ma doświadczenia kontaktu z prababcią czy pradziadkiem).
CO OD NICH DOSTAŁEŚ/DOSTAŁAŚ?
CZEGO CIĘ NAUCZYLI?
ZA CO MOŻESZ BYĆ IM WDZIĘCZNY?
      Moje osobiste myśli i uczucia w tym dniu są także z moimi Dziadkami, będącymi już Po Tamtej Stronie. Są nadal obecni w moim życiu. Korzystam z mądrości, jakie mi przekazali, nie tylko słowem ale i samą obecnością. Czerpię siłę z poczucia bycia ich wnuczką.

Jeśli masz taką możliwość, że Twoi dziadkowie żyją  – korzystaj, to dar, nie wszystkim dostępny. Pomyśl, czego możesz się od nich nauczyć….

 

Na zakończenie bajka „Stary dziadek i jego wnuk” braci Grimm. Bo czasem i dziecko może być wspaniałym nauczycielem starszych…
„Ongiś żył sobie człek stary jak świat. Jego oczy były mętne, uszy głuche, a kolana mu drżały. Kiedy siedział przy stole i jadł, ledwo trzymał łyżkę, wylewał zupę na stół a i z ust ciekło mu czasami. Jego syn i owego żona brzydzili się tego. Dlatego stary dziadek musiał siedzieć w kącie za piecem, dawali mu jeść w glinianej miseczce, a do tego jeszcze zbyt mało by się najadł. Ze smutkiem patrzył na stół, a oczy jego robiły się wilgotne. Pewnego razu drżące ręce jego nie utrzymały miseczki, upadła na ziemię i potłukła się. Młoda kobieta złajała go, lecz on nic nie powiedział, westchnął jeno. Kupiła mu tedy drewnianą miseczkę za parę halerzy i musiał odtąd z niej jeść. Gdy tak siedzieli, wnuczek od czterech lat na tej ziemi, naznosił deseczek. „Co robisz?,” zapytał ojciec. „Robię korytko,” odpowiedziało dziecko, „Matka i ojciec będą z niego jedli, kiedy będę duży.” Mąż i żona patrzeli na siebie przez chwilę. W końcu zaczęli płakać, starego dziadka przyprowadzili do stołu i jadał odtąd z nimi, a nie mówili nic, gdy czasem coś wylał.”

———————————————————————–

          INTUICYJNE ODŻYWIANIE

          Obecnie dużo czasu spędzamy w domu. Łatwiej wtedy sięgnąć po jedzenie, czasem wręcz odruchowo. Przy zmniejszonej aktywności fizycznej to prosta droga do nadmiernej masy ciała a w konsekwencji i problemów zdrowotnych. Nie będę zachęcać tu do konkretnych diet, wskazywać, co jeść a czego unikać. Dziś napiszę o INTUICYJNYM ODŻYWIANIU. Jako sposobie na dobry kontakt ze sobą samym…
To, co się przyda to uważność i świadomość tego, co robisz. Nasz umysł pędzi w swoim tempie, błądzi w przeszłości i przyszłości. Nie ma też ograniczeń przestrzennych. Stąd w momencie sięgania po kawałek czekolady możesz być daleko od tej czynności, skontaktować się z nią, gdy zniknie już cała tabliczka czekolady. Uważność to pierwszy krok do tzw. intuicyjnego odżywiania. Jest to  filozofia jedzenia, dzięki której stajesz się ekspertem w dziedzinie znajomości swojego ciała i odbierania sygnałów głodu. Ogólnie można powiedzieć, że ten sposób żywienia jest przeciwieństwem tradycyjnej diety. Nie narzuca wytycznych dotyczących tego, czego należy unikać i co oraz kiedy jeść. Uczy natomiast, że ty sam jesteś w stanie dokonać najlepszych dla zdrowia i kondycji swojego organizmu wyborów żywieniowych. Aby jeść intuicyjnie trzeba nauczyć się (czasem na nowo)  zaufania do swojego organizmu. To  wymaga jasnego rozróżnienia między głodem fizycznym i emocjonalnym:

  • Głód fizyczny jest to potrzeba biologiczna, która nakazuje, byś uzupełnił zasoby składników odżywczych. Buduje się stopniowo i wysyła różne sygnały, takie jak popularne burczenie w brzuchu, zmęczenie lub drażliwość. Zostaje zaspokojony, gdy spożyjesz posiłek lub przekąskę;
  • Głód emocjonalny jest spowodowany właśnie różnymi brakami na tej płaszczyźnie.  Smutek, samotność i znudzenie to tylko niektóre z uczuć potencjalnie mogących zwiększać apetyt na żywność. Jednak w konsekwencji zjedzenie czegoś wywołuje poczucie winy, a w skrajnych przypadkach nawet nienawiść do samego siebie.

           Kiedy jesteśmy jeszcze małymi dziećmi dobrze wiemy ile jedzenia potrzebujemy. Niemowlak wie kiedy jest głodny i kiedy ma dość. I ta wspaniała umiejętność pozostaje z niektórymi ludźmi na zawsze. Ale wielu ludzi zaczyna występować przeciwko swoim biologicznym potrzebom. Część ludzi dopada trudna sytuacja, np. bieda przez którą nie mogą swoich potrzeb zaspokajać. Jeszcze inni przywykli do ignorowania instynktu z powodu negatywnych wzorców jakie wynieśli z domu. Wielu odrzuca intuicję przechodząc na dietę. Jeszcze inni zmagają się silnymi emocjami, które sterują ich odżywianiem. Niestety już od wczesnych lat dostajemy informację, że naszym ciałom nie można ufać. Jako dorośli zaczynamy wierzyć, że może faktycznie nie potrafimy sami oszacować ile jedzenia potrzebujemy bez podążania za konkretną dietą czy jadłospisem. W tym samym czasie uczymy się, że szczupłe ciała mają w życiu lepiej, są bardziej doceniane i pożądane. W końcu idziemy przez życie ciągle polegając na jakichś zasad dotyczących jedzenia i pożądanej sylwetki.

Ogólnie można uznać 3 zasady:

  • Jedz, kiedy jesteś głodna/głodny.
  • Przestań jeść, kiedy jesteś pełna/pełny.
  • Nie ograniczaj swoich wyborów żywieniowych (z wyjątkiem powodów medycznych).

A więc konieczne jest rozpoznawanie głodu (po – oczywiście- sygnałach, które daje nam nasze ciało) oraz sytości, której sygnały daje nam – oczywiście – nasze ciało). Zachęcam do odkrywania tych informacji.
Zdecydowanie, intuicyjne jedzenie nie jest dobre dla absolutnie każdego. Osoby chore na schorzenia przewlekłe, takie jak cukrzyca czy choroba  Hashimoto, muszą przestrzegać pewnych reguł i zjadać określone porcje posiłków, w określonym czasie, a także gotować z określonych produktów. Intuicyjne jedzenie jest też absolutnie niewskazane dla osób z uszkodzeniami mózgu, które polegają na niewłaściwym odczytywaniu sygnałów do ośrodka głodu i sytości. Poza tym, osoby, które nie mają określonego celu (np. schudnąć 20kg do zabiegu chirurgicznego), mogą sobie pozwolić na taki system żywienia.
10 szczegółowych zasad odżywiania intuicyjnego

  1. Pozbądź się mentalności dietowej. Bazuje ona na przekonaniu, że na pewno istnieje dieta idealna dla Ciebie, którą musisz odkryć. Odżywianie intuicyjne to tak naprawdę anty-dieta, bo nie opiera się na jakichkolwiek ścisłych zasadach.
  2. Szanuj swój głód – jeśli wysyła do ciebie jakąś informację, nie odrzucaj jej do folderu „spam” w swoim mózgu. Reaguj szybko na pierwsze oznaki głodu i dostarczaj ciału wystarczające ilości niezbędnego pożywienia. Jeśli pozwolisz sobie na przedłużony czas głodowania, prawdopodobnie nie unikniesz przejedzenia.
  3. Podpisz rozejm z jedzeniem. Żyjcie w pokoju, jak bracia. A ty nie szukaj na siłę problemów. Nie zastanawiaj się, co powinieneś jeść, a czego nie.
  4. Spożywcza żandarmeria puka do drzwi twojego sumienia i chce cię ukarać? Jedzenie nie jest tak po prostu dobre lub złe. Ty też. Nie możesz być rozliczany z tego, co jesz, a czego nie jesz. Dlatego zadaj kłam temu głosowi, który mówi inaczej.
  5. Twoje ciało wysyła ci jasny sygnał, kiedy odczuwa głód. Możesz liczyć na informację również wtedy, gdy uczucie głodu zostaje zaspokojone. Wykaż minimum zainteresowania i nie lekceważ swojego organizmu, kiedy mówi „mam dość, odłóż ten widelec”.
  6. Odkryj swój współczynnik satysfakcji. Niech każdy posiłek sprawia ci przyjemność. Zjedz coś smacznego, ale nie w biegu. Usiądź, zrelaksuj się, nie ulegaj rozproszeniom. Jeżeli spożywany posiłek stanie się dla ciebie przyjemnym doświadczeniem, może się okazać, że do zaspokojenia głodu potrzeba ci mniej jedzenia.
  7. Spróbuj uporać się ze swoimi uczuciami bez wspomagania się jedzeniem. Jedzenie emocjonalne jest to typowa strategia radzenia sobie z uczuciami. Znajdź jednak na to sposoby, które nie są związane z jedzeniem. Postaw na spacer, poczytanie ulubionej książki lub rozmowę z przyjacielem. Zdaj sobie sprawę, że odczuwasz emocje, które próbujesz zagłuszyć jedzeniem.
  8. Pokochaj swoje ciało. Zamiast bez przerwy krytykować siebie za to, jak wyglądaszi powtarzać sobie non stop, co jest z tobą nie tak, przyjmij inną strategię. Zaakceptuj siebie i polub swój wygląd – na ten moment tylko taki masz.
  9. Ćwicz i poczuj różnicę. Znajdź ulubiony sposób na częstą aktywność fizyczną. Nie skupiaj się za mocno na samej utracie wagi i postaw na inne aspekty ćwiczeń: radość z życia, więcej energii i dobre samopoczucie.
  10. Odżywiaj się rozsądnie. Nie lekceważ zdrowia i pamiętaj, że jedzenie ma na nie duży wpływ. Posiłki, które jesz, powinny nie tylko smakować dobrze, ale również sprawiać, że czujesz się dobrze. Stale stosowane nawyki żywieniowe odbijają się na twoim zdrowiu pozytywnie bądź negatywnie. Kluczem jest słowo „stałe”: jeden nadliczbowy posiłek lub przekąskanie sprawi, że nagle zaczną się problemy zdrowotne.

korzystałam z:

https://zdrowie.wprost.pl/odzywianie/odchudzanie/10230501/intuicyjne-odzywianie-twoj-organizm-sam-wie-jak-schudnac.html

Co to takiego jedzenie intuicyjne

11 zasad odżywiania intuicyjnego – żegnajcie diety! Kto może z tego korzystać?

Czy intuicyjne odżywianie pomoże Ci uzyskać ciało, którego naprawdę chcesz?


__________________________________________________

ZIMOWIT (znów) – JAK PIĘKNIE WITAĆ TRUDNE CHWILE

Na zdjęciu w poprzednim artykule zamieściłam zimowita. Roślinę cebulową, która pojawia się w ogrodzie, gdy inne rośliny już chowają swoje uroki. Jak sama nazwa wskazuje – wita zimę. Jeśli spojrzymy za okno, zobaczymy ją w całej krasie – mróz, śnieg, chłód (czasem przejmujący, tak, jak choćby dzisiejszej nocy). Jak tu się z niej cieszyć? A jednak. To ważna pora roku. Stanowi konieczna fazę cyklu w każdym roku. Pozwala odpocząć przyrodzie, usypiając jej wegetację. Nam każe się dostosować do surowszych warunków, zmierzyć z chłodem, śliską nawierzchnią dróg, zadbać o zapasy w spiżarni, by mieć dostęp do darów lata i jesieni. Niesie ze sobą krótki dzień i długą ciemność. Nastrój obniża się w tym czasie, brakuje promieni słońca i dobroczynnych jego witamin D.
Zimę odnoszę do trudniejszych chwil w życiu, gdy trzeba korzystać z „zapasów” psychiki, które poczyniliśmy oraz ładować jej  „akumulatory” na bieżąco. Ciężej zmotywować się do wyjścia na zewnątrz. Ale pewnie większość z Was zna  to odczucie, gdy wracasz z poczuciem witalności i energii w ciele, czujesz ciepło powstałe na skutek Twojej aktywności fizycznej. A można nie tylko spacerować ale i odśnieżyć dojazd do domu, strząsnąć z gałęzi ciężkie połacie śniegu…

To czas, gdy możesz zadbać o zwierzęta, szczególnie ptaki, które teraz mają trudniej ze zdobywaniem pokarmu. Może jest ktoś, komu możesz pomóc przynosząc zakupy, może drewno czy węgiel (jeśli ma takie ogrzewanie domu).

To czas, który możesz wykorzystać na rozwój osobisty czytając książki, ciekawe artykuły, oglądając filmy, które zachęcą Cię do refleksji. To może być czas spotkania ze sobą samym w celu bliższego poznania siebie – swoich potrzeb, myśli, odczuć emocjonalnych. Możesz skupić się na obserwacji tego, co doświadczasz zmysłowo – by nawiązać bliższy kontakt ze sobą i ze światem jednocześnie.
Może rozbudzić w sobie współczucie myśląc o tych, którzy nie mają warunków do życia w dostatku ciepła i jadła chociażby. O tych, którzy pracują na zewnątrz mimo mrozu.
Może docenisz, że masz ciepłe ubranie, kubek gorącej herbaty (najchętniej pewnie z miodem lub sokiem), ciepłe miejsce dające komfort. To nie jest taką oczywistością, to łaska dobrodziejstwa, której doświadczasz.
A może potrafisz igrać z zimą, korzystać z niej i cieszyć się nią? Może z biegiem życia jednak coraz mniej… przypomina mi się obraz 8-latki, która śnieg witała zmysłem smaku, otwierając usta i  czekając na to, by wpadły do nich kolejne płatki…

W życiu są „łatwiejsze” chwile i przyjemniej doświadczane emocje. Całość życia zawiera również i te mniej chętnie  przyjmowane. I na nie uczmy się otwierać tak, jak zimowit….

Zimowit wita pięknie zimę. Nadzieja rodzi się w najbardziej krytycznym czasie: najdłuższej nocy i najkrótszego dnia…

DUCHOWOŚĆ W LUDZKIEJ SZACIE
      Dziś kontynuuję temat Świąt. Z szacunkiem dla mądrości, która z nich płynie. To czas jakby zatrzymania się w pędzie codzienności, która nakłada na siebie z dużą prędkością kolejne, często podobnego siebie dni. Święta we wszystkich kulturach są i były związane z pierwiastkiem duchowym, pozamaterialnym. Nasze zwyczaje świąteczne połączyły dawne obrządki Słowian z nową religią – chrześcijaństwem, które zostało wprowadzone na nasze ziemie ponad tysiąc lat temu. Nasi przodkowie obchodzili Szczodre Gody (Godowe Święta) –  w tradycji słowiańskiej święto celebrujące przesilenie zimowe, poprzedzone Szczodrym Wieczorem (czyż to nie odpowiednik naszej Wigilii?).  Zwycięstwo światła nad ciemnością symbolizuje czas, w którym zaczyna przybywać dnia, a nocy ubywać – tym samym przynosząc ludziom nadzieję, optymizm oraz radość. U Słowian Szczodre Gody ustanawiały początek nowego roku solarnego i obrzędowego (a i w kościele katolickim w tym mniej więcej czasie rozpoczyna się nowy rok liturgiczny) i trwały nawet kilkanaście dni. Dla porównania: starożytni Rzymianie zimowe przesilenie zwykli nazywać mianem „czasu niezwyciężonego Słońca” i  z tej okazji obchodzili huczne Saturnalia. W czasie Szczodrych Godów  Słowianie  zaprzestawali pracy fizycznej i  skupiali się na relacjach z najbliższymi: przyjmowaniu gości, dawaniu sobie prezentów i śpiewaniu tradycyjnych pieśni. Tradycją Szczodrego Wieczoru było rozdawanie dzieciom i krewnym upominków i tradycyjnych pierogów zwanych szczodrakami. W te święta odbywały się zwyczajowe pochody kolędników, którzy obchodzili okoliczne domostwa z życzeniami pomyślności w nowym roku (u nas jeszcze pojawiają się grupy kolędników, gdzieniegdzie może i z Turoniem –także jest to  symbol tradycji pogańskiej, ale niestety, coraz rzadziej i w coraz słabszych przebraniach). Znakiem rozpoznawczym grup kolędniczych była charakterystyczna gwiazda, dziś kojarzona z gwiazdą betlejemską. W Szczodre Gody  pamiętano również o zmarłych, którzy z okazji świąt mogli nawiedzić rodzinne strony. Wypadało zaprosić ich do wigilijnej wieczerzy, a także rozpalić im ognie, tak by nie zabłądzili podczas grudniowych ciemności. Dziś mamy zwyczaj zostawiania pustego miejsca przy stole wigilijnym, które w pogańskiej interpretacji przeznaczone było właśnie dla rodowych przodków. Także powszechnego dziś przekonanie, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem wywodzi się ze świata Słowian- wierzyli oni, że zwierzęta mogą być pośrednikami w przekazie od duszy rodowego przodka.  Nasza świąteczna choinka sięga korzeniami także do tamtych czasów, gdzie u sufitu wieszano podłażniczkę czyli  gałąź drzewa iglastego, przyozdabianą owocami, orzechami i ciastkami i ozdobami. Również kutia – tradycyjna wigilijna potrawa wywodzi się z dawnych zwyczajów –  była poświęcana zmarłym przodkom w czasie obchodu Dziadów.
W naszej tradycji Święta Bożego Narodzenia to czas rodzinny (także pamiętanie o tych, co odeszli), czas radości i oczekiwania na przyjście Jezusa. Narodziny zawsze kojarzone są z początkiem nowego. A oczekujemy raczej czegoś dobrego, nawet lepszego. Ważne, by mieć kontakt z WARTOŚCIAMI, które te Święta ze sobą niosą…

________________________________________________________________________________

Ficus macrophylla – z jego gałęzi tworzą się dodatkowe korzenie. I takich KORZENI z WARTOŚCI I TRADYCJI Wam życzę

WARTOŚCI I  TRADYCJA – ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA

      W czasie przedświątecznym chcę poświęcić dzisiejszy wpis właśnie Świętom Bożego Narodzenia. Co kojarzy Ci się z Bożym Narodzeniem?…. Daj sobie chwilę na skojarzenia…. 
Warto być świadomym tego, że postępuje tzw. laicyzacja Świąt. Mało w tym religii, wiary i duchowości. Gdy słucham reklam pojawia się Trawisto w świątecznych klimatach (na znaną już powszechnie melodię – amerykańską zresztą, z nurtu komercyjnego o świętach), sklepy prześcigają się w ilościach elementów dekoracyjnych, najważniejsze wydaje się być w co się ubrać, jak przystroić dom, co i ile kupić… Patrząc na tę warstwę trudno dopatrzyć się o co w tych świętach naprawdę chodzi. I przyznam, że dotyczy to nie tylko Bożego Narodzenia- Pierwsze Komunie Święte – na pierwszy plan wchodzą prezenty (gdy spytacie dzieci o ten dzień zaczną właśnie od tego, co dostały), sakrament małżeństwa- tu już dopiero cała produkcja i przemysł –  dekoracji kościoła, sali bankietowej, sukni ślubnych, wzorów na obrączkach, tortów weselnych, animatorów….

Zachęcam was, by zejść głębiej do tego, czym te uroczystości są naprawdę i o co w nich chodzi. Duchowość zawsze była wpleciona w życie człowieka. Przybierała różną formę, w zależności od kultury i rozwoju cywilizacji. Wiązała się z pokorą wobec siły wyższej – jakkolwiek ją nazywano. I z wiarą. W naszej tradycji kulturowej jest to wiara w narodzenie Jezusa, czczenie jego urodzin. Z pokłonem przed tym, co Jego przyjście na świat przyniosło. To jest sedno tych świąt – jesteś na 2020 urodzinach.

      Jest takie powiedzenie „Nie samym chlebem człowiek żyje”. W dzisiejszych czasach nasyconych materią trudniej być może połączyć się z tą istotną sferą duchowości. Coca cola i mikołajowe „ho-ho-ho” to nie Boże Narodzenie. Dzięki sprawnej promocji wizerunek Świętego Mikołaja (z kultury amerykańskiej) z białą brodą i w czerwonym stroju, praktycznie zastąpił  w powszechnej świadomości tradycyjny wizerunek prawdziwego świętego Mikołaja, biskupa Miry. Pamiętajcie – elementy świąteczne wykorzystywane są właśnie po to, by więcej sprzedać, to działania marketingowe. Co roku sprzedaż osiąga największy wymiar właśnie w okolicy Bożego Narodzenia – przyglądnijcie się reklamom, same „święta”. A mają być SWIĘTA. Dla ciała – owszem, ale przede wszystkim dla duszy.
      Nawet osoby niewierzące obchodzą Święta Bożego Narodzenia. Często taka decyzja wynika z tradycji. Jesteśmy wychowani w nurcie tradycji chrześcijańskiej. Nasze zwyczaje przechowywane i przekazywane z pokolenia na pokolenie budują i umacniają naszą kulturę. Mamy tyle pięknych polskich zwyczajów, głębokich, opartych o duchowość (także naszych przodków, pogańskich Słowian – o tym następnym razem).
     Zachęcam Cię do refleksji na ten temat. Byś swoją duchowość budował na WARTOŚCIACH i nie zgubił się w świecie konsumpcji.

______________________________________

„BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY” – O MOTYWACJI

Na początek krótki filmik z kanału Youtube (5, 13 min). 

 

            Zbliża się termin konferencji klasyfikacyjnej. Oceny semestralne stanowią wymierny obraz Twojej wiedzy, Twoich umiejętności ale i też Twojego podejścia do nauki. Oczywiste jest, że poziom inteligencji jest bardzo istotny w radzeniu sobie z materiałem programowym jednak sam ten czynnik nie jest wystarczający. Ważne jest to, jak traktujesz naukę, jaki wysiłek wkładasz w jej przyswojenie.

Mówi się o dwóch rodzajach: motywacji zewnętrznej i wewnętrznej. To pierwsza związana jest z osiągnięciem nagrody (dobra ocena) i uniknięciem kary (negatywna ocena, brak promocji do następnej klasy itp.). W czasie nauki zdalnej łatwo jest oszukać, odpisanie, udać, że jesteś na lekcji. Wiem o zorganizowanych formach pisania sprawdzianów czyli współpracy uczniów w obszarze oszukiwania po to, by zdobyć dobrą ocenę. Efekt: ocena, która nie odzwierciedla Twoich wiadomości i umiejętności.

       Chcę skupić się na tym drugim rodzaju motywacji. A on dotyczy świata Twoich potrzeb, celów. Nie ma przymusu zewnętrznego, nie trzeba, by ktoś z zewnątrz pilnował i sprawdzał. Uczysz się dla siebie. Ocena pełni funkcję informacyjną. To, co wiąże się z tą motywacją to pytanie: Dlaczego (a raczej Dla czego) uczysz się? Dla …. – każdy znajdzie swoją odpowiedź. Dla czego chodzisz do tej szkoły? Dla… I zobacz nie tylko najbliższą wizję (np. napisanie kartkówki) ale tę dalszą, perspektywiczną.

Jeśli u źródła leży potrzeba samorealizacji droga do celu jest czytelna, co nie znaczy prosta. Robert Lewandowski po kontuzji mięśnia dwugłowego uda (gdy miał 17 lat) dostał opinię od lekarza sportowego, że nie nadaje się do gry w piłkę nożną. Sylwester Stallone od dziecka marzył, żeby zostać aktorem. Chodził od castingu do castingu. Szacuje się, że zanim dostał pierwszą rolę, usłyszał około 1500 razy, że nic nie potrafi. Wizja celu sprawiła, że dzisiaj doskonale znamy ich nazwiska.
Ustalenie terminu realizacji (w użytku jest określenie deadline) to kolejne wzmocnienie motywacji wewnętrznej. Są zewnętrzne terminy, jak klasyfikacja na I semestr ale i takie, które sam musisz ustalić np. do kiedy opanujesz jakiś materiał, do kiedy napiszesz to wypracowanie, do kiedy przeczytasz tę lekturę.
By wzmocnić samego siebie możesz ustanowić nagrodę, którą sobie dasz za zrealizowanie założonego planu. I znów – każdy ma swoje preferencję. Ważne, by ośrodek nagrody w mózgu (struktury mózgowe związane z motywacja i kontrolą zachowania) dostał coś, co pobudzi wydzielanie dopaminy. A ten neuroprzekaźnik odpowiada za subiektywne odczucie przyjemności. Przysłużyć może się układanie celu w wersji S.M.A.R.T (klasa pierwsza, grupa psychologiczno-kryminalistyczna wie o czym piszęJ ).
Same chęci oczywiście nie wystarczą – trzeba zacząć działać. Każdy zapewne zna z doświadczenia ile czasu myślał, co ma zrobić, co powinien wykonać i czas, który na to poświęcił mógłby wystarczyć na realizację zadania stojącego przed nim. Tu kłania się takie pojęcie jak prokrastynacja czyli zwlekanie, ociąganie się, odkładanie na później.
Start może być ułatwiony dzięki temu,  że zaczniesz od prostej rzeczy, nawet najłatwiejszej. Dlaczego? Bo znów inwestujesz w dopaminę – mózg dostaje informację, że coś Ci się udało, z czymś sobie poradziłeś a to ożywia ośrodek nagrody.
Zarządzanie czasem pracy to kolejny istotny czynnik. Dla zainteresowanych polecam technikę POMODORO, która jest oparta na określonych regułach czasowych i pomaga w utrzymaniu porządku i dyscypliny.
Miejsce do nauki to kolejny obszar sprzyjający lub zakłócający. Uporządkowane biurko, cisza w eterze, dobre światło, spokojne kolory… Dobrze jest, jeśli masz taką możliwość wybrać takie miejsce, które kojarzy Ci się tylko z nauką.
Jeśli do tego zadbasz o aktywność fizyczną, dotlenisz swój mózg, rozruszasz ciało wzmocnisz swoją motywację o dodatkowy element.
Twoje otoczenie ma również wpływ – gdy otaczasz się pasjonatami, osobami które mają i rozwijają swoje zainteresowania masz większe szanse uruchomić swój potencjał. Małe, gdy przebywasz wśród zniechęconych, niezadowolonych i biernych.
Może masz (lub znajdziesz) swój osobisty autorytet? Moi osobiści to Nick Vuijcic, Ferruccio Lamborghini oraz Cliff Young. Ostatnio także Zygmunt Freud. Osoby, które będą Cię inspirować swoim dążeniem do celu, determinacją mogą nawet po swojej śmierci wpływać na Ciebie. 

     Do kołacza nie wystarcza składniki, trzeba je połączyć, zarobić, upiec (ewentualnie udekorować). Tak samo jak z nauką – potrzebna jest Twoja aktywność. A ona wymaga wysiłku. Wysiłek zaś wspiera nasz rozwój osobisty. Ważne, by go w sobie pielęgnować, szanować, nadawać mu wartość. W świecie łatowodostępności warto zadawać sobie trud. Tak uważam.

Korzystałam z: 

 (https://nonstopdoprzodu.pl/pomodoro-czyli-koncentracja-na-100/

Motywacja do nauki – 14 skutecznych sposobów

Motywacja do nauki – jak ją rozbudzić i zaliczyć sesję?


————————————————————————————————————————————————–

Wyjaśnienie związku zdjęcia z tematem – na końcu tekstu

GDY KONFLIKTY I PROBLEMY PRZENOSZĄ SIĘ DO SIECI – CYBERPRZEMOC
        Wczoraj mieliście okazję posłuchać o cyberprzemocy od strony policji a więc tej, związanej z zagrożeniami, przestępczością i odpowiedzialnością karną. Pan Tomasz Totko mówił, że cyberprzemoc nie kończy się po wyłączeniu urządzenia i przenosi się do realnego życia – ja zaś skoncentruję się na tym, że cyberprzemoc rozwija się z zalążka ugruntowanego w realnym życiu.

        Jak pokazują badania źródłem elektronicznej agresji rówieśniczej były konflikty, sytuacje trudne w relacjach off-line. Sprawy te często miały charakter typowych problemów dla tej grupy wiekowej, np. kłótni o względy dziewczyny/chłopaka, zazdrości, zdrady, czucia się obrażonym, szukania wsparcia u dorosłych. Tak więc źródła przemocy w Sieci tkwią w świecie realnym. Agresja przybiera odmienne formy i dominuje w przestrzeni cyfrowej. „Być może przeniesienie się agresji do Internetu jest przyczyną tego, że obserwujemy w badaniach i jako nauczyciele w „realu” jej zmniejszenie, tyle że ona jest gdzie indziej” – jak mówi jeden z nauczycieli.

        Przestrzeń cyfrowa jest zdominowana przez obraz. Wygląd zewnętrzny to najbardziej dostępny „obraz” w kontakcie z inną osobą – jest bodźcem, na który ludzie reagują ze szczególną wrażliwością Ma także wpływ na kształtowanie naszych wyobrażeń na temat innych ludzi. Tak więc w Sieci łatwo wykorzystać tę preferencję zmysłową –  źródłem negatywnych komentarzy bywa ośmieszające zdjęcie, często celowo zniekształcone czy przerabiane. Jakakolwiek odmienność (dotyczy to nie tylko wyglądu zewnętrznego, ale także sposobu ubierania się czy zachowania) jest łatwo zauważana.

       Subiektywnie jest to odbierane przez młodych ludzi  jako coś głęboko raniącego i bolesnego,  mogą czuć się zupełnie bezbronni. Okres adolescencji jest naznaczony silną koncentracją na własnej osobie. Potrzebą młodych ludzi jest utrzymanie i podniesienie samooceny oraz potrzeba akceptacji w grupie rówieśniczej.

          W Sieci łatwo te potrzeby zaatakować. A przestrzeń cyfrowa i narzędzia elektroniczne tworzą warunki wpływające na podejmowanie negatywnych i nieaprobowanych zachowań.
Poczucie anonimowości, jakie daje Sieć, sprzyja podejmowaniu zachowań łamiących normy społeczne. Powszechność jakiegoś zachowania w grupie staje się normą grupową, która wskazuje, jak należy się zachować. Krytycyzm wobec większości jest ograniczony, dominuje konformizm, dopasowanie i często bezrefleksyjne powielanie zachowań grupy rówieśniczej. Dystansowanie się wobec jednolitej grupy rówieśniczej jest spostrzegane jako przekraczanie reguł, które bywa karane w Sieci, co tworzy swoiste błędne koło cyberprzemocy. A warunki „pośredniego” kontaktu wzmacniają te mechanizmy, które tworzą łatwość skrzywdzeni kogoś. Ludzie (niestety, nie tylko młodzi ale i dorośli)  w Sieci zachowują się w sposób, w jaki raczej nie zachowaliby się w sytuacji off-line.

      To, co sprzyja byciu sprawcą przemocy jest u młodych ludzi związane z rozwojem układu nerwowego. Okres adolescencji charakteryzuje się dysproporcją między osiągniętymi zdolnościami poznawczymi a motywacją do kontroli i przewidywania własnych działań. Przedczołowy obszar kory mózgowej, będący podstawą m.in. procesów kontroli i hamowania, kształtuje się najdłużej i osiąga dojrzałość około 20 roku życia. Rozbieżność między słabo rozwiniętą zdolnością do hamowania impulsów a impulsywnością emocjonalną.

      To, co chce podkreślić, to to, że zawsze istniały problemy relacyjne, pojawiały się uczucia niechęci, złości zawiści – to ludzkie. Prawidłowości związane z rozwojem układu nerwowego także są te same. Zmieniła się tylko forma, która podążając cywilizacyjnym torem rozbudowała się w Internecie.
Jako pedagog z całą stanowczością stwierdzam, że szczególnie istotne jest posiadanie umiejętności społecznych, dzięki którym umiesz wyrażać siebie do innych: swoje stanowisko,  potrzeby, emocje – szczególnie te określane jako trudne a więc złość, smutek, rozczarowanie, żal itp. Rozwój osobisty, w którym rozwijasz empatię, akceptację, opanowanie emocjonalne, otwartość oraz SZACUNEK DO KAŻDEJ FORMY ŻYCIA daje skuteczne zabezpieczenie przed celowym krzywdzeniem innych. Jeśli oprzesz się na moralności, którą ująć można w krótkie stwierdzenie: „NIE CZYŃ DRUGIMU, CO TOBIE NIEMIŁE” żadne komunikatory, żadni grupowi liderzy Cię nie  skuszą. Wierzę, że budowanie swojego dobrego samopoczucia na cierpieniu  innych nie może zbudować prawdziwego szczęścia. Przemyśl, czy znieważając kogoś, ośmieszając, jakoś go krzywdząc tak naprawdę nie wyrządzasz krzywdy sobie…
————————————–

Zdjęcie pokazuje wytwór społeczności dzikich pszczół. Nie sądzę, by jakaś pszczoła koncentrowała energię na tym, by dopiec innej. A efekt ich WSPÓŁPRACY  (a nie konfliktów) robi wrażenie, prawda?

Korzystałam z : https://www.narkomania.org.pl/czytelnia/przyczyny-cyberprzemocy-rowiesniczej-w-narracji-adolescentow
————————————————

GDY Z JEDZENIEM ŁĄCZĄ SIE PROBLEMY – NADMIAR 

W ostatnich kilkudziesięciu latach obserwuje się stały wzrost liczby otyłych osób. W Europie na nadwagę cierpi ponad 50% dorosłych (400 milionów), a 130 milionów jest otyłych. Częstość występowania otyłości w Europie określa się na 10–25% u mężczyzn i 10–30% u kobiet. Krajem o szczególnie wysokim odsetku ludzi otyłych są Stany Zjednoczone Ameryki. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podaje, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie – co czwarty uczeń ma problem z nadwagą. W jednym z badań w Polsce wykazano, że około 40% dorosłej populacji społeczeństwa polskiego posiada właściwą masę ciała (badani w wieku od 20–74 lat).

         Szczególny problem z nadprogramowymi kilogramami tkanki tłuszczowej pojawia się w krajach o wysokim wskaźniku rozwoju społecznego. Poprawa sytuacji materialnej, wpływ reklam na nieodpowiednie nawyki żywieniowe, częste korzystanie z dostępnych środków transportu, bierne spędzanie wolnego czasu oraz przetworzona żywność to czynniki, które przekładają się na wysoką liczbę otyłych dzieci i dorosłych. Tak szybkie tempo wzrostu wiąże się ze wzrostem liczby zachorowań na choroby związane z otyłością. Badania dowodzą, że większość młodych ludzi nie wyrasta z problemu otyłości a czterech na pięciu otyłych nastolatków będzie miało problemy z wagą w wieku dorosłym.

KTÓRE OKRESY W ŻYCIU SĄ SZCZEGÓLNIE ISTOTNE

           Ze zjawiskiem nadwagi i otyłości wśród dzieci i młodzieży wiąże się pojęcie okresu krytycznego. Okres krytyczny to taki czas w rozwoju człowieka, w którym ryzyko wystąpienia określonego zaburzenia w stanie zdrowia lub rozwoju jest istotnie większe niż w innych okresach życia. W przypadku otyłości mamy do czynienia z dwoma krytycznymi okresami. Pierwszym z nich jest przełom pierwszego i drugiego roku życia, drugi etap to czas intensywnego wzrostu komórek tłuszczowych, który następuje w okresie dojrzewania płciowego. Sposób odżywiania się młodzieży w okresie dojrzewania wymaga szczególnej uwagi, gdyż w tym czasie następuje gwałtowne przyspieszenie rozwoju fizycznego oraz powstają zmiany w budowie ciała, związane z charakterystycznym rozmieszczeniem tkanki tłuszczowej. Towarzyszy temu dość częsta w tym okresie, zwłaszcza u dziewcząt, niechęć do aktywności ruchowej.

PRZYCZYNY = STYL ŻYCIA

  • Słodzone napoje oraz posiłki typu fast-food

Do spożywania słodzonych napojów każdego dnia przyznaje się 19 procent badanych. Codzienne wypijanie szklanki słodzonego napoju (330 ml) to dodatkowe spożycie w ciągu roku kilkunastu kilogramów cukru!

  • Zbyt małą ilość warzyw i owoców w codziennej diecie

W 2014 roku zaledwie 38 proc. badanych europejskich nastolatków jadło codziennie owoce, a 36 proc. warzywa. To właśnie warzywa i owoce stanowią nieocenione źródło witamin i minerałów tak potrzebnych do prawidłowego rozwoju.

  • Brak aktywności fizycznej

Tylko 15 proc. młodych Europejek jest aktywnych a wśród chłopców odsetek ten sięga 25 proc. Aktywność fizyczna dzieci i młodzieży spada z wiekiem.

  • Siedzący tryb życia

Młodzi ludzie spędzają około 60 proc. swojego dnia siedząc. Aż ponad 80 procent 15-letnich chłopców i 70 proc. dziewczynek spędza przed ekranem komputera czy tabletu ponad dwie godziny dziennie.

INNE CZYNNIKI SPRZYJAJĄCE OTYŁOŚCI

 Uważa się, że czynniki genetyczne odpowiedzialne są w 30–40%, za powstanie otyłości a pozostałe inne czynniki w 60–70% . Do czynników społecznych i behawioralnych, wywierających wpływ na powstanie nadwagi i otyłości zalicza się:

  • występowanie otyłości u najbliższych członków rodziny, sytuacja społeczno-ekonomiczna rodziny i środowiska lokalnego, w jakim mieszka dziecko, także styl życia rodziny,
  • wpływ środowiska sprzyjającego otyłości a wśród nich łatwy dostęp do produktów wysoko przetworzonych i wysokokalorycznych, ich reklama, spadek spontanicznej aktywności fizycznej w codziennym życiu, atrakcyjne zajęcia związane z siedzącym trybem życia (korzystanie z komputera, gry, telewizja),
  • czynniki psychoemocjonalne: zaspokajanie potrzeb emocjonalnych poprzez jedzenie (spożywanie pokarmów ma za zadanie rekompensować trudności i niepowodzenia, odwrócić uwagę dziecka od trudnej sytuacji i doznawanych przykrości w rodzinie, szkole czy w grupie rówieśników

JAK OKREŚLIĆ PRAWIDŁOWĄ/NIEPRAWIDŁOWĄ MASE CIAŁA

Najczęściej stosowanym wskaźnikiem oparty jest na proporcji masy i wysokości ciała określającym normę i odchylenia od niej  jest BMI (body mass index). UWAGA: BMI nie jest wiarygodnym wskaźnikiem zagrożenia chorobami dla ciężarnych kobiet, sportowców oraz osób o rozbudowanej tkance mięśniowej, rosnących dzieci I osób w starszym wieku, u których trudno dokonać dokładnych pomiarów wzrostu

wskaźnik BMI = masa ciała (kg) / [wysokość ciała (m)]2

Dla osób dorosłych wartość BMI wskazuje na:
  • poniżej 16– wygłodzenie
  • 16 – 16.99– wychudzenie
  • 17 – 18.49– niedowagę
  • 5 – 24.99– wagę prawidłową
  • 0 – 29.9– nadwagę *
  • 0 – 34.99– I stopień otyłości
  • 0 – 39.99– II stopień otyłości
  • powyżej 40.0– otyłość skrajną
    *Nadwagę powinno się traktować jak wstęp do otyłości, stan ostrzegawczy, sygnał alarmujący, że najwyższy czas zacząć walczyć z nadmiarem kilogramów.

W celu dokonania oceny stanu odżywienia dzieci i młodzieży do 18. roku życia stosuje się także tablice i siatki centylowe, dostosowane do wieku i płci badanych, uwzględniające normy dla określonej populacji, regionu czy obszaru geograficznego. Zgodnie z zaleceniami WHO u dzieci i młodzieży rozpoznaje się:

  • nadwagę (zagrożenie otyłością), gdy wartość wskaźnika BMI dla płci i wieku znajduje się na poziomie i powyżej 85 centyla,
  • otyłość – gdy wartość BMI znajduje się na poziomie i powyżej 95 centyla.

Znów  odwołuję się do Twojej odpowiedzialności. Tym razem związanej z wyborem stylu życia.  OD CIEBIE W GŁÓWNEJ MIERZE (60-70%)  ZALEŻY TWOJA WAGA CIAŁA.  A co za tym idzie i ZDROWIE.

Korzystałam z :
https://www.gov.pl/web/gis/otylosc-dzieci-i-mlodziezy-powaznym-problemem-globalnym

Otyłość coraz częściej dotyka dzieci

Nadwaga i otyłość u dzieci i młodzieży – przyczyny, następstwa, zalecenia


https://apteline.pl/artykuly/nadwaga-i-otylosc-jak-je-rozpoznac
https://www.ikard.pl/badanie-bmi.html

POSIŁEK, KTÓRY KARMI

Na początek krótki filmik z kanału Youtube (1,45 min). Pokazuje on, że mamy „aptekę” w zasięgu ręki. A leki są naturalne…
https://www.youtube.com/watch?v=IdgBi5_8ChA&feature=youtu.be


       Moją dzisiejszą intencją jest zwrócić uwagę na to, co przyjmujemy ze świata w formie posiłku. Jak sama nazwa wskazuje – posiłek ma posilać, czyli dawać siłę. Jest takie powiedzenie: „Jesteś tym, co jesz”. Warto więc się zastanowić, co to, co przyjmujesz do swojego organizmu mu wnosi, co daje (a co odbiera). Warto budować dobre i wspierające nawyki żywieniowe i brać tym samym odpowiedzialność za siebie i swoje zdrowie. W buddyjskiej modlitwie są słowa: „W tym posiłku widzę lekarstwo…”. Można więc się leczyć (i zapobiegać problemom) dzięki przemyślanej diecie. Ważne, by mieć świadomość, co jest w produkcie, który przyjmujesz. I zwrócić uwagę, że te które wcale są nam niepotrzebne (określam je mianem „zapychaczy”) mają smak sztucznie wywołany właśnie po to, by po niego sięgać.
Poniżej kilka znanych zapewne wskazówek dotyczących zdrowego stylu życia:

  1. Jedz regularnie 5 posiłków (bez przekąsek pomiędzy) i pamiętaj o częstym piciu wody.
    Taki rytm zapewnia optymalny metabolizm, który sprzyja dobrej sprawności umysłowej i fizycznej.
  2. Jedz różnorodne warzywa i owoce jak najczęściej i w jak największej ilości, najlepiej w formie surowej lub minimalnie przetworzonej.
    Warzywa i owoce są bogatym źródłem wielu ważnych witamin i składników mineralnych a także błonnika oraz naturalnych przeciwutleniaczy, które neutralizują szkodliwe wolne rodniki.
  3. Jedz produkty zbożowe, zwłaszcza pełnoziarniste, do których zaliczamy m.in. mąkę i pieczywo razowe, kasze, ryż brązowy, płatki zbożowe.
    Produkty te są bogatym źródłem węglowodanów złożonych, zapewniających organizmowi energię, a także witamin z grupy B, błonnika i wielu istotnych składników mineralnych (m.in. żelaza i magnezu).
  4. Pij mleko, jogurt naturalny, kefir i jedz biały ser.
    Produkty mleczne są najlepszym źródłem dobrze przyswajalnego wapnia, który jest niezbędny do budowy kości i zębów.
  5. Jedz chude mięso, ryby, jaja, nasiona roślin strączkowych oraz wybieraj tłuszcze roślinne zamiast zwierzęcych.
    Produkty z tej grupy są źródłem szczególnie ważnego w okresie wzrostu i rozwoju pełnowartościowego białka, a także żelaza.
  6. Zrezygnuj ze słodkich napojów(np. oranżad i napojów owocowych) oraz słodyczy (zastępuj je owocami i orzechami).
     Jedzenie słodyczy sprzyja m.in. powstawaniu nadwagi i otyłości, ale także próchnicy zębów.
  7. Nie dosalaj potraw, nie jedz słonych przekąsek i produktów typu fast-food.
    Nadmierne spożycie soli sprzyja rozwojowi wielu chorób przewlekłych, w tym także otyłości.
  8. Bądź codziennie aktywny fizycznie, ograniczaj oglądanie telewizji, korzystanie z komputera i innych urządzeń elektronicznych do 2 godzin na dobę.
    Regularne ćwiczenia pomagają zwiększyć tkankę mięśniową i mineralizację kości, a jednocześnie zmniejszają tkankę tłuszczową. Codzienna aktywność fizyczna poprawia też sprawność umysłową oraz pomaga w uzyskaniu atrakcyjnego wyglądu.
  9. Wysypiaj się, aby twój mózg mógł wypocząć.
    Niedobór snu powoduje nie tylko problemy z koncentracją, ale także zwiększa ryzyko otyłości.
  10. Sprawdzaj regularnie wysokość i masę ciała. 
    Te proste pomiarypozwalają na wczesne wykrycie niedowagi, nadwagi i otyłości.

      We wszystkich poruszanych przeze mnie tematach kładę nacisk na ODPOWIEDZIALNOŚĆ. W tym też – jesteś odpowiedzialny za siebie. A to znaczy, że masz wpływ na siebie, swoje życie i zdrowie. Nie musisz być biernym konsumentem pochłaniający coś, co Ci nie służy (za to w atrakcyjnym opakowaniu) a KONSUMENTEM ŚWIADOMYM, dopuszczającym ze świata zewnętrznego to, co dla Ciebie dobre.  

https://zdrowie.wprost.pl/dziecko/rozwoj-dziecka/10187057/10-zasad-zdrowego-stylu-zycia-dla-dzieci-i-mlodziezy.html

TWOJA TARCZA OCHRONNA

Zacznę od filmiku z kanału Youtube, tym razem dla wytrwalszych (około 12 minut). Filmik, który pokazuje życie z perspektywy jego końca a to pozwala zobaczyć to, co w  życiu naprawdę ważne…

https://youtu.be/kXJIeC9Wr28

      Ostatnie artykuły dotyczyły uzależnień, które są blisko, stanowią potencjalne ryzyko. Dużo ich a ich ciężar przygniata. Czy jesteś bezradny wobec nich? Nie, z tym, że POTRZEBNA JEST TWOJA ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA SIEBIE. Są umiejętności, które chronią przed uzależnieniem. I które możesz wypracować w sobie, umocnić je, rozwinąć. Są to:
 Zarządzanie ryzykiem – ROZWAŻENIE  DECYZJI pod kątem podjęcia ryzyka (a decyzję możesz podjąć impulsywnie, gdzie pod wpływem chwili i emocji nie analizujesz potencjalnych zysków i strat lub racjonalnie, gdzie dajesz sobie czas na zastanowienie).Tu pomocne mogą okazać się pytania:
Czy to jest dla mnie bezpieczne?
– Jak będę się czuł, gdy to zrobię?
– Co powiedzieliby na to moi rodzice?

Radzenie sobie z emocjami i stresem –  AKCEPTACJA tego, że są emocje przyjemne (np. radość, satysfakcja), ale i te trudniejsze (np. złość, lęk).  Wszystkie one są nam w życiu bardzo potrzebne. Te pozytywne pozwalają nam doceniać i pielęgnować dobre chwile. Te trudne sygnalizują nam, że dzieje się coś ważnego i wymaga to od nas więcej uwagi i działania. W każdej emocji jest ukryta dla nas wiadomość  i możesz ją wykorzystać.  Co do radzenia sobie ze stresem ważne jest, by każdy znalazł SPOSÓB, który pomaga rozładować napięcie. Warto się zastanowić:
– Co mnie uspokaja? Wspiera? Wzmacnia?
– Jak mogę zmienić stresująca sytuację?  
– Kto może mi pomóc?

Opieranie się naciskom rówieśników – ważne jest, by mieć zgodę na taki przekaz: „MAM PRAWO  robić to, co uważam za słuszne, niezależnie od tego, co myślą koledzy/koleżanki i do czego mnie namawiają”
Asertywne zachowanie –  WYRAŻANIE własnego zdania, uczuć, postaw w sposób otwarty, w granicach nie naruszających praw, ani psychicznego terytorium innych osób oraz własnego To szacunek dla innych i samego siebie. To kierowanie się dewizą: „Twoje prawa i potrzeby są równie ważne jak moje. Jeśli dochodzi między nami do konfliktu – poznajmy swoje punkty widzenia, uszanujmy je tak samo jak ich możliwą odmienność. Poszukajmy najlepszego dla nas obojga rozwiązania, być może czegoś ważnego się przy tym nauczymy. Jeśli uda nam się je znaleźć, to świetnie. Jeśli nie, to trudno, przynajmniej będziemy wiedzieć, że próbowaliśmy najlepiej jak umieliśmy i postąpimy każdy w zgodzie ze sobą”.
Zarządzanie czasem wolnym –
tu chyba nie trzeba zbytnio rozwijać tematu J. Może tylko pytanie: NA CO TRACISZ CZAS? Co w związku z tym decydujesz?
Rozwijanie zainteresowań-
jeśli jest coś, co Cię fascynuje, interesuje – przeznaczasz na to czas, kierujesz w tę stronę swoje myśli i aktywność. Nie ma nudy ani potrzeby, by ktoś/coś ją wypełniło. Przy ukierunkowaniu na aktywność sportową sięganie po używki stoi w wyraźnej opozycji.
Samoświadomość i uważność –
są wtedy, gdy analizujesz swoje zachowanie, zdajesz  sobie sprawę z doświadczanych aktualnie doznań, emocji, potrzeb, myśli, swoich możliwości, czy ograniczeń. To samoobserwacja i trening mentalny, którym ćwiczysz i rozwijasz  swój mózg. To praca nad sobą, by żyć zgodnie ze swoimi prawdziwymi POTRZEBAMI  i ze światem zewnętrznym.

CO POMAGA Z ZEWNĄTRZ:

  • Negatywny stosunek środowiska rówieśniczego do środków zastępczych takich jak używki, wykazującego coś więcej niż tylko spędzanie czasu z nosem w telefonie
  • Adekwatna kontrola rodzicielska dotyczącą czasu spędzanego poza domem – może starsi się oburzą ale nawet jako pełnoletni, póki jesteś na utrzymaniu rodziców mają oni prawo mieć wpływ na różne aspekty Twojego życia
  • Wsparcie emocjonalne ze strony matki i pozytywny kontakt z ojcem
  • Wsparcie emocjonalne ze strony przyjaciół

Od Ciebie zależy, jaka tarczę będziesz miał. Zaproponowałam kilka materiałów, tworzyw, z których możesz ją zrobić, sam/sama możesz dorzucić jeszcze  inne, by była Twoja osobista i przydatna.  Przydaje się ona nie tylko na obronę przez uzależnieniami, sama w sobie buduje DOBRE, RADOSNE I BEZPIECZNE ŻYCIE.
Korzystałam z : 
https://www.mcpu.krakow.pl/content/dziewiec-wskazowek-dla-mlodziezy-dotyczacych-zapobiegania-problemom-wynikajacym-z
https://www.centrumdobrejterapii.pl/materialy/asertywnosc-co-to-jest/

————————————————————————————————————————–

PODRÓŻE ŚLEPE – Z TELEFONEM W DŁONI

Zacznę od filmiku z kanału Youtube (2, 5 minuty):

https://www.youtube.com/watch?v=aqwljSIImHU&featurE=youtu.be

        Niewielkie smartfony pozwalają na komunikowanie się z bliskimi z każdego miejsca na ziemi, dlatego trudno jest sobie wyobrazić życie bez nich. Problem z tym miałyby przede wszystkim osoby urodzone po 1995 roku. Granica między prawidłowym używaniem telefonu, a jego nadużywaniem jest dość niejasna. Każdy posiadacz smartfona wie, jak pomocny bywa on w codziennym życiu. Korzystanie z portali społecznościowych i komunikatorów internetowych daje możliwość łączności ze światem, niezależnie od naszego położenia. Możliwość zrobienia zakupów online znacznie ułatwia życie, a bogata oferta gier na smartfona pozwala nie nudzić się podczas podróży. Producenci co roku udoskonalają swoje sprzęty, aby użytkownicy nie mogli się bez nich obejść w codziennym życiu. Problem zaczyna się, kiedy niemożność skorzystania z telefonu wywołuje frustrację i wiele negatywnych emocji, a sprzęt musi być zawsze w zasięgu ręki, by móc co chwilę zerknąć na ekran w poszukiwaniu nowych powiadomień. Pierwsze sugestie naukowców dotyczące uzależnienia użytkowników od telefonów komórkowych pojawiły się już… pod koniec lat dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia. Grupa badanych w Wielkiej Brytanii odnotowała „psychiczny dyskomfort” w sytuacji, kiedy przez cały dzień nie dostali ani jednej wiadomości.  W 2013 roku doszły do tego alarmujące opracowania dotyczące mediów społecznościowych. Zaczęto wskazywać wówczas, że korzystanie z Twittera czy Facebooka może być bardziej (i szybciej) uzależniające niż nikotyna czy alkohol. Fonoholizm może rozwinąć się u każdego – bez względu na wiek, płeć, status społeczny. Nie ulega jednak wątpliwości, że pokolenie sieci zanurzone w świecie cyfrowym, jest najbardziej podatne na to zaburzenie. W przypadku osoby uzależnionej brak dostępu do komórki budzi lęk związany z byciem poza głównym obiegiem informacji. Pojawia się przymus, by  zaraz po przebudzeniu zobaczyć, co się dzieje się w mediach społecznościowych.  Fonoholizm prowadzi do zubożenia życia towarzyskiego. Sprawia, że dotychczasowe pasje przestają być ważne.
BADANIA
         Badania wykazały ubytek istoty szarej mózgu u osób uzależnionych od telefonów komórkowych. Zachodzące u tych ludzi fizjologiczne zmiany były zbieżne z zaobserwowanymi wcześniej u narkomanów. Nadmierne przywiązanie do smartfonów fizycznie zmienia kształt i rozmiar ludzkiego mózgu.

       Aż 84,9% młodzieży deklaruje, że zna przynajmniej jedną osobę uzależnioną od korzystania z telefonu komórkowego. Ta „przynajmniej jedna osoba”, to może być każdy: od przepytywanego nastolatka (22,7% młodzieży uważa, że sama jest uzależniona od korzystania z telefonu komórkowego), przez jego szkolnych przyjaciół i nauczycieli (według badania aż 80% nauczycieli prowadzących lekcje w ciągu ostatniego miesiąca korzystało z telefonu komórkowego w celach prywatnych), po rodziców.  60,6% młodzieży w Polsce uważa, że w ich domach nie istnieją żadne zasady korzystania z telefonów komórkowych oraz Internetu. swoje zaległe sprawy.


JAK MOŻESZ WPROWADZIĆ ZMIANY

1. Odpowiedz sobie na pytanie, czy są takie pola codziennego funkcjonowania, w których chciałbyś korzystać z nowoczesnych urządzeń komunikacyjny w inny sposób. Jeśli tak, spisz na kartce, w jakich porach dniach, sytuacjach nałogowe używanie ich ma negatywny wpływ na Twoją pracę, naukę, relacje z innymi.

  1. Uruchom myślenie typu: nie jesteś ich niewolnikiem, masz pełne prawo do kontrolowania czasu, miejsca oraz sposobu wykorzystania urządzeń mobilnych. Z tego prawa często rezygnujemy, pozwalając by kierował nami przypadek, a właściwie potrzeby innych osób: reagujemy natychmiast, gdy ktoś dzwoni, korzystamy z powiadomień, by móc od razu sprawdzić, co się dzieje, dbamy o poziom naładowania baterii. Ale nie musimy. Nawyki tworzymy i nawyki możemy przetwarzać

Nie usuniemy wszystkich telefonów z zasięgu wzroku i wpływu na nas. Ważniejsze jest kształtowanie dobrych nawyków.

  • Odruch przeczytania każdego powiadomienia, niezależnie od okoliczności w jakich się znajdujemy, wzmacnia tylko uzależnienie. Spróbujmy w wolnym czasie wyciszyć dźwięk i schować telefon do szuflady.
  • Telefony żywią się prądem, nie muszą nam towarzyszyć przy obiedzie
  • Do kina / teatru / na spacer wybieramy się bez telefonów 
  • Wracamy do tradycyjnego budzika/zegarka
  • W komunikacji miejskiej / samochodzie czytamy tradycyjne książki

Problem uzależnienia od telefonu komórkowego jest problemem rozwojowym, czyli takim, który będzie narastał. Jedynym sposobem na ten nałóg jest umiar – traktujmy telefon, jako dodatek, a nie wartość nadrzędną. 

Uzależnienie od komórki może dotknąć również ciebie, dlatego od czasu do czasu zrezygnuj z korzystania z niej – a wyjdzie Ci to na dobre. Poszukaj nowych, konstruktywnych sposobów spędzania wolnego czasu bez telefonu. Bo wizja przedstawiona na filmiku jest bardzo realistyczna…

Korzystałam:

https://www.medme.pl/artykuly/jak-rozpoznac-i-leczyc-uzaleznienie-od-telefonu-i-facebooka-sprawdz-porady-specjalistow,72335.html
https://www.psychoterapia.org/uzaleznienie-od-telefonu-smartfona-dzieci-i-doroslych-przyczyny-objawy-leczenie
https://www.sarniezycie.pl/uzaleznienie-od-telefonu/
https://www.dziennikprawny.pl/pl/a/nomofobia-czyli-uzaleznienie-od-telefonu
https://www.doz.pl/czytelnia/a12576-Jak_nie_uzaleznic_sie_od_telefonu_komorkowego

PODRÓŻE NIBYMEDYCZNE – LEKI

Zacznę od filmiku z kanału Youtube (niecała minuta):

Apteki służą ludziom w drodze do zdrowienia. Po to powstały lekarstwa, by wspierać zdrowie. Jednak Polacy znajdują się w czołówce, jeśli chodzi o nadmierne kupowanie medykamentów w aptekach. Mamy skłonność do leczenia się „na własną rękę”, łykamy mnóstwo suplementów, preparatów wspomagających, witamin, pastylek ziołowych i środków na poprawę samopoczucia czy leczenie problemów ze snem.

Obecnie, choćby słuchając/oglądając reklamy można odnieść wrażenie, że bez leku nie da się przeżyć świąt (trawienie), wskoczyć do wody (zapalenie ucha), poradzić sobie z menopauzą (poty, odczucia gorąca), mieć poczucie suchości w gardle czy wręcz przetrwać po ukąszeniu komara. Leki zaistniały w miejsce naturalnych zdolności organizmu do radzenia sobie oraz wpisują się w konsumpcyjny model oparty o brak jakiejkolwiek frustracji (nie może Cię swędzieć, boleć, nie możesz czuć dyskomfortu). Nic dziwnego, że leki zostają „zauważone” przez młodzież. Młodzi ludzie, którzy szukają „mocnych wrażeń” albo chcą sobie „ulżyć w cierpieniu”, nierzadko sięgają po różnego rodzaju psychoaktywne substancje odurzające, inne niż alkohol, narkotyki i wyroby tytoniowe. Jest to w dzisiejszych czasach o tyle łatwiejsze niż kiedyś, że w Internecie bez większego trudu można znaleźć informacje na temat tego, jakie konkretnie substancje trzeba zażyć i w jaki sposób je pozyskać, aby uzyskać „odlot”.  Poza odurzaniem się, młodzież często nadużywa leków dostępnych bez recepty do „regulowania swoich emocji” (czyli np. poprawy nastroju), ale także do „samoleczenia” dolegliwości somatycznych. Często jednak młodzi nie zdają sobie sprawy z tego, że każdy lek ma działania uboczne. A niektóre z substancji psychoaktywnych obecnych w lekach mogą uzależniać.
BADANIA
Z danych opublikowanych na portalu www.narkomania.org wynika, że z powodu bólu głowy po leki sięga 54 proc. badanych nastolatków, zaś z powodu bólu brzucha około 40 proc. respondentów. Z różnego rodzaju farmaceutyków „dodających” energii korzysta 11 proc. uczniów. Najczęściej są to witaminy oraz rozmaite zestawy witamin oraz minerałów. Po leki nasenne oraz antydepresanty sięga 6 proc. młodych ludzi. Po środki uspokajające – 10 proc. nastolatków.
ZAGROŻENIA
Sięganie po leki rodzi przyzwyczajenie, odcina organizm od samoobrony, pozbawia ból funkcji, którą pełni – ma sygnalizować, że coś jest nie tak. No i najtrudniejszy temat – lekomania czyli uzależnienie od leków. Dotyczy leków przeciwbólowych, nasennychdopingujących, euforyzujących i hormonalnych. Środki te umożliwiają poprawę nastroju, łagodzenie kompleksów, dodawanie sobie odwagi bez narażania się na ostracyzm społeczny w związku z wizytą u psychiatry. Niejednokrotnie uzależnienie psychiczne od leków powstaje dlatego, że najbliżsi chcą ukryć przed otoczeniem wstydliwy problem natury psychicznej jednego z członków rodziny. Uzależnienie od leków najczęściej wynika z kompulsywnego i niekontrolowanego przyjmowania kapsułek na skutek urojonych zaburzeń czynności narządów wewnętrznych lub z powodu hipochondrii – irracjonalnego lęku o własne zdrowie.

Uzależnienie od leków to choroba przewlekła, w której mogą pojawić się nawroty, nawet po długich okresach abstynencji. Uzależnienie od leków może wywoływać określone objawy fizyczne lub psychiczne, wpływać na zmianę zachowania. Brak dostarczenia substancji wywołuje nieprzyjemne doznania do złudzenia przypominające zespół abstynencyjny (m.in. drażliwość, lęki, drżenie mięśni, pocenie, depresję, zaburzenia w funkcjonowaniu układu krążenia oraz układu pokarmowego). Najczęściej występuje uzależnienie od leków nasennych i uspakajających- Rzadziej spotyka się uzależnienie od leków opioidowych, które wykorzystuje się w medycynie celu uśmierzania bólu. Większość leków przeciwdepresyjnych, czy przeciwpsychotycznych nie niesie zagrożenia uzależnienia. Dotyczy to jednak biochemii, jednak to, co obserwuję w pracy psychoterapeutycznej to uzależnienie psychiczne, lęk przed odstawieniem tabletek, niechęć do pracy nad sobą pozwalającej uniezależnić się od wsparcia chemią.

Zachęcam do słuchania swojego organizmu – co chce Ci zasygnalizować bólem. Może zachęca Cię w ten sposób do zmiany stylu życia, wzmacnia Twoją cierpliwość, wytrzymałość na nieprzyjemne bodźce, uczy szukania NATURALNYCH SPOSOBÓW powrotu do równowagi…

https://www.detoksvip.pl/uzaleznienie-od-lekow/uzaleznienie-od-lekow-rozpoznawanie-leczenie/
https://portal.abczdrowie.pl/uzaleznienie-od-lekow
https://zdrowie.pap.pl/rodzice/czym-odurzaja-sie-dzieci-i-mlodziez
http://supernowosci24.pl/mlodziez-odlatuje-dzieki-lekom/

—————————————————————————————————————————————

PODRÓŻE ZASTĘPCZE – E-PAPIEROSY

       Elektroniczne papierosy (czyli tzw. e-papierosy) zostały opracowane w 2003 roku przez chińskiego farmaceutę Hon Lik.
I tematyczny filmik ( niecałe 4,5 minuty):

        Zdecydowana większość autorytetów naukowych jest przekonana, że przejście z konwencjonalnych papierosów na elektroniczne jest korzystne dla zdrowia palacza. Nie są bezpieczne, gdyż najlepiej wdychać czyste powietrze, ale z drugiej strony są zdecydowanie mniej szkodliwe od papierosów konwencjonalnych. W e-papierosach substancji szkodliwych jest zdecydowanie mniej niż w dymie tytoniowym. W dymie tytoniowym znajduje się kilka tysięcy szkodliwych związków, tu – kilkanaście lub kilkadziesiąt, w zależności od tego, jak bardzo podgrzewany będzie aerozol.

SKŁAD
      E-papierosy zawierają substancje toksyczne np. glikol propylenowy (substancja z grupy alkoholi), glicerynę (również alkohol). Obydwa te produkty są uznawane za nieszkodliwie przy podaniu doustnym i powszechnie wykorzystywane w medycynie oraz kosmetyce. Jednak zwykle nie stosuje się ich tam w formie podgrzanej. Okazało się, że po podgrzaniu obydwie te substancje hamują rozwój komórek.
E-liqudy to coś więcej niż glikol propylenowy i gliceryna. To także nikotyna (jej szkodliwe działanie nie budzi już wątpliwości) oraz dziesiątki, jeśli nie setki rozmaitych substancji aromatyzujących. W chwili obecnej na rynku amerykańskim znanych jest 7 700 smaków wkładów do e-papierosów. Niektóre mają zresztą bardzo „smakowite” nazwy: „Kukurydziany cukierek”, „Czekoladowa krówka” czy „Jagodowy plusk” . Oczywiście mają działać zachęcająco.

WPŁYW NA MŁODEGO CZŁOWIEKA
– e-papierosy a rozwój mózgu:
Mózg rozwija się do ok. 25 roku życia. W okresie nastoletnim nie jest jeszcze w pełni rozwinięta część mózgu odpowiedzialna za podejmowanie decyzji i kontrolę impulsów. W tym okresie życia mózg szybciej uzależnia się od nikotyny. Nikotyna zawarta w e-papierosach może również przygotować mózg nastolatka do uzależnienia od innych narkotyków. Nikotyna zmienia także sposób, w jaki powstają synapsy (połączenia w mózgu), które odpowiadają za koncentrację uwagi i proces uczenia się.

– e-papierosy a ryzyko chorób układu oddechowego:
O ile osobom palącym papieros, zamienienie ich na e-papierosa zwykle poprawia stan zdrowia, o tyle u osób wcześniej niepalących elektroniczny papieros może przyczynić się do rozwoju chorób. Badania przeprowadzone w kilkutysięcznej populacji młodzieży w wieku 12–18 lat wykazały, że używanie e-papierosów przez nastolatki jest związane z ryzykiem rozwoju astmy.

– e-papierosy a uzależnienie od nikotyny
Młode osoby palące e-papierosy często przechodzą po pewnym czasie do palenia tradycyjnych papierosów. Zjawisko to nazywane jest efektem bramki.

Tu głos autorytetu –  krajowego konsultanta w dziedzinie zdrowia publicznego  dr hab. n. med. Jarosława Pinkasa: „ Absolutnie nie chcemy zgodzić się z tym, że jest to papieros przeznaczony dla młodzieży. Bo on powinien być przeznaczony wyłącznie dla tych, którzy chcą rzucić palenie, i wtedy to jest dla mnie akceptowalne. Natomiast nie może to być papieros inicjacyjny”

CO MOŻE NIEPOKOIĆ
       W porównaniu z Europejczykami, Polacy używają e-papierosów częściej (71 proc. codziennie, średnia w UE wynosi 67 proc.). Co ciekawe, zaczynają wapowanie z nieco innych powodów. Europejczycy robią to w celu zmniejszenia używania tytoniu (61 proc., w Polsce – tylko 29 proc. respondentów), a dla nas ważna jest moda. Wapujemy, bo wapują znajomi.
Badania wykazały, że liczba nastolatków, którzy próbowali już e-papierosa, wzrosła od 2011 r. prawie sześciokrotnie. Regularnie wapuje 30 proc. uczniów w wieku od 15 – 19 lat, a 60 proc. próbowało to robić co najmniej raz.

Co prawda, że zawartość czynników toksycznych i kancerogennych w liquidach jest o 95 proc. mniejsza niż w wyrobach tytoniowych, ale dane te uzyskano na podstawie badań chłodnego płynu. A np. diacetyl po podgrzaniu staje się toksyczny, powodując obturacyjne zapalenie oskrzelików.

Polacy nie wierzą, że e-papierosy stanowią skuteczne narzędzie do ograniczania palenia tradycyjnych. Nie sprawdziły się w tej roli w przypadku 63 proc. polskich respondentów, według ankiety Special Eurobarometer. Tylko 5 proc. uczestników badania je jako środek do ograniczania palenia tytoniu.

Obecnie nie możemy ocenić, to efekty zdrowotne po kilkunastoletnim używaniu elektronicznych papierosów. E-papierosy to produkt nowy, którego długotrwałych skutków jeszcze nie znamy. Mało kto pamięta, że początkowo tradycyjnych papierosów nie kojarzono z jakimikolwiek następstwami chorobowymi.

PRAWO
w dniu 8 września 2016 r. weszła w życie ustawa z dnia 22 lipca 2016 r. o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych – zabrania się palenia wyrobów tytoniowych, w tym palenia nowatorskich wyrobów tytoniowych i palenia papierosów elektronicznych w miejscach i pomieszczeniach publicznych pod karą grzywny w wysokości 500 złotych.
E-papierosów nie  można kupić za pośrednictwem internetu, a zaopatrując się w urządzenia lub liquidy trzeba będzie wylegitymować się dowodem osobistym. Ustawa wprowadziła również zakaz reklamy wyrobów tytoniowych, papierosów elektronicznych, pojemników zapasowych lub rekwizytów tytoniowych i promocji takich wyrobów.

       Zależy mi na obaleniu mitu, że e-papierosy nie szkodzą, przy podkreśleniu, że mogą być formą wychodzenia z nałogu nikotynizmu dla palaczy. Mogą a nie zawsze są, ograniczają jedynie ekspozycję na nikotynę. Co ważne – nasze decyzje opierają się o wiedzę, którą posiadamy. Jeśli uwierzysz w tekst „e-papierosy nie szkodzą” łatwiej Ci będzie po nie sięgnąć. Właśnie przeświadczenie społeczeństwa o nieszkodliwości e-papierosów doprowadziło w wielu krajach do  ogromnej popularyzacji e-papierosów, szczególnie wśród młodzieży.  

Korzystałam z informacji na stronach internetowych:

Mniej szkodliwe niż zwykłe papierosy


https://zdrowie.pap.pl/uzaleznienia/toksyczne-e-papierosy
https://apteline.pl/artykuly/e-papierosy-i-ich-wplyw-na-zdrowie-czy-elektroniczne-papierosy-sa-szkodliwe
https://www.medonet.pl/narodowy-test-zdrowia-polakow/zyj-zdrowiej,nieszkodliwe-e-papierosy-to-mit–oto-fakty,artykul,55070351.html

PODRÓŻE ZADYMIONE – PAPIEROSY

Tym razem o papierosach. Na początek krótki filmik (4,5 minuty) z kanału Youtube:  

HISTORIA
         Historia palenia datowana jest na 5000 lat p.n.e. i wzięła swoje początki od rytuałów plemion pierwotnych. Palenie związane było z religijnymi ceremoniami m.in. składaniem ofiar bóstwom, kontaktem ze światem duchów, zmianą stanu umysłów szamanów lub w celu osiągnięcia duchowego oczyszczenia.
        Tytoń i sposób jego palenia trafił do Europy z Ameryki, gdzie zawijany był w liście różnych roślin. Dopóki nie wynaleziono maszyny do automatycznej produkcji papierosów (pod koniec XIX w.), palenie fajki czy cygar było raczej rozrywką elitarną. Na upowszechnienie palenia miały wpływ dwie wojny światowe. Uznano wówczas, że tytoń należy się żołnierzom tak samo jak racje żywnościowe. Początkowo palili przede wszystkim mężczyźni. Kobieta paląca uchodziła za niemoralną i upadłą, bo jako pierwsze po papierosy sięgnęły prostytutki. Nieliczne zakazy obowiązujące na przełomie XIX i XX w. kobiet dotyczyły w sposób podwójny. Zakazywano na przykład palenia w ich towarzystwie.  W latach 30. pojawiły się pierwsze reklamy kierowane do kobiet. Papieros miał się stać elementem piękna i dobrego stylu, ale też niezależności i emancypacji. Popularności palenia sprzyjało  kino – na ekranie zaciągały się największe gwiazdy. Lata 50. to apogeum popularności papierosów. Palili wszyscy i wszędzie: w samolotach, lokalach, studiach telewizyjnych. Papierosy reklamował nawet św. Mikołaj.  Po 1980 r. rozpoczęła się era ludzi niepalących. Najpierw w Stanach Zjednoczonych, a potem w innych krajach zaczęła gwałtownie rosnąć liczba miejsc, w których palenie jest zakazane: linie lotnicze i wszystkie inne środki komunikacji publicznej, placówki medyczne, szkoły, urzędy. Od 1997r, wprowadzano zakaz palenia w obiektach użyteczności publicznej. Na początku XXI w. zakazy te dotknęły kawiarni i restauracji. Polska wprowadziła restrykcyjne przepisy w 2010 r. Od tego momentu nie wolno palić nie tylko w kawiarniach i restauracjach, ale także na przystankach. 
        Zajadła kampania antynikotynowa sprawia, że wokół papierosów wytworzyła się aura zakazanego owocu. Papierosy, być może właśnie na przekór,  znów stają się w niektórych środowiskach modne, nabrały posmaku buntu, dekadenckiego uroku. Wypędzeni z przestrzeni publicznych palacze znów tworzą specyficzną wspólnotę, połączeni poczuciem, że są dyskryminowaną mniejszością (czy to nie obrazek zza naszej szkolnej hali sportowej?).

FAKTY
 – Dym papierosowy to ponad 4 000 substancji, z których ok. 250 jest szkodliwych, a 40 wywołuje nowotworowy.
– W 2019r. w Polsce paliło 21% ludności – 24% mężczyzn i 19% kobiet.
– Palacze tracą średnio:230 zł miesięcznie na tytoń.
– Uzależnienie od nikotyny i wieloletnie palenie tytoniu może powodować choroby ze strony układu oddechowego, krwionośnego i pokarmowego.
– Rak płuca występuje niemal wyłącznie u palaczy i osób narażonych na bierne palenie. Ryzyko zachorowania na raka płuca zależy przede wszystkim od długości trwania nałogu oraz liczby wypalanych papierosów. Palenie 1-4 papierosów dziennie zwiększa ryzyko raka płuca u mężczyzn 3-krotnie, a u kobiet 5-krotnie

SZKOLDLIWOŚĆ
          W XX wieku było już jasne, że palenie tytoniu niesie za sobą poważne konsekwencje zdrowotne, dlatego usiłowano przeciwdziałać jego negatywnym skutkom. Jedną z ważniejszych prób zmierzających do ograniczenia negatywnego wpływu na zdrowie było rozpoczęcie sprzedaży papierosów z filtrem, które miało miejsce w 1940 roku w Stanach Zjednoczonych. W USA już w 1965 r. ustanowiono prawo nakładające obowiązek umieszczania ostrzeżeń na paczkach papierosów. W 1967 r. w Wielkiej Brytanii wszedł w życie przepis zabraniający reklamowania papierosów w telewizji. Wydarzeniem przełomowym była śmierć Marlboro Mana, który zmarł na raka płuc. Jego żona pozwała firmę Philip Morris, twierdząc, że mąż zmarł z powodu papierosów, bo pozując do reklamy, musiał wypalać nawet pięć paczek dziennie. W 2013 roku Parlament Europejski przegłosował zakaz sprzedaży papierosów mentolowych na terenie krajów Unii Europejskiej. Ustanowione wówczas przepisy zaczęły obowiązywać od 20 maja 2020r.

JAK SIĘ POŻEGNAĆ?

        Patrząc okiem psychologicznym można powiedzieć, że paląc coś zadymiasz, zasłaniasz. Nie chcesz czegoś zobaczyć wyraźnie. Jest to sfera nieuświadomiona. Stąd, gdy dbasz o swój rozwój osobisty, poszerzasz samoświadomość – docierasz do takiego sposobu zaspokajania prawdziwych potrzeb w sposób, który Ci służy. By brać ze świata z wdechem, to co najlepsze i wypuszczać w świat, to co nie szkodzi innym (myślę tu oczywiście o tzw. paleniu biernym). Zadymianie i zatruwanie sobie i innych przestaje być „potrzebne”.
         W rozstaniu z paleniem największe znaczenie ma motywacja do zerwania z nałogiem. Każdy znajdzie swoją osobistą. Nie zawsze udaje się rzucić nałóg za pierwszym razem. Wielu palaczom udawało się to dopiero za 6 – 7 razem. Jest to okres poznawania samego siebie, trzeba wykazać się dużym spokojem. Czasami rzuceniu palenia towarzyszy wzrost wagi ciała o parę kilogramów. Nie jest to nic groźnego dla organizmu, a przybrania na wadze można uniknąć stosując dietę i dbając o ruch. Najczęstszą przyczyną przyrostu masy ciała jest to, że wraca smak i węch, a w związku z tym apetyt i przyjemność z jedzenia. Często też pojawia się chęć zastąpienia papierosa np. cukierkami, co może prowadzić do przytycia. Rzucając palenie pamiętajmy, że najważniejsza jest nasza motywacja i wytrwałość.

Korzystałam ze stron:

https://www.gov.pl/attachment/be3051c1-efd9-4efa-b242-beba3775af6a
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/ludzieistyle/1613921,1,spor-o-papierosy-trwa-od-lat.read
http://www.urazowka.piekary.pl/palenie.pdf
https://www.nfz-katowice.pl/index.php/o-nas/aktualnosci-oddzialu/item/124143-sroda-z-profilaktyka-profilaktyka-uzaleznien-papierosy
https://www.zwrotnikraka.pl/palenie-tytoniu-najgrozniejszy-czynnik-rakotworczy/

—————————————————————————————————————————————————————————————–

PODRÓŻE ZAMROCZONE – ALKOHOL

Zacznę od krótkiego filmiku (4,5 minuty) z kanału Youtube: 

Dziś kolejna używka, która kusi niektórych „zbawiennym wpływem”.  Alkohol jest prawdopodobnie najstarszą i najbardziej popularną substancją chemiczną zażywaną przez ludzi w celu odurzenia. Nie chodzi mi o to, by pokazać, jaki to on jest zły, uważam, że w świecie dorosłych ze zbudowanym mocnym JA, opartym o umiejętności psychospołeczne, samoświadomość i dojrzałość – alkohol ma swoje miejsce. Jeśli sięga po niego młody człowiek, z budującym się dopiero „wewnętrznym domem” (czyli JA) może go użyć zastępczo jako materiału, który w konsekwencji uczyni ten „dom” nietrwałym, chwiejnym i chorym.

 Alkohol jest jedną z substancji o potencjale uzależniającym najczęściej stosowanym przez nastolatków. W 2018 roku uczniowie najczęściej sięgali po piwo w drugiej kolejności – po wódkę, wino i inne mocne alkohole. Co do negatywnych skutków to pewnie słyszałeś/aś o nich nie raz. Nadmienię więc tylko bez rozpisywania się, że wpływa przede wszystkim na układ nerwowy, pokarmowy, oddechowy, krążenia, trawienny oraz wywołuje zaburzenia psychiczne. Badania sondażowe przeprowadzone wśród młodzieży wykazują, że spożywanie alkoholu wiąże się także z podejmowaniem ryzykownych zachowań seksualnych.

CZYNNIKI RYZYKA
Czynnik związany z wiekiem  – Używanie alkoholu i narkotyków, zanim mózg jest w pełni rozwinięty, dramatycznie zwiększa ryzyko przyszłego uzależnienia od alkoholu. Młodzi ludzie, którzy zaczynają pić alkohol przed ukończeniem 15 roku życia są 5 razy bardziej narażeni na nadużywanie lub uzależnienie od osób, które zaczęły używać alkoholu w wieku 21 lat lub później.
Drugie wymieniane czynniki ryzyka to czynniki biologiczne. Naukowcy zauważyli, że osoby, które w wieku 3 lat określano jako impulsywne, niespokojne, mające problem ze skupieniem uwagi, w wieku 21 lat były dwukrotnie częściej diagnozowane jako uzależnione od alkoholu niż ci, których w podobnym okresie dzieciństwa nazywano „dobrze przystosowanymi”.
Liczne badania naukowe pokazały, że czynniki dziedziczne wpływają na rozwój choroby alkoholowej. Wskazują one, że w przypadku dzieci osób uzależnionych, ryzyko rozwoju uzależnienia jest około pięciokrotnie większe niż w populacji ogólnej. Czynniki psychospołeczne – Brak wsparcia oraz kontroli ze strony rodziców, a także uboga komunikacja w rodzinie są istotnie związane z problematyka alkoholu. Również surowa, niekonsekwentnie stosowana dyscyplina oraz wroga lub odrzucająca postawa wobec dzieci są tu istotne.  Dzieci mające lepsze stosunki ze swoimi rodzicami później rozpoczynają inicjację alkoholową od tych narzekających na relacje z najbliższymi.

Mając świadomość  ryzyka, można podejmować działania, które to ryzyko zmniejszy.

UZALEŻNIENIE
Nadużywanie alkoholu, będące przedpolem do alkoholizmu, prawie zawsze uważane jest za „konsumpcję normalną”. Do tego dochodzi jeszcze błędne mniemanie, że tzw. pijący towarzysko, którzy upijają się wyłącznie w towarzystwie innych, nie są właściwie alkoholowo zagrożeni.
Uzależnienie od alkoholu jest zaburzeniem psychicznym, którego podstawowym objawem jest koncentracja na spożywaniu tej używki i ciągła lub wciąż nawracająca potrzeba picia.
Zgodnie z obowiązującymi w Polsce kryteriami ICD-10 uzależnienie rozpoznaje się wtedy, gdy spełnione są co najmniej 3 spośród następujących kryteriów:

  • silne pragnienie lub poczucie przymusu zażywania substancji
  • trudności w kontrolowaniu zachowania związanego z jej przyjmowaniem
  • fizjologiczne objawy stanu odstawienia charakterystyczne dla danej substancji (zespół abstynencyjny) i/lub przyjmowanie tej samej lub podobnej substancji w celu złagodzenia lub uniknięcia objawów abstynencyjnych
  • stwierdzenie objawów tolerancji (aby osiągnąć efekt upojenia, osoba uzależniona potrzebuje coraz większej ilości alkoholu, a ilość alkoholu niebezpieczna dla zdrowia osób bez problemu alkoholowego może być stosunkowo dobrze tolerowana)
  • zaniedbywanie innych źródeł przyjemności lub zainteresowań, zwiększenie ilości czasu koniecznego do zdobycia substancji, jej przyjmowania lub do usuwania skutków jej działania
  • spożywanie alkoholu mimo wyraźnych dowodów szkodliwych następstw.

MITY
MIT I: „Wszyscy piją”

W ostatnich latach można zaobserwować wzrost osób deklarujących abstynencję. Z danych WHO wynika, że ponad połowa światowej populacji (57%, czyli 3,1 mld osób) w wieku 15+ nie piło alkoholu w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a 44,5 proc. (prawie 2,5 mld osób) – nie piło alkoholu nigdy. w życiu.

MIT II : Tylko „wódka” jest prawdziwym alkoholem

Piwo i wino powszechnie uważane są za tzw. alkohole słabe, stwarzające mniejsze zagrożenie dla osoby pijącej. Należy jednak pamiętać, ze każdy napój alkoholowy zawiera tę samą substancję – alkohol etylowy, a jedynie w różnym stężeniu. Niemniej oddziałuje on w ten sam sposób na organizm człowieka.

MIT III: Alkohol poprawia nastrój i może być „sposobem” na kłopoty

Pierwsze wrażenia po spożyciu alkoholu mogą być rzeczywiście bardzo pozytywne. Alkohol daje poczucie bycia atrakcyjnym i „rozwiązuje język”. Jest to jednak wyłącznie pozorna poprawa samopoczucia, chwilowe odprężenie, jakiego doznają niektóre osoby po wypiciu alkoholu, odrywa je na bardzo krótko od problemów życiowych. Problemy pozostają nadal nierozwiązane, nawarstwiają się i często jeszcze bardziej komplikują. Po wytrzeźwieniu powraca się do nich z jeszcze większym napięciem i niepokojem. Kolejne sięgnięcie po alkohol w celu zredukowania tego niepokoju grozi wystąpieniem mechanizmu „błędnego koła”, prowadzącego często do uzależnienia.

MIT IV: Alkohol rozgrzewa organizm

Efekt „rozgrzania” jest tylko chwilowy – wypicie alkoholu powoduje na krótki czas poczucie ciepła poprzez napłynięcie do rozszerzonych naczyń skórnych ciepłej krwi „ze środka” organizmu. Rozszerzone naczynia krwionośne przyspieszą wymianę ciepła z otoczeniem i tym samym jego utratę. Ochłodzona krew wraca z powrotem „do środka”, do narządów wewnętrznych, zaburzając ich funkcjonowanie. Stąd częste przeziębienia (niejednokrotnie zapalenia oskrzeli czy płuc) u osób, które po wypiciu alkoholu starały się gwałtownie ochłodzić na świeżym powietrzu.

MIT V: „Mocna głowa” chroni przed alkoholizmem

Posiadanie „mocnej głowy”, a więc możliwości wypicia dużej ilości alkoholu bez widocznych skutków zewnętrznych, może jedynie skrócić czas wchodzenia w ostrzegawczą fazę choroby alkoholowej. Oznacza to, że u osób z „mocną głową” choroba alkoholowa rozwija się szybciej. Brak zewnętrznych objawów upicia się może dawać złudne poczucie pewności, że „alkoholizm mnie nie dotyczy”. Na pewnym etapie następuje, najczęściej gwałtowne, przejście do fazy chronicznej choroby alkoholowej, która charakteryzuje się gwałtownym spadkiem tolerancji na alkohol.

To tylko namiastka wiedzy, zainteresowani mogą skorzystać ze stron internetowych, które podaję poniżej lub znaleźć inne.

Mity na temat alkoholu


http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/50-artykuly/1042-psychologiczna-problematyka-uzaleznien-od-alkoholu-i-narkotykow
https://zywienie.abczdrowie.pl/alkohole
https://morawica.com.pl/alkohol/wplyw-alkoholu-na-organizm
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/51-alkohol-i-nauka/252-picie-alkoholu-przez-mlodziez-czynniki-ryzyka-i-konsekwencje.html/
https://www.mp.pl/pacjent/psychiatria/uzaleznienia/81263,uzaleznienie-od-alkoholu

———————————————————————————————————–

CYKL – NIEBEZPIECZNE PODRÓŻE: NARKOTYKI

Na rozgrzewkę znów proponuję krótki filmik  z kanału Youtube (też około 5 minut):

Narkotyki to substancje psychoaktywne, które działają na mózg człowieka – silnie go pobudzają, otępiają, uspokajają, wywołują omamy. Mimo zwyczajowego podziału narkotyków na miękkie i twarde, nie można powiedzieć, że tylko twarde narkotyki są niebezpieczne a narkotyki miękkie nie mają większego wpływu na organizm. Z badań wynika, że najczęściej używanymi  przez młodzież narkotykami   są kolejno: marihuana, haszysz i amfetamina. Napiszę o nich, gdyż prawdopodobieństwo, że się z nimi zetkniesz jest największe.

  1. Garść informacji o popularnych narkotykach

Marihuana i haszysz wytwarzane są z konopi indyjskich, tj. roślin,  których główną substancją aktywną jest tetrahydrokanabinol (THC). Marihuana występuje w postaci suszu i jest mieszanką suchych liści i kwiatostanów żeńskich. Haszysz jest żywicą z kwiatostanów żeńskich zmieszanych z kwitnącymi szczytami i pędami roślin żeńskich.

 Marihuana i haszysz, stosowane w małych dawkach, wywołują uczucie euforii, odprężenia i lekkiego podniecenia. Skutkiem ich jednorazowego użycia może być jednak również spadek koncentracji uwagi, pogorszenie sprawności psychofizycznej oraz zmniejszenie samokontroli i zahamowań. Użycie konopi indyjskich, szczególnie w dużych dawkach, połączonych np. z alkoholem, może powodować doświadczenie silnego lęku lub wywołać objawy psychotyczne, np. omamy. Przewlekłe, wieloletnie używanie marihuany i haszyszu może skutkować uzależnieniem, którego znaną formą jest tzw. zespół amotywacyjny objawiający się m.in. apatią, spadkiem zainteresowań i ogólnej aktywności, niechęcią do podejmowania działania, trudnościami z koncentracją uwagi i problemami z przyswajaniem nowych informacji.

Amfetamina to narkotyk syntetyczny o działaniu pobudzającym ośrodkowy układ nerwowy Zwykle występuje w formie białego proszku, ale również może być dostępna w tabletkach, kapsułkach lub pod postacią proszku. Skutki jednorazowego przyjęcia amfetaminy to m.in. uczucie zniesienia zmęczenia, euforia, zwiększenie inicjatywy, napędu, nasilenie pragnień seksualnych, zmniejszenie łaknienia i potrzeby snu, a także subiektywne poczucie wydolności fizycznej i psychicznej. Użycie amfetaminy może nasilać zachowania agresywne. Do skutków zdrowotnych wynikających z regularnego używania amfetaminy należą problemy sercowo-naczyniowe, oddechowe, neurologiczne i psychiatryczne.

  1. Fakty i mity
    „Biorę tylko dla przyjemności, nie uzależnię się”.
    NIEPRAWDA. Żaden z narkomanów nie zaczął brać, bo chciał się celowo i z premedytacją uzależnić. W mózgu osoby biorącej narkotyki po pewnym czasie następuje pewien ,,przeskok” (wzrasta tolerancja, organizm zaczyna się uodparniać), po którym nie da już się wrócić do poprzedniego stanu.                                                                                                                                           „To, czy To, czy uzależnię się od narkotyków, zależy wyłącznie od mojej woli”.
    NIEPRAWDA.Istotą uzależnienia jest właśnie brak tzw. silnej woli, to przymus i trudność w kontrolowaniu.Wszyscy, którzy złapali się w pułapkę tego stwierdzenia mają dzisiaj ogromne problemy z narkotykami.
     „Zawsze wiadomo, co zawiera narkotyk”.
      NIEPRAWDA. Nigdy nie ma pewności, jakie substancje wchodzą w skład narkotyku. Ten towar nie ma znaku jakości, a           rozprowadzane narkotyki zwykle zawierają zanieczyszczenia. Domieszki są bardziej lub mniej toksyczne.

        „Łączenie narkotyku z alkoholem jest niebezpieczne”.

       PRAWDA. Tego typu kombinacje wzmacniają toksyczne działanie używanych narkotyków. Nigdy nie wiesz, co może się wydarzyć w            wyniku takiego połączenia (wylew, zapaść czy chwilowa utrata przytomności).

          „Wszyscy młodzi ludzie biorą narkotyki”.

   NIEPRAWDA. Jak wynika z ogólnopolskich badań, większość młodzieży nigdy nie brała narkotyków.

          „Marihuana, to niegroźne ,,zioło””.

   NIEPRAWDA. Marihuana uzależnia psychicznie. Może powodować niepokój, rozkojarzenie, pogorszenie koncentracji, pamięci i       

          obniżenie sprawności intelektualnej, a także zobojętnienie i zniechęcenie do codziennych zajęć (syndrom motywacyjny).                 „Amfetamina poprawia zdolność umysłu”.

    NIEPRAWDA. Amfetamina nie utrwala posiadanej wiedzy, ani nie przyśpiesza przyswajania nowej. Pozwala w prawdzie na aktywność  przez całą dobę, jednak kosztem wyczerpania organizmu i depresji, kiedy narkotyk przestaje działać. Ponadto silnie uzależnia.

         „Wszystkie narkotyki uzależniają psychicznie, a tylko niektóre psychicznie i fizycznie”.
PRAWDA. Opiaty i barbiturany powodują uzależnienie psychiczne połączone z fizycznym. Pozostałe narkotyki uzależniają psychicznie.

       „Morfina stosowana w medycynie nie powoduje uzależnienia”.

NIEPRAWDA. Morfina jako alkaloid opium powoduje uzależnienie fizyczne i psychiczne już po 14 dniach regularnego dożylnego zażywania.

       „Heroina to najbardziej niebezpieczny narkotyk”.

PRAWDA. Heroina z uwagi na ogromną siłę działania oraz powodowanie w szybkim czasie degradacji narządów wewnętrznych oraz ze względu na szybkie uzależnienie, rzeczywiście uważana jest za najbardziej niebezpieczny dla życia narkotyk. Może uzależnić już po pierwszym razie.

  1. Podsumowanie
    Jestem przekonana, że znalezienie informacji na temat narkotyków w dzisiejszym świecie jest bardzo łatwe. Nie mam potrzeby się o tym rozpisywać, powielać treści. Chciałam jedynie zasygnalizować, że coś takiego jak substancja psychoaktywna może pojawić się dla Ciebie jako pokusa. Tym bardziej, gdy nie dbasz o siebie, swój rozwój, swoje umiejętności społeczne – tu może służyć jako „proteza” – a przecież każdy ma w sobie potencjał do radzenia sobie w zdrowy i bezpieczny sposób, bez niezdrowego wspomagania. Warto, byś był świadomy, że nasz organizm posiada swoje własne i zdrowe substancje – endorfiny zwane  hormonem szczęścia.To właśnie dzięki nim możemy odczuwać przyjemność, a nawet euforię, redukują poziomu stresu oraz znoszą bodźce bólowe By je mieć w dostatecznej ilości wystarczy dbać o odpowiednią dietę i dołączyć aktywność fizyczną czyli wysiłek. Do tego jeszcze relaks i śmiech i gotowe. I do takiego zdrowego sposobu osiągania dobrego samopoczucia Cię zachęcam.

Przy opracowaniu materiału korzystałam z następujących źródeł:

https://bezpiecznaszkola.men.gov.pl/tematy/przeciwdzialamy-uzaleznieniom/materialy-4/
https://portal.abczdrowie.pl/klasyfikacja-narkotykow
https://www.kbpn.gov.pl/portal?id=15&res_id=4559611
http://www.torun.kujawsko-pomorska.policja.gov.pl/kb3/prewencja/warto-wiedziec/prawdy-i-mity
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/50-artykuly/1042-psychologiczna-problematyka-uzaleznien-od-alkoholu-i-narkotykow

DO NASTĘPNEGO RAZU. MARTA W
—————————————————————————————————————–

 

 

CYKL – NIEBEZPIECZNE PODRÓŻE: DOPALACZE

W tym wpisie znajdziecie tematykę profilaktyczną dotyczącą dopalaczy. Może w naszym środowisku nie są popularne (największe w Polsce „ośrodki” to Łódź i Katowice) ale uważam, że warto o nich znać prawdę. Przy kontaktach poprzez komunikatory internetowe odległości nie mają takiego znaczenia jak kiedyś, nie zabezpieczają. Może się zdarzyć, że i Ty staniesz przed propozycją „Hej, chcesz spróbować czegoś co Cię wprowadzi w niesamowity świat możliwości?”

 Na rozgrzewkę proponuję krótki filmik (trwa niecałe 5 minut) z kanału Youtube:

I zachęcam do przeczytania tego krótkiego tekstu:

  1. CO TO SĄ DOPALACZE

Dopalacze to potoczna nazwa substancji psychoaktywnych, które nie znajdują się na liście środków kontrolowanych przez ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Zawierają w swoim składzie różnorodne substancje takie jak mefedron, kannabinoidy, katynony  i syntetyczne opioidy. Łączy je więc jedna wspólna cecha: zawierają substancje psychoaktywne działające na układ nerwowy człowieka w podobny sposób do dotychczas znanych narkotyków. Jeśli jakiś składnik dopalaczy trafi na listę zakazanych, w jego miejsce pojawiają się nowe. Są nieprzebadane, niewiadomego pochodzenia i niebezpieczne dla naszego zdrowia.

2. PODZIAŁ

  • środki pochodzenia głownie syntetycznego, które zawierają mieszanki różnych substancji o działaniu psychoaktywnym (stymulantów, opioidów, dysocjantów, empatogenów, halucynogenów itp.). Najczęściej występują w postaci proszku lub tabletek
  • środki pochodzenia głównie roślinnego, zawierają m.in. syntetyczne kannabioidy, zwykle w postaci kadzidełek lub suszu do palenia
  • środki syntetyczne zawierające jedną, konkretną substancję, która nie znajduje się na liście substancji zakazanych.

Można je też podzielić na trzy typy: o działaniu pobudzającym,  o działaniu halucynogennym oraz  o działaniu reklamowanym jako zbliżony do marihuany.

  1. DZIAŁANIE

W zależności od tego jakie substancje wchodzą w skład dopalaczy ich działanie na organizm jest zróżnicowane. Działają na ośrodkowy układ nerwowy i układ oddechowy. Powodują spłycenie oddechu, zaburzenia rytmu serca i zwężenie źrenic. Syntetyczne opioidy bardzo łatwo przedawkować ponieważ różnica między dawką „bezpieczną” a toksyczną jest niezwykle mała. Osoba, która je zażyje może stać się pobudzona psychoruchowo, przestaje odczuwać głód i pragnienie, staje się agresywna. Przyjmowanie dopalaczy na bazie syntetycznych kannabinomimetyków może zaostrzać objawy psychotyczne, a nawet indukować ukryte choroby psychiczne. Mogą wywoływać psychozy. Zmysły osoby, która zażyła te substancje zaczynają być zniekształcone. Pojawiają się u niej złudzenia wzrokowe i słuchowe – falowanie obrazu, poczucie ożywienia przedmiotów, „słyszenie” kolorów. Zmysły robią się wyostrzone, pojawiają się wizje, a czas zdaje się zwalniać. Osoba zażywająca te substancje może odczuwać silne emocje – nie tylko euforię i błogość, ale również paniczny strach czy rozpacz.

Wywołują one pozornie pozytywne odczucia: zwiększają wydajność pracy, zmniejszają zmęczenie, powodują poprawę nastroju, euforię, ułatwiają komunikację interpersonalną, ale powodują też utratę apetytu i bezsenność.

Zażycie dopalaczy, nawet jednorazowe może zakończyć się poważnym uszczerbkiem na zdrowiu, a nierzadko też śmiercią. O ile lekarze są w stanie przewidzieć co stanie się z człowiekiem, który zażywa amfetaminę, kokainę czy nawet pali marihuanę, o tyle w przypadku dopalaczy reakcja na substancje aktywne jest nie do przewidzenia.

Często spożywa się je wraz z alkoholem, lekami czy innymi narkotykami, co znacznie zwiększa ryzyko poważnych interakcji i zatrucia organizmu. Dopalacze są szczególnie niebezpieczne dla osób, które cierpią na schorzenia przewlekłe – np. alergików, cukrzyków, dla osób z osłabionym układem odpornościowym i dla tych wszystkich, którzy znajdują się jeszcze w okresie rozwojowym, a więc dla dzieci i młodzieży.

  1. STATYSTYKA

Z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że w 2018 roku z powodu zatrucia dopalaczami zmarło 162 osoby, W tym samym roku zanotowano również aż 4260 przypadków interwencji medycznych związanych z zatruciem substancjami psychoaktywnymi i środkami zastępczymi, w 2019r. – 2200.  Najczęściej interwencji potrzebowały osoby w wieku 16-18 lat.

  1. HISTORIA

W 2005 r. na rynkach europejskich nastąpił rozwój tzw. smart shops, czyli sklepów oferujących substancje psychoaktywne, pozostające poza kontrolą prawną.  Pierwsze doniesienia o pojawieniu się tzw. dopalaczy w Polsce datuje się na rok 2008. Działania mające na celu zlikwidowanie sklepów wprowadzających do obrotu te substancje rozpoczęto dwa lata później. Zamknięto niemal 900 sklepów. Na mocy decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego nakazano wycofać z obrotu na terenie całego kraju wyroby, które mogły mieć bezpośredni wpływ na zdrowie i życie ludzi. Handel dopalaczami przeniósł się przede wszystkim do sieci.

  1. PRAWO

W sierpniu  2018 roku uchwalona została nowelizacja Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Zgodnie z nowymi przepisami osoby sprzedające dopalacze traktowane są tak samo, jak te sprzedające narkotyki. Grozi za to kara do 12 lat więzienia. Do odpowiedzialności zostaną pociągnięci również posiadacze zabronionych substancji. Tu karą może być z kolei grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie jej do lat 3.

Przy opracowaniu materiału korzystałam z następujących źródeł:

https://portal.abczdrowie.pl/uzaleznienie-od-dopalaczy
https://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zdrowie-psychiczne/dopalacze-objawy-zatrucia-i-skutki-uboczne-zazywania-dopalaczy-aa-sW8m-DP25-ZasE.html
https://dopalaczeinfo.pl/
https://www.medonet.pl/narodowy-test-zdrowia-polakow/zyj-zdrowiej,jak-dzialaja-dopalacze–tego-nie-da-sie-przewidziec,artykul,47714294.html
https://www.focus.pl/artykul/dopalacze-jak-narkotyki-w-zycie-wchodzi-nowe-prawo

 

 

 

Na zdjęciu: dworzec kolejowy Sao Bento  w Porto z charakterystycznymi dla Portugalii płytkami ceramicznymi – azulejos

 

PODRÓŻOWANIE

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Do następnego razu. Marta W.

———————————–

Podróż kojarzyła się kiedyś z życiowym wręcz przedsięwzięciem. Wyjazd z Europy  do Ameryki Północnej trwał 40-45 dni. Kto jechał? Bogatsi, by spędzić czas w innym miejscu, biedniejsi „za chlebem”. Artyści wyjeżdżali w inne kraje, by szukać inspiracji, chorzy (oczywiście bogaci) po zmianę klimatu. Dziś każdy może wsiąść w samolot i za np. 79 złotych znaleźć się w Portugalii w przeciągu 3, 5 godziny. 

Po co nam podróże? No rzeczywiście po co, skoro globalizacja ujednoliciła krajobraz na polu i krajowym, i międzynarodowym. Galerie handlowe w każdym mieście wyglądają podobnie, Mc Donald usytuował się prawie wszędzie, rozsądniejsze wydaje się napisanie gdzie go nie ma zamiast, gdzie jest: Korea Północna, Islandia, Boliwia, Macedonia, Ghana i  Bermudy.
A jednak podróże są istotne. W każdej zaś istotny jest i cel, i samo podróżowanie.
Cel =coś, co warto zobaczyć. I tu może być różnie. Tu przypomina mi się powiedzenie, które od dzieciństwa kształtowało moje wyobrażenie o tym, co warto najbardziej:  „Zobaczyć Neapol i umrzeć”. Te słowa przez wiele lat świadczyły dla mnie o cudowności tego włoskiego miasta, dokąd nie dowiedziałam się, że powiedzenie to oznacza wcale nie zachwyt ale określeniem ryzyka zakończenia  życia w tym mieście (było to miasto portowe, które przez to stawało się siedliskiem różnych chorób z całego świata i wielu z tego miasta żywymi już nie wyjechało). Mimo tego odkrycia ja tam nadal chcę zobaczyć ten Neapol 🙂
Ciekawe, co dla Ciebie jest takim wymarzonym celem podróży, gdzie chciałbyś/chciałabyś pojechać i dlaczego. No i skąd Twoja inspiracja.
Podróżowanie: od spontanicznego ruszenia przed siebie, jak w starej piosence „Wsiąść do pociągu byle jakiego(…)”,  do zorganizowanego komfortu. Dla mnie zwiedzaniem jest znalezieniem czegoś nieoczywistego, jak np. miejsca w Palermo, w którym w roku 1971r. z rąk mafii  zginął sędzia Pietro Scaglione. To poczucie się w tym miejscu jak w Chorwacji, przy opuszczonej wiosce, zamieszkałej przed wojną w latach 1991-1995 przez Serbów. To zaciekawienie, które każe mi sięgnąć po jakieś źródło i czegoś dowiedzieć się –  jak o Świętym Spirydonie na greckiej wyspie Korfu.
      Podróżowanie niesie ze sobą różne niespodzianki.  Nie wiesz, co wydarzy się w trakcie, musisz odnaleźć się w nowych warunkach. Odkryć – tym razem w sobie – jakąś umiejętność, kreatywność, czasem zmierzyć się ze swoim ograniczeniem, trudnymi emocjami.
Podróżowanie zmienia perspektywę, z innego miejsca możesz inaczej spojrzeć na siebie, otaczającą rzeczywistość. Tu polecam film „Siedem lat w Tybecie”, który pokazuje wewnętrzną przemianę „człowieka Zachodu” po zetknięciu się z kulturą Tybetu i jego przywódcą duchowym  Dalajlamą XIV.
       Podróżowanie w czasie Covid 19 zostało znacznie ograniczone ale nie niemożliwe. Przeważnie kwarantanna zniechęca tych, dla których cel jest pozazarobkowy czy pozazawodowy. Trzeba wypełniać dodatkowe formularze, stosować się do obostrzeń (np. zakazu wyjścia z mieszkania w określonych godzinach) itp. Ale można zobaczyć miejsca, które zazwyczaj toną w tłumie turystów tak, że trudno poczuć ich atmosferę, dostrzec cokolwiek głębiej, wyraźniej, dokładniej.
       Taką największą podróżą jest nasze Życie, od nas dużo zależy jak ta podróż przebiega, gdzie i jak prowadzi. Obecny jej odcinek także zabarwiła sytuacja epidemiczna. Więc może i w sobie dotkniesz takich obszarów, których wcześniej nie byłaś/byłeś świadoma/y, zobaczysz coś głębiej, wyraźniej, dokładniej…. DOBREGO PODRÓŻOWANIA!                                                   

————————————

W listopad wchodzimy ze światem zmarłych. Temat dnia Wszystkich Świętych podejmuję dziś, 12 listopada, w rocznicę urodzin mojej Babci Eleonory, która jest już po Drugiej Stronie.

  1 listopada to w Kościele katolickim  dzień uroczystości ku czci wszystkich chrześcijan, którzy osiągnęli stan zbawienia i przebywają w niebie. Święto ustanowił papież Grzegorz III w VIII wieku, jednak zwyczaje sięgają daleko przed tę decyzję dostojnika kościelnego. Pierwsze wzmianki o obchodzeniu święta wszystkich zbawionych, przede wszystkim męczenników pochodzą już z IV wieku. Sięgając jeszcze dalej, przed kulturę chrześcijańską odnajdziemy takie zwyczaje u Anglosasów, Franków, Celtów, Germanów a przede wszystkim- to, co dotyczy Polski – u Słowian. Mowa tu o Święcie Dziadów (w etymologii „dziad” to bezimienny przodek). Miało ono miejsce w nocy z 31 października na 1 listopada.  Istotę Święta Przodków stanowiła możliwość łączności ze światem zmarłych, z duchami przodków, które w pewnych szczególnych porach roku tymczasowo wracały do swych dawnych siedzib. Należało w odpowiedni sposób ugościć przybywające dusze, ich przychylność było można zapewnić sobie odpowiednim jadłem i piciem. Ucztowanie odbywać się mogło w domach lub bezpośrednio na grobach zmarłych. Zainteresowanych kulturą dawnych Słowian, naszych przodków, odsyłam na stronę internetową: www.slawoslaw.pl.
     Nadmienię też o Helloween, w formie pop, która dostaje się do nas z kultury amerykańskiej. Maskarada, która obecnie jest skomercjonalizowana także ma swoje korzenie w głębszej tradycji, głównie z Europy Północnej. Głębsza tradycja zakłada coś więcej niż „Cukierek albo psikus” czy ubranie się w strój wampira.
      W tym dniu w 2020r.  roku cmentarze były zamknięte. Zamknięte ale nie na tzw. kłódkę – co umożliwiło pochylenie się nad mogiłami moich przodków i bliskich.  Przodkowie, ród, braterstwo krwi. Jeśli nie podzielisz świata na świat żywych i świat umarłych, to za Tobą stoją Twoi rodzice, za każdym z nich jego rodzice, za nimi ich rodzice …. Jeśli zechcesz spojrzeć w ten sposób masz za sobą cały zastęp bliskich. To może dawać siłę.
       1 Listopad to czas, w którym możesz pomyśleć o zmarłych, odświeżyć wspomnienia z nimi związane, przypomnieć sobie spędzone z nimi chwile i przekazy życiowe, które Ci zostawili. Moja babcia zostawiła mi sposób radzenia sobie w trudnych sytuacjach materialnych. W nich przychodzą oczywiście dręczące myśli związane z brakiem, budzi się niepokój. Babcia Eleonora wydając wtedy mimo wszystko pieniądze na coś poza przysłowiowym chlebem,  miała zwyczaj mówić „A niech się Bida wścieknie”. (bida=bieda). To tylko jeden przykład, by nie mnożyć tego bogactwa, które zawdzięczam przodkom.  
        1 listopada to także czas, by przypomnieć sobie o własnej doczesności, śmiertelności. Tu cytat z  powieści „Komu bije dzwon” Ernesta Hemingwaya: „ Dlatego nigdy nie pytaj, komu bije dzwon; bije on tobie”. Myśli o śmierci raczej do najłatwiejszych nie należą, bywają odsuwane, często z przestrachu. A warto postawić koło siebie Śmierć, by zastanowić się JAK CHCESZ PRZEŻYĆ SWOJE ŻYCIE, JAKIMI WARTOŚCIAMI CHCESZ SIĘ KIEROWAĆ, BY U JEGO ZMIERZCHU OGLĄDNĄĆ SIĘ DO TYŁU ZE SPOKOJEM I POCZUCIEM SPEŁNIEMIA. By nie podpisywać się przed odejściem z tego świata pod tekstem  „Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości – W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc”. *                     

  DO NASTĘPNEGO RAZU. MARTA W.

* autorem tych słów jest Dalajlama XIV                                                                           _______________________

                            POLSKOŚĆ

  11 listopada 1918 – 11 listopada 2020. 102 lata życia Polski po 123 latach jej nieistnienia na mapach świata. Święto Odzyskania Niepodległości to wyjątkowa okazja, by pomyśleć o poczuciu własnej tożsamości narodowej, zastanowić się CO TO DLA CIEBIE JEST POLSKOŚĆ, CO TO ZNACZY, ŻE JESTEŚ POLKĄ/POLAKIEM.
       W moim dzieciństwie POLSKOŚĆ kształtowała się przez biel i czerwień, powiewające w wielu flagach, chorągwiach i chorągiewkach  na pochodach pierwszomajowych tzn. w  Święto Pracy. Była w piosenkach, związanych oczywiście z PRL ale dla mnie, 5-letniego dziecka była po prostu nie-politycznie o Polsce:
„Znowu przyszła wiosna i zaszumiał maj
w kwiatach cała Polska w kwiatach cały kraj.
Złocą się kaczeńce i liliowy bez,
 kwitną miasta, wioski, bo to przecież jest:
Ref: Trzydziestolecie….”.
Była w lekcjach historii, podawanej w pięknych opowiadaniach, z których do dziś pamiętam obronę Głogowa w 1109r.  Mam w sercu wspomnień słowa chłopca, jednego z polskich zakładników przywiązanego do maszyny oblężniczej Niemców, który do obrońców zablokowanych widokiem swoich dzieci skazanych na pewną śmierć przy podjęciu czynnej obrony grodu,  krzyknął: „Bijcie, z ojca ręki nie boli”.
       Polskość wyczuwałam w wycieczce do Krakowa, w hejnale mariackim (oczywiście z podaną tematyczną legendą), na Wawelu – w siedzibie polskich królów. To był dotyk dzwonu Zygmunta, to było zejście do grobów królewskich, to znów piosenka („Płynie Wisła płynie po polskiej krainie, zobaczyła Kraków pewno go nie minie…)
      Późniejsze poczucie polskości było trudne – okres stanu wojennego w latach 1981 – 1983. Wojsko na ulicy, poczucie na sobie, co to jest gaz łzawiący, stanie w kolejkach, niezależnie od tego, jaki towar pojawi się w sklepie…
     To także poczucie bycia gorszym, biedniejszym podczas wyjazdów „na Zachód”, gdzie było tak bogato  i kolorowo. I „na Wschód”, gdzie też było dostatniej, gdzie można było kupić kolorowy telewizor i go przywieźć (pociągiem) do Polski.
      Polskość później to czas poznawania prawdy o Katyniu, wywozach na Sybir, żołnierzach Armii Krajowej, to znów piosenki, tym razem Jacka Kaczmarskiego
„(…) A my nie chcemy uciekać stąd,
krzyczymy w szale wściekłości i pokory.
Stanął w ogniu nasz wielki dom,
dom dla psychicznie i nerwowo chorych.”
     A teraz polskość jest dla mnie w kuchni, gdy jem gołąbki, pierogi, kopytka i „ziemniaki z kwaśnym mlekiem”, w filmach Jana Jakuba Kolskiego (rekomenduję „Szablę od komendanta”), w muzyce (w fortepianowych dźwiękach ułożonych w niepowtarzalne kompozycje przez Fryderyka Chopina).
     Jest w tradycji:  dożynkowej, w złocie zbożowych wieńców, w wieczerzy wigilijnej, w śmigusie-dyngusie. Jest w zwyczajowym „Szczęść Boże”, mówionym do ludzi pracujących w polu. Jest w kościele, a tu znów w pieśniach :
„Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
otaczał blaskiem potęgi i chwały.
Coś ją otaczał blaskiem swej opieki
od nieszczęść, które przygnębić ją miały (…)”.
       Jest w bocianach przylatujących na wiosnę. Jest w makach i chabrach (coraz rzadszych w polskich zbożach). Jest w wierzbach i zaoranej ziemi. Jest w słonym Bałtyku i wyniosłych Tatrach. Jest w stolicy  – w pomniku Syrenki, Zamku Królewskim, Kolumnie Zygmunta i Kościele Św. Krzyża (z sercem F. Chopina).
      Jest w języku, w którym codziennie formułuję swoje myśli i słowa.
     Jest szczególna w dniu 11 listopada. Z polska muzyką w radio, z pamięcią narodowych bohaterów w audycjach (słuchałam akurat o Tadeuszu Kościuszce). Jest we flagach biało-czerwonych, wywieszonych na domach. W ten dzień może być dla Ciebie i przez Ciebie bardziej uświadomiona. By budować swą tożsamość w oparciu o  przynależność narodową. Jestem przekonana, że to bardzo ważne.

____________________________________________________________________

POLA NADZIEI

Pola Nadziei. Pierwsze skojarzenie zaprowadzi Was prawdopodobnie do ogólnopolskiej kampanii na rzecz pomocy dla hospicjum. Akcja polega na sadzeniu jesienią żonkili – symbolu nadziei, które po wiosennym zakwitnięciu są rozdawane w ulicznych kwestach a pozyskane środki pieniężne przeznaczane na potrzeby hospicjum. To polska wersja programu stworzonego przez Fundację Marie Curie Cancer Care z Wielkiej Brytanii, pomagającej nieuleczalnie chorym na raka. Celem jest głównie zbieranie środków finansowych na działanie hospicjum, edukacja dotycząca pracy/kontaktu z nieuleczalnie chorymi ludźmi oraz osobami w żałobie, propagowanie postaw altruistycznych otwartych na drugiego, zwłaszcza cierpiącego człowieka oraz zachęcanie młodzieży do praktycznego zaangażowania się w pomoc dla ludzi cierpiących.
      Moje „Pola Nadziei” to dwa pola uprawne, obok których przebiega moja trasa spacerowa. Wiosną, gdy lockdown ograniczył nam korzystanie ze świata,  przeżywaliśmy różne nieprzyjemne emocje. Sytuacja była nowa, zaskakująca,  zupełnie nie byliśmy przygotowani na taki stan rzeczy. Pamiętam, że szczególnie trudno było mi w okresie Świąt Wielkanocy, gdy tradycyjne poświęcenie pokarmu pierwszy raz w moim życiu było zabrane. „Wiosenne Pole Nadziei” zasiało we mnie nadzieję, gdy dostrzegłam, że gospodarze zasadzili ziemniaki Był to znak, że jest jakaś perspektywa, przyszłość dla której już teraz można i trzeba działać.  „Jesienne Pole Nadziei” (z zasianym i już wykiełkowanym zbożem ozimym)przydało mi się, gdy po raz drugi ograniczają nas restrykcje. Jesteśmy już oswojeni z tą sytuacją, śmiem twierdzić, że poziom niepokoju, lęku może być nawet nieco niższy niż na wiosnę, gdy emisja Covid 19 była wielokrotnie niższa. Mamy Teams w nauce zdalnej, webinaria, repertuar zachowań już utrwalonych, by sobie poradzić z taką sytuacją. A jednak może być coś trudnego w tej ponowności. Nabraliśmy już nadziei na normalność – powrót do szkół, spotkania nielimitowane, otwarte kina, teatry, baseny, restauracje… Jeszcze nie zdążyliśmy się przyzwyczaić do tej swobody i znów, druga fala. Przypomniałam sobie o powodzi zwanej powodzią tysiąclecia w 1997 roku. Śledziliśmy z trwogą, co dzieje się na Dolnym Śląsku a i u nas nie było za ciekawie. Pierwsza fala dokonała spustoszeń okrutnych ale za kilka dni przyszła druga fala w rejonach, gdzie ludzie jako tako ogarnęli resztki swoich dobytków. Znaleźć w sobie siłę, by się nie poddać i ponownie powstać– do dziś myślę z ogromnym poruszeniem o tych ludziach. Każdy musiał znaleźć swoje Pole Nadziei.
        Odwołam się jeszcze do krańcowej sytuacji, życia w obozie koncentracyjnym. Przez trzy lata przyszło żyć w niemieckich obozach koncentracyjnych  profesorowi neurologii i psychiatrii Victorowi E. Franklowi. Przy okazji zachęcam Was do zapoznania się choćby z cytatami tego twórcy nurtu psychoterapii egzystencjonalnej. Miał on w zwyczaju zadawać swoim pacjentom pytanie „Dlaczego nie odbierzesz sobie życia?”. I to nie chodziło o prowokację, w ich odpowiedziach znajdował wskazówki, którymi kierował się w dalszej pracy terapeutycznej, w oparciu o to, co danego człowieka trzymało przy życiu, jaki sens nadawał  swojemu istnieniu.
      Dobrze jest, gdy każdy ma swoje Pole Nadziei. Na różne trudne okoliczności życiowe. Życzę znalezienia go/utrzymania/rozwinięcia i uprawy każdemu z Was.

Jeszcze coś dla melomanów: https://www.youtube.com/watch?v=VwuxGjES5dA

Do następnego razu. Marta W.

_______________________

 

 

Wiosenne 

 

 

Jesienne

                            BEZCENNE.

Ten psiak spędzał codziennie wszystkie godziny pracy
ze  swoimi właścicielami  którzy prowadzili sklep do późna w nocy.

    Tym razem przeznaczę temat dla zwierzaków. Tych domowych, czyli wcześniej udomowionych. I tak psiaki (których rodowód wywodzi się przede wszystkim od wilka szarego) zostały udomowione  daaawno temu, jak podają różne źródła:  około 10 tysięcy lat p.n.e.,  do 30 tysięcy lat p.n.e., a niedawno odkryto nawet dwa jeszcze starsze stanowiska archeologiczne –sprzed ponad 33 tysięcy lat.
W kwestii udomowienia kota: większość źródeł sugeruje lata 4000 – 3700 p.n.e., istnieją jednak dowody że domestykacja kota zaczęła się znacznie wcześniej (grób mężczyzny    z kotem] z Cypru sprzed ok. 7500 r. p.n.e.).
         Być może teraz, gdy więcej czasu spędzasz w domu masz okazję spędzić więcej czasu ze swoim czworonożnym (skrzydlatym, pływającym, pełzającym itd.) przyjacielem. Ja ograniczę  zasięg do  psów i kotów, bo to moi dobrzy znajomi od dzieciństwa.
Psy mają różne zadania – towarzyskie, myśliwskie, pasterskie, terapeutyczne (tzw. dogoterapia), obronne, pomocne przy niepełnosprawności (np. jako przewodnicy dla osób niewidomych), policyjne, ratownicze (np.            w górach). Skupię się na tym towarzyszeniu człowiekowi. Bezkrytycznym, bez obrażania się, bez oczekiwań poza miską strawy i kontaktu. Są psy rasowe, za które słono się płaci, są psy ze schroniska, których ktoś się pozbył, są psy, które wybrały sobie nowego właściciela           i podjęły decyzję o pozostaniu. Tak, sama jestem przykładem, gdy psina przyplątała się do mnie i już mnie nie opuściła – mimo mojego     nie – chcenia –jej,  wyraźnego wręcz odrzucania. Na marginesie: była ze mną 13 lat i nauczyła mnie bezwarunkowej miłości.  Los psów ze schroniska budzi we mnie wielki smutek. Ktoś je wyrzucił, pozbył się, odtrącił, te istoty, które przywiązują się najmocniej. Jak mówił Mały Książę „Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś”. Na szczęście psiaki często znajdują drugi dom. Z radosnym uśmiechem wspomnę tu o jodłowskim gabinecie weterynaryjnym który zajmuje się adopcją zwierząt bardzo skutecznie, bo z sercem.
        Koty, to dopiero zagadka. Niezależni indywidualiści, niby nic nie robią cały dzień a zwinne, jakby po systematycznych treningach. Co do roli to oczywiście są traktowane jako łowcy myszy ale i  towarzysko. Miłośnicy kotów cenią sobie głaskanie miękkiej sierści (oczywiście, jak kot pozwoli) i słuchanie jego mruczenia (nie wiadomo do końca skąd się bierze). Co do mruczenia, to jest one dla nas, ludzi wręcz lecznicze – w naszym organizmie wytwarza hormony szczęścia, działa rozluźniająco, obniża się ciśnienie tętnicze i objawy stresu oraz niweluje zaburzenia snu. Towarzystwo  kotów jest na tyle pożądane, że powstały tzw. Kocie Kawiarnie, gdzie mieszkają kociaki, gdzie można spędzać czas przy kawie i obserwować te zwierzaki a jak któryś zechce to i pogłaskać czy mieć chwilę na kolanach.       
                Moje dwa kocury chodzą ze mną na spacery po lesie, „pracują” na zmianę ze mną, gdy mam zdalne sesje psychoterapeutyczne – śmieję się, że mam koterapeutę (od określenia kooterapeuty czyli drugiego, pomocniczego terapeuty w pracy grupowej), dostarczają mi wiele wrażeń estetycznych, bogactwa różnych emocji, uczą szacunku do siebie i świata natury.
        W tytule użyłam słowa „bezcenne”. Każdy kundel, każdy dachowiec może tak być traktowany, jeśli jego właściciel kieruje się sercem. Bo to, co od nich dostajemy nie da się przełożyć na żadną walutę. Mnóstwo opowieści, książek na ten temat to potwierdza. Jestem przekonana, że obecność zwierzaka może wpłynąć na przemianę człowieka, pomóc mu w trudnych chwilach, zmotywować do wyjścia nawet w stanach depresyjnych, wywołać uśmiech na twarzy, stanowić bazę do nauki wielu ważnych życiowych lekcji.
          Może i Ty spojrzysz głębiej na Twojego towarzysza, dasz mu czas na to, by coś Ci pokazał, czegoś Cię nauczył. A może pomyślisz, że Twój dom mógłby pomieścić jakiegoś zwierzaka? Dla obopólnej korzyści.

Do następnego razu. Marta W     

Jestem taki mały – powiedział kret.Może i tak – przyznał chłopiec. Ale Twoja obecność wiele zmienia.”          Chłopiec, kret, lis i koń” Charlie Mackesy

_____________________________________

Piękno na wyciągnięcie ręki. Nie na kopnięcie nogą.

Obecnemu czasowi trudno nadać określenie „magiczny”. Owszem – dziwny, niecodzienny, inny, zaskakujący, niespodziewany, nieoczekiwany … W informacjach królują wieści o Covid 19 a ostatnio o strajkach związanych z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. Może więc dla zdrowia psychicznego warto oddalić się od tego strumienia medialnego i znaleźć dla siebie coś, co sprawia radość, zachwyca, poprawia nastrój. Dla mnie takim czymś jest las. Życie w nim biegnie swoim nurtem, zgodnym z naturą. Kobierzec różnokolorowych liści pod stopami, mieszkańcy lasu pojawiający się na mojej drodze, promienie słońca zabarwiające jesienne drzewa… tak, tam oddech zwalnia. A spokojny, głęboki oddech (z długą fazą wydechu) to podstawa zdrowia. Dlaczego nadmieniłam o długiej fazie wydechu – ano dlatego, że jest ona związana z układem przywspółczulnym (część autonomicznego układu nerwowego), który zapewnia odpoczynek, relaks, uspokojenie. Układ ten powinien być w równowadze z układem współczulnym, wprowadzającym pobudzenie i ostrzegającym przed zagrożeniem, a przecież w takim stanie  zagrożenia funkcjonujemy. Nawet jeśli ktoś nie lęka się/boi zakażenia, to zewnętrzne okoliczności w postaci obostrzeń sugerują wyraźnie, że nie jest normalnie i bezpiecznie.
A wracając do lasu – atrakcją jesienną dla wielu jest grzybobranie. Jeśli masz takie doświadczenia, to wiesz, jak to jest chodzić w koncentracji, śledzić, być czujnym. Dla zatroskanych to według mnie dobra terapia – nie ma szansy na to, by uporczywe myśli przebiły się przez to zogniskowaną na szukaniu grzyba uważność.
A grzyby są co najmniej ciekawe – są odmienną od roślin i zwierząt formą życia, istnieją we wszystkich strefach klimatycznych, przede wszystkim na lądach, ale także w wodach (słodkich i słonych).  Nie dały się ludziom zniewolić (czytaj uprawiać) – tylko nieliczne z opisanych 120 tysięcy gatunków. A drzewa mają swoisty Internet zbudowany z … grzybów!  Za pośrednictwem sieci grzybni oplatającej korzenie, drzewa przekazują sobie związki azotu i fosforu, ale także dwutlenek węgla. Okazało się, że drzewa są w stanie komunikować sobie nawzajem informacje o zagrożeniach, wzmacniając przy tym nawzajem swoją odporność. 
Dla mnie są po prostu magiczne. Szczególnie muchomory. Przyznam, że z wielką przykrością patrzę na te przewrócone ludzka nogą, na kopnięte kapelusze. Tylko dlatego, że ktoś ich nie zbiera. To znowu taki ludzki brak szacunku dla innych form życia. Dawanie sobie prawa do zniszczenia. Smucą mnie takie akty także w świecie pozaleśnym. Z wielu dóbr możemy korzystać, z wielu mogą korzystać inni. I nie tylko poprzez zabranie czegoś, co się nam przyda ale i poprzez oglądanie, obserwowanie. Tak, by tym  światem się zachwycić a nie go posiąść.   Do następnego razu. Marta W

Grzyby traktuję jako coś magicznego. A muchomorom nadaję rangę bajkowości

            

       ten sam okaz jakiś czas później

 

Na zdjęciu moje ulubione od dzieciństwa biszkopty, firma dr. Gurgul, rok założenia 1887. Nadal w sprzedaży (choć „dr” jako skrót od „doktor” obecnie piszemy bez kropki) OBOK innych nowych produktów.  Mają swoich klientów, nie pozwoliły zmieść się nowoczesnym słodyczom i co istotne – ich opakowanie nie zmieniło się w ogóle przez co najmniej 45 lat. A jeśli jeszcze poczytasz o firmie i o tym, jak tam przygotowują te smakołyki….

 

 

Każda epoka ma swe własne cele
I zapomina o wczorajszych snach…
Nieście więc wiedzy pochodnię na czele
I nowy udział bierzcie w wieków dziele,
Przyszłości podnoście gmach! 

Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy,
I miłość ludzka stoi tam na straży,
I wy winniście im cześć!”
Adam Asnyk „Do młodych”

_______________


Niech lepsze jutro będzie oparte o dobre wczoraj

         W  świecie, gdzie technika przyspiesza niemal wszystko, modele telefonów niemalże w chwili wejścia na rynek stają się przestarzałe (przesadziłam trochęJ) a cena samochodu spada od razu po jego zakupie to, co stare często jest co najmniej przyjmowane z niechęcią, czasem z  zawstydzeniem, budzi się chęć zdobycia nowego auta, zmywarki, butów, na szczycie pragnień zaś najnowszy  sprzęt teleinformatyczny.
          Jak patrzysz na rzeczy, które Ci służyły, może dobrze było by podziękować, wyrazić wdzięczność za to, ze Ci służyły zamiast wyrzucać je z odrazą, pośpiesznie, bez uszanowania. Może ktoś jeszcze z nich by skorzystał?
         Osobiście lubię stare rzeczy, ubrania z „secondhandu”, elementy urządzania domu z flomarku. Kocham stare, drewniane domy, czuję w nich duszę, w jednym z takich właśnie mieszkam. Mam sentyment do naszego Mercedesa model 190 z roku 1986. Bardzo szanuję starsze osoby, jestem przekonana o ich mądrości płynącej  z doświadczeń życiowych. Myślę o mądrości z dawnych czasów, gdzie decydowała starszyzna plemienna.
          Doceniam też komfort płynący z nowoczesności, ot, choćby i teraz, gdy mogę zrobić zdjęcie, napisać tekst i wysłać w miejsce, gdzie każdy, kto ma chęć i dostęp do Internetu może się z tym zapoznać. Postęp jest potrzebny i jest wpisany w gatunek ludzki.
         Uważam, że znakomite jest połączenie tego co nowe, z tym, co stare a nie bezwarunkowe wyparcie tego, co było. Czasem przewrotność losu sprawia, że się do tego z pokorą wraca…  
         Obecne trendy społeczne oparte o szeroko rozumianą wolność (może bardziej swobodę) podważają stary porządek oparty o religię, zasady, porządek społeczny. Myślę teraz o proteście, który skierował energię (a raczej jego organizatorzy) przeciw kościołowi.  Przyznam, że z oburzeniem patrzyłam na wtargnięcia do świątyń, przerywanie nabożeństw, naruszanie pierwiastka duchowości innych ludzi w imię „Ja mam prawo i mam gdzieś Twoje prawo”. Szacunek i domaganie się go musi wiązać się   z wyjściem poza czubek swojego nosa. Dla przeciwwagi  – słowa modlitwy tybetańskiej stanowiąca część nauczania w ramach treningu umysłu. Mistrz modli się „Za każdym razem, gdy spotkam innego człowieka, obym nigdy nie poczuł się lepszy od niego. Z głębi serca pragnę szczerze docenić osobę, która stoi przede mną”. I takiego szacunku do innych Ci życzę.
       Wierzę, że dla wszystkich starczy miejsca a pracą nad poszerzaniem świadomości, współczucia, akceptacji, pogody ducha, nabieraniem dystansu do swojego ego jest podstawą dobrych zmian, które czynią świat bezpiecznym i pięknym.
Do następnego razu. Marta W.

_________________________________ 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zachęcam do wsłuchania się w treść piosenki Kaśki Nosowskiej, wokalistki, której warto według mnie posłuchać
https://www.youtube.com/watch?v=5UtDmijb8h8

 

 

 

 

_______________

„Poza to, co widać” czyli kilka słów o aktualnych wydarzeniach

Dziś chcę napisać o tym, co żywe w naszym kraju – o protestach związanych z aborcją. Na zdjęciu, na pierwszym planie widoczna jest roślina polna. Jeśli uważniej się przyjrzysz, to zobaczysz Księżyc. Księżyc ma nieporównywalnie większe znaczenie niż jednoroczna roślinka, która urosła gdzieś w Jodłowej… Dotykając tematu Strajku Kobiet chcę skupić się właśnie na tym, co WAŻNE, a jednocześnie niewidoczne, niewyraźne na pierwszy rzut oka. Pierwsze to konflikt wartości Życie – Wolność. Moralny osąd wydaje się czytelny, co jest ważniejsze z tego zestawu w naszej kulturze. Zostawiam Ci wątek pod Twoją ocenę moralną….
Uważam, że  istotne jest nie kierowanie się jedynie emocjami a oparcie się o rzeczowe argumenty i logikę. Otóż: Zadaniem Trybunału Konstytucyjnego jest badanie zgodności aktów prawnych: ustaw, umów i innych przepisów prawnych z Konstytucją, a wiec ustawą wyższego rzędu. Orzekł on, że artykuł dotyczący aborcji (z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) jest niezgodny z Konstytucją Rzeczpospolitej Polski. I jest to prawda, tak stanowi Konstytucja. Trybunał pracował nad tym już w ubiegłym roku a 17 września 2020r. podał termin ogłoszenia orzeczenia.
              Garść faktów: w 2019r. w Polsce wykonano (oficjalnie)1110 aborcji,  z czego 1074 po stwierdzeniu „dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu”. Najczęstszym rozpoznaniem była trisomia 21, czyli zespół Downa – w 271 przypadkach bez współistniejących wad somatycznych, a w 164 przypadkach z wadami somatycznymi. Znacie kogoś z zespołem Downa? Ja znam:  uśmiechniętą, kochająca zwierzęta kobietę, która jest w związku, żyje samodzielnie.
           Wyobrażam sobie, że wiadomość o wadach dziecka jest bardzo trudnym doświadczeniem dla kobiety, która jest w ciąży, każdy chce mieć zdrowe, ładne i mądre dziecko. Ale tak natura nie daje. Nie istnieją na świecie tylko rzeczy doskonałe. Natura sama uśmierca dziecko w łonie matki , które nie jest zdolne do życia (tzw. samoistne poronienia). Jeśli  kierujemy się moralnością – szanujemy także i tych niedoskonałych. Wiem coś o tym, bo pracowałam w szkole z klasami integracyjnymi. I wiecie co? Jedną z ważniejszych lekcji życiowych dał mi Krystian, chłopiec z głębokim upośledzeniem, problemami w poruszaniu się, śliniący się, z bardzo zaburzoną artykulacją. To była prosta lekcja, nie zbudowana na podwalinie nauk – trafiła w mój przekaz „Spiesz się”, który budował we mnie wiele napięcia, niepokoju i niezadowolenia. Pospieszając Krystiana (bo już był dzwonek, a on dopiero na pierwszym stopniu schodów, a tu jeszcze dwa piętra) usłyszałam jego przekaz, który dla kogoś, kto go nie znał słyszalny był jako „Ja a a”. Ja wiedziałam, co mi mówi: „Ja mam czas”. Wtedy zrozumiałam, że i ja mogę mieć czas/dawać sobie czas.
        Warto wiedzieć, że każda kobieta, która urodzi dziecko (zdrowe czy chore) może je zostawić w szpitalu i zrzec się praw rodzicielskich. Jako koordynator pieczy zastępczej miałam okazję widzieć szczęście młodego małżeństwa, z problemem niepłodności gdy dostali Michalinkę właśnie zostawioną w szpitalu przez biologiczną matkę. Państwo zapewnia opiekę takim dzieciom, szuka się dla nich rodzin zastępczych, adopcyjnych lub umieszcza w specjalnych ośrodkach opiekuńczych. A i dla tych dzieci „niedoskonałych” trafia się ciepły, kochający DOM…
         Jeśli popatrzysz uważniej, to dostrzeżesz, że protest ukierunkowany jest politycznie. To na nim krzyczą wulgarne słowa, obrażające ekipę rządzącą (a przypomnę, że wybraną większością głosów w niedawnych, demokratycznych wyborach). Znam osobę, która wzięła udział w proteście, w wierze, że solidaryzuje się z kobietami a znalazła się w tłumie, który nienawistnie wykrzykiwał wulgaryzmy. Kwestia sprawy orzeczenia to figura, warto widzieć, w jakim znajduje się polu.
           Jestem kobietą. Bliski mi jest pierwiastek kobiecy, który głosem Antygony daje taki przekaz: „Mój los – współkochać, nie współnienawidzić”. Który za Pemą Chodron mówi: „Gdy za wszelką cenę obstajemy przy swoim, choćby najsłuszniejszych poglądach, nasza zapalczywość podnosi poziom agresji w świecie, powoduje wzrost przemocy i cierpienia”. Który jest w słowach Luisy L. Hay „W głębi serca zachowuję spokój, który ośmielam się głosić pośród chaosu i szaleństwa. Wszelkie trudne sytuacje otaczam w moich myślach miłością i pokojem”.
Nienawiść, walka, gniew, zniszczenie to nie droga ku wartościom. To wzbogacanie ładunku negatywnej energii, której i tak pełno. Ze smutkiem słyszę o przerywaniu mszy, dewastowaniu kościołów, słowach nienawiści. I otaczam to w moich myślach miłością i spokojem…
Do następnego razu. Marta W.


 

 

nutka tajemniczości… 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Tylko dlatego, że jesteś nikim
Możesz pogadać z drugim człowiekiem
Życie bogate, pełne sekretów

W szarym człowieku, w szarym człowieku

Oszczędne słowa, twarze, uśmiechy
Nie mów za dużo szary człowieku
Choć jesteś nikim takim pozostań
Szare sekrety dla mnie pozostaw  (…)

I tajemnicą niech pozostanie
Co zwykle jadasz na śniadanie
I czy w tygodniu kochasz się
Razy siedem czy też pięć

Twój dom wśród setek innych domów
Z szarymi drzwiami, z szarym balonem
Jeśli Cię dręczą szare sny
Zapukaj do mych szarych drzwi”

„Szare miraże” Maanam

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oversharing* w Sieci

*Oversharing (ang.)= Dzielenie się zbyt wieloma informacjami lub detalami (np. swojego życia)
Obecny trend komunikacji poprzez różnego rodzaju media społecznościowe opiera się na  nadmiarowym dzieleniu się swoim światem. Można przeczytać co ktoś aktualnie robi, co ktoś je na śniadanie, co go ucieszyło/zaskoczyło/rozdrażniło, co właśnie kupił lub zamierza kupić, gdzie był lub gdzie zamierza być, jaki placek upiekł  itp., itd.
Takie upublicznianie się niestety nie idzie w parze z prawdziwą otwartością. Otwartością, która buduje KONTAKT z drugim człowiekiem. Niepokoi mnie to z pozycji osoby zajmującej się pomocą psychoterapeutyczną. Namiastka kontaktu nie zastąpi KONTAKTU. A jest on potrzebny do wspierania się, pomagania sobie nawzajem. Jednym z czynników (z pięciu potwierdzonych naukowo) mający wpływ na zdrowie i długowieczność mózgu (a zatem i naszego zdrowia i życia ogólnie)jest wsparcie społeczne. Sieć łącząca nas z innymi „wzmacnia więzi, przywiązanie, przynależność do grupy, regulowanie strachu, poczucie bezpieczeństwa oraz regulację nastrojów (…) znacznie łagodzi lęk i depresję” [John.B. Arden „Neuronauka w psychoterapeutycznym procesie zmiany”].Ujmę to tak: złudzenie bliskości, jaką daje  aktywność w mediach społecznościowych tego nie daje. I nie da.
To, co pojawia się w Sieci odbieram jako raczej obraz autoprezentacji „Takiego/taką chcę byście widzieli”. To jakby tworzenie maski a pod nią pozostaje prawdziwe JA. Ukryte, może nawet nieuświadomione lub celowo opuszczone bo nie jest „cool”.  Jeśli zostawisz siebie na rzecz potrzeby bycia zauważonym możesz się zatracić, stworzyć obraz, gdzie nie ma tak naprawdę Ciebie. Kreowanie siebie na zewnątrz nie buduje Ciebie wewnętrznie. A o to w rozwoju chodzi.

Drugi wątek, to ujęcie tego nowoczesnego trendu jako swoistego ekshibicjonizmu. Owszem, są osoby, które z zainteresowaniem Tobą (bo są w Twoim Kręgu Bliskości) dowiedzą się, co u Ciebie, po to, by cieszyć się z Tobą, zatroskać się o Ciebie, wyrazić swoje zdanie – dla Twojego dobra lub Waszej relacji. To jest Kontakt, wymiana, budowanie więzi realnej.
 W tym nadmiernym dzieleniem się brakuje tajemnicy, pozostawania czegoś do odkrycia, intymności, którą masz do zaoferowania tylko wybranej osobie/wybranym osobom. Podejmuję ten temat z pozycji człowieka, który ceni sobie swoją prywatność. I uważam ją za WARTOŚĆ.
Jak zwykle zachęcam Cię do tematycznej refleksji… DO NASTĘPNEGO RAZU. Marta W.

____________________________________________

Piękno widoczne w mroku

Na zdjęciu widzisz wiesiołka. Ci, co znają tę roślinę wiedzą, że udostępnia ona swój urok nocą, w dzień wygląda jak przywiędły chwast i prawie szpeci ogród. Za to po zmroku… Rozchyla swoje płatki korony, które są rażąco żółte, pozwalając na posilenie się nocnym owadom i cudnie pachnie. A, że to mój ulubiony kwiat, to poświęcę mu jeszcze trochę miejsca i dodam, że posiada właściwości lecznicze  – zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe i minerały (wapń, magnez, cynk, selen), przeciwdziała miażdżycy naczyń krwionośnych, a w konsekwencji – ogranicza ryzyko wystąpienia zawału serca. Produkty na bazie wiesiołka stosuje się przy neutralizowaniu zespołu napięcia przedmiesiączkowego i łagodzeniu wahań nastroju oraz migrenie. Ma pozytywny wpływ na procesy pamięciowe i koncentrację, stosuje się go jako środek pielęgnacyjny, ma właściwości kosmetyczne: wygładza cerę, wzmacnia włosy i paznokcie.

Piękno widoczne w nocy, gdy jest ciemno (dla niektórych straszno)… Pomyślałam o obecnej sytuacji epidemicznej i postawach, które przyjmujemy wobec siebie. Mam wrażenie, że obecnie zachorować na Covid 19 to narazić się na odtrącenie, niechęć. Dla osób zarażonych lub podejrzewających, że tak może być może przynieść to jakiś rodzaj swoistego zawstydzenia, zakłopotania. Uważnie słucham co kryje się emocjonalnie pod tym, gdy ktoś mówi „Słyszałaś, że X zachorował?”. Często jest to sensacja, poczucie zagrożenia. Mało w tym troski i empatii. To jak  „bycie trędowatym” a to tylko wirus. Nie pierwszy i nie ostatni. Oczywiście ważne jest dbanie o zdrowie, o to, by się nie zarazić. Ale gdy drugi człowiek staje się dla nas wrogiem, wysyłasz mu groźne spojrzenia tylko dlatego, że tak jak Ty wyszedł do sklepu, to warto się zastanowić nad swoim człowieczeństwem. Gdy pod spodem kryje się lęk łatwo pokieruje nami tak, by zachować się wrogo wobec drugiego człowieka. Warto sobie ten swój lęk uświadomić. I zdecydować jak chcesz się zachować. Jak powiedział C.G.Jung (znany szwajcarski psycholog, psychiatra) „Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”.

A gdy mowa o czasie nasyconym lękiem – oczywiście przychodzi mi na myśl okres wojny. Czas strachu, niepokoju, lęku, niepewności. A w nim postawy ludzi, którzy  MIMO LĘKU narażali się niosąc pomoc Żydom, ukrywając ich, podejmowali konspiracyjną walkę… Ilu to było prawdziwych bohaterów. Znaleźć w sobie taką odwagę, znaleźć ją  w takich okolicznościach…

Różne trudne sytuacje uruchamiają w nas różne instynkty, postawy. Te wysoce moralne i te niższe. Warto być tego świadomym i kierować się wartościami tak, by jak Danuta Siedzikówna ps. Inka móc mówić:  „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba” . Zachęcam Cię, byś ten czas wykorzystał(a)  na wgląd w siebie – jak traktujesz innych, jakie postawy przyjmujesz, jakie emocje się w Tobie pojawiają, gdy słyszysz o kimś, kto zachorował, jak się zachowujesz.

To taka duża lekcja wychowawcza.

Do następnego razu. Marta W

A pod spodem jeszcze „Post Scriptum”

„My, którzy żyliśmy w obozach koncentracyjnych, pamiętamy ludzi, którzy chodzili po barakach, pocieszając innych, oddając ostatni kawałek chleba. Być może było ich niewielu, ale są oni wystarczającym dowodem na to, że człowiekowi można zabrać wszystko za wyjątkiem jednej rzeczy: ostatniej z ludzkich wolności – wyboru swojej postawy w każdych okolicznościach, wyboru swojej drogi” Victor E. Frankl „Człowiek w poszukiwaniu sensu

————————————————————————————————————————————–

Czasem słońce, czasem deszcz – czyli: Dwie strony medalu Życia


Dzień dobry.
Zacznę od tytułowego deszczu i słońca. Otóż jeszcze w maju groziła nam susza, a nawet miejscami wystąpiła na tyle, by zniszczyć uprawy i ciężką pracę rolników. Teraz deszcze zalewają nasz kraj, gniją truskawki na polach, szaleją pomrowiki/ślimaki nagie.  Można przeklinać los, złościć się i narzekać.
Można – co nie jest proste – przyjąć to, co niesie Życie i odnajdywać się w tym. Przypomina mi się opowieść o tym, gdy na pielgrzymce padało i padało (a wiadomo, że długi marsz w deszczu to nic przyjemnego) i uczestnicy zaintonowali pieśń religijną „Oto jest dzień” zmieniając słowa z „Oto jest dzień, który dał nam Pan…” na „Oto jest deszcz, który dał nam Pan. Weselmy się i radujmy się nim…”.
Przyjmowanie tego, co jest. Akceptacja. W naszej kulturze nie jest to proste, wschodnie kultury, nie nakierowane na jednostkę i jej byciepępkiemświata radzą sobie z tym znacznie lepiej. Dalajlama wyjaśnia, że źródłem stresu i niepokoju są oczekiwania na temat tego, jak powinno wyglądać życie.  Jak jednak znaleźć w sobie na to miejsce? Można poprzez praktykę medytacji lub/i praktykowanie akceptacji tego, co jest, co niesie los.
Rolnicy od zawsze żyli z naturą  i w naturze. Nie zawsze skoszoną własnoręcznie kosą trawę można było potem „skopić” a nawet, jeśli to się udało, to zdarzyło się, że mokła na łące i nie nadawała się do zwiezienia do stodoły. Płynęła stąd nauka POKORY i WDZIĘCZNOŚCI . Nie ma i nie było tam miejsca na „Mi się to należy”. Akceptacja to nie to samo co wycofanie się czy  udawanie, że wszystko jest w porządku. To pierwsza warstwa „odzieży”, którą zakładasz, by potem wybrać odpowiedni „strój”. Wieczorem uzbrajam się w wysokie kalosze i idę walczyć ze ślimakiem luzytańskim, kopię rowek, by odpływała woda. Ale pietruszkę już poświęciłam, uznałam, że jej nie uratuję. To jest kwestia DECYZJI.
Łatwiej nam przyjmować „słoneczne dni”, gdyż jako ludzie jesteśmy tak uwarunkowani, że unikamy cierpienia a dążymy do przyjemności. Ale, gdy już się przed cierpieniem nie da ochronić, no to wtedy trzeba stawić mu czoła – myślę teraz o osobach mierzących się z lękiem. Tu droga wiedzie przez … zbliżenie się do lęku, poznawanie go, oswajanie jego i siebie z nim.
Może kojarzysz taką sytuację, gdy wybrałeś się gdzieś na wędrówkę i spadł deszcz. Początkowo może kuliłeś się w sobie, by jak najmniej mieć kontakt z wodą, ochronić skrawek suchego ubrania, przeskakiwałeś kałuże… A z czasem… prostowałeś się, kierowałeś twarz w stronę nieba i szedłeś spokojnie, może nawet już boso… To jest WOLNOŚĆ.
Mamy w życiu i to i to, czasem słońce, czasem deszcz. A sensem życia jest jego smakowanie we wszystkich smakach: słodkim, słonym, kwaśnym i gorzkim.

Do następnego razu. Marta W

_________________________________________________

Widok z „patrzenia przed siebie” – w rzeczywistości liście były bardziej pomarańczowe                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                    Jak mówi Wiliam James „Nie ma złej pogody, jest tylko nieodpowiednia odzież”

Widok z „odwrócenia się ” -koloryt był jeszcze bardziej szary.                                                                                                         Na tym samym jesiennym spacerze…                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                          „A nigdy nie zabłądzi,
Kto tak umysł narządzi,
Jakoby umiał szczęście i nieszczęście znosić,
Temu mężnie wytrzymać, w owym sie nie wznosić.”        Jan Kochanowski, Pieśń IX

Sukcesy i porażki  (społeczne)

Dzień dobry. Dzisiejsza inspiracja związana jest z …pochlebstwem. W kontekście relacji interpersonalnych. Nierzadkie to przypadki, gdzie ktoś, dla utrzymania relacji nie mówi tzw. prawdy w oczy. Związane to może być z obawą o utratę tej relacji. A wtedy włącza się lęk przed odrzuceniem, samotnością, brakiem wsparcia. Kiedyś wykluczenie z grupy wiązało się z poważnymi konsekwencjami. Jeśli człowiek nie przestrzegał norm i zasad poddawany był specjalnemu traktowaniu – najlżejszą formą była dezaprobata, najsurowszą pozbawienie życia czy  wykluczenie z grupy. W wielu kulturach prenarodowych wygnanie takie równało się ze śmiercią – jednostka nie była w stanie przetrwać. Czy dziś ten lęk przed wykluczeniem może wpływać na zachowanie? Czemu nie. Z tym, że w naszej cywilizacji konsekwencje nie są już tak surowe, ot, najwyżej zmienisz towarzystwo, ktoś oddali się od Ciebie, ktoś inny przybliży…
Zablokowanie się przed powiedzeniem prawdy wiąże się nieodmiennie z obawą o tzw.  opinię publiczną. „Co o mnie pomyśli X ?”, „Na pewno się obrazi”, „Obgada mnie potem z…”.  Przypomina mi się powiedzenie mojego kolegi – psychoterapeuty: „Bądź grzeczna – wtedy nigdy nie będziesz sobą” . I nie chodzi tu absolutnie o łamanie prawa czy bycie niekulturalną –  Grzeczna w znaczeniu ULEGŁA.         Czasem rządzą nasze wewnętrzne przekazy, często nieświadome (w analizie transakcyjnej określa się je mianem skryptu życiowego) „Sprawiaj innym przyjemność”, ” Staraj się”, „Nie bądź ważny”, „Nie bądź sobą” czy nawet „Nie istniej”. 
Więc niektórzy milczą, pozostając w relacjach, które ich nie satysfakcjonują a w moim przekonaniu psują się od środka jak owoc – nie widać na wierzchu ale w środku już coś gnije.  Przy próbie skonsumowania okazuje się, że trzeba go wyrzucić lub co najmniej okroić. Mówienie o tym, co prawdziwe buduje prawdziwą relację, bo bliskość to nie tylko spijanie sobie z dzióbków. I tu następny obszar – jak i co mówić? A mówić z dbałością o relację i tę drugą osobę, bez przekraczania jej granic psychologicznych. Mówić to, co utrudnia kontakt i tak, by wskazać, że mówisz to właśnie po to, by ten kontakt był lepszy. Na zajęciach grupowych często wprowadzam taką aktywność – członkowie grupy mówią do siebie – bezpośrednio, twarzą w twarz to, co im ułatwia i to, co utrudnia kontakt. A osoba, która słucha odpowiada tylko tyle „Przyjęłam”. Nie tłumaczy się i nie zaprzecza, po prostu przyjmuje. I już w jej odpowiedzialności jest czy coś z tym zrobi, bo uzna, że zobaczyła coś w lustrze psychologicznym i co najmniej się temu uważnie przyjrzy. Lub – nic z tym nie zrobi, nie rozezna tej informacji jako ważnej. Tak już jest – bo nie o to chodzi, by ktoś się zmieniał tylko dlatego, że Tobie coś nie pasuje, czasem to Ty masz zmienić coś w sobie… A zmiana może zajść w związku, gdzie dzielisz się swoją prawdą.
Życzę Wam związków bliskich i prawdziwych, w których przytaczając słowa Osiołka ze „Shreka” – „TYLKO PRZYJACIELA STAĆ NA TAKĄ SZCZEROŚĆ”.  

Do następnego razu. Marta W.

_________________________________________________

„Dwaj portretów malarze słynęli przed laty:
Piotr dobry, a ubogi, Jan zły, a bogaty.
 Piotr malował wybornie, a głód go uciskał,

Jan mało i źle robił, więcej jednak zyskał.
 Dlaczegóż los tak różny mieli ci malarze?Piotr malował podobne, Jan piękniejsze twarze”. 

Ignacy Krasicki

Bohaterowie pominięci w czasie pandemii

Dzień dobry.
Czas pandemii trwa. Zmieniło się jednak wyraźnie nasze  funkcjonowanie (ku normalności), zmniejszyły się restrykcje a i lęk – mam wrażenie – też. Dziś napiszę o tych, o których w ogóle się nie mówiło (i nie mówi) w czasie koronowirusowym. Na pierwszym planie przez  cały czas była i jest służba zdrowia: informacje o lekarzach, pielęgniarkach, ich dyżurach, poświęceniu, przemęczeniu, zakażeniach itp. Minister Zdrowia p. Łukasz Szumowski był chyba najczęściej cytowanym człowiekiem, jego wizerunek , opinie pojawiały się  w  różnych środkach masowego przekazu. Chylę czoła przed służbą zdrowia i nie umniejszam ich ważnej roli.
Chcę jednak napisać o … pracownikach sklepów spożywczych, tych cichych bohaterach ostatnich dni. To dzięki tym paniom (najczęściej to jednak kobiety) każdy z nas mógł zapełnić sobie lodówkę i półki tym, czego potrzebował. Sklepy były otwarte i każdy mógł do nich wejść – bez mierzenia temperatury, bez ustaleń, czy zakup soku pomarańczowego czy batonika toffi  (bo akurat na taki ktoś miał ochotę) jest dopuszczalnym powodem udania się na zakupy.
Pamiętam pierwsze dni, gdy szkoły zostały zamknięte, większość nas odczuwała wzmożony poziom niepokoju, bezpiecznie było zostać w domu i ograniczyć kontakty. No cóż – panie ze sklepu tego nie mogły zrobić. Przy prowizorycznych ochronach i zabezpieczeniach obsługiwały morze klientów (a większość robiła gigantyczne zakupy).
Jak sobie radziły psychicznie idąc codziennie do pracy? Jak uspokajały myśli, że może przyniosą wirusa do domu, bo przecież spotkały się z 100-300 osobami? Jakie konsekwencje ich spotykały? Wiem, że do jednej pani pracującej w sklepie do tej pory nie przyjeżdża jej siostra, bo się boi, że ją „zarazi”.
Dla mnie to są ciche bohaterki ostatnich dni i miesięcy. Czy zobaczyłeś je pakując do swojego koszyka to, co potrzebowałeś?
Tym krótkim felietonem chcę Cię zachęcić do zwrócenia uwagi na te osoby, dzięki którym mogłeś jeść, gotować, piec i nie martwić się, że zamkną Ci dostęp do produktów spożywczych jak granice państwowe.
A jeśli to czyta ktoś z pracowników sklepów – to do Ciebie kieruję słowa uznania, wdzięczności i podziękowań.

Do następnego razu. Marta W.

Wdzięczność za dobro, które już jest w Twoim życiu jest podstawą wszelkiej obfitości” Eckart Tolle

_______________________________________________________________________________________________________________

Droga składa się z punktów – w świetle matury

Dzień dobry.

W szkołach średnich tematem przewodnim jest teraz egzamin maturalny: Jakie były pytania/zadania? Czy trudne? Jaka będzie zdawalność – to zainteresowanie od strony kadry pedagogicznej. Matura: rzeczownik, liczba pojedyncza, co prawda dla każdego maturzysty rozbity na kilka podpunktów – język polski, matematyka, język obcy+ przedmioty rozszerzone.
Ale czy rzeczywiście jest to jeden punkt? W moim przekonaniu to przystanek na drodze o nazwie  EDUKACJA. Przystanek, do którego trzeba było donieść bagaż wiedzy i różnych umiejętności. To dlatego nauczyciele przypominają, motywują , „straszą” maturą, to dlatego są matury próbne. To zewnętrzny wpływ na każdego ucznia. Jak z własną motywacją i świadomością, że matura jest tylko punktem w procesie, który trwa wiele lat? Od kilku lat przeprowadzam zajęcia „Moja motywacja do nauki”. Zachęcam do uświadamiania sobie czynników utrudniających, wspomagających, ustalenia celu, któremu ma służyć uczenie się a w końcu własnej odpowiedzialności za tę drogę. Staram się pokazać właśnie tę drogę, w ujęciu jak najkorzystniej dla Ciebie jest nią kroczyć. Matura nie jest na niej uwzględniana jako cel (chyba, że ktoś sobie taki wyznaczy), cel ma być dalszy, perspektywiczny, dotyczący tego, co chcesz robić w życiu i jak żyć.  Różnie jest z odbiorem – od pytania: „Po co mi to?” po głębszą refleksję i poszerzenie obszaru swej świadomości przez uczestników zajęć.
Bagaż wiedzy i umiejętności  każdy maturzysta przynosi na egzamin. Siada, rozpakowuje go i korzysta z niego lub …nie korzysta. Ot, bo okazało się, że w bagażu było Niebranieodpowiedzialności albo Natejlekcjimnieniebyło, albo Liczęnacud. Dużo można zapakować w swoją podróżną torbę.
Jeśli  w Twoim bagażu jest Wiedza i Umiejętności Posługiwania Się Nią, jeśli w nim są Umiejętności Radzenia Sobie Ze Stresem, jeśli włożyłeś tam przygotowany wcześniej ekwipunek to tylko siadasz i czekasz na kolejny autobus. Bo na tym przystanku zatrzymuje się autobus pt. DALSZA EDUKACJA.
Może być tak, że mimo Twojego zaangażowania osobistego Przystanek okazał się za trudny. Co robisz? Czy rezygnujesz i włączasz poczucie krzywdy czy wracasz kilka życiowych kroków, pakujesz się jeszcze raz – bogatszy o to doświadczenie, które Cię spotkało – i jeszcze raz docierasz do przystanku?
Niektórzy mają – jak się to mówi –  tzw. farta, sprzyja im los – ci nie muszą nawet długo czekać na autobus, a czasem podjeżdża dwa i kierowca zachęca do skorzystania właśnie z jego pojazdu. Ale niektórzy tak nie mają. A o tych, co wrócili, zebrali podróżny tobołek i podeszli jeszcze raz  myślę z dużym szacunkiem. Myślę tu o bliskim mi młodym człowieku, który mimo wieloletniej, skrupulatnej nauki, dużych możliwościach intelektualnych, głębokim zainteresowaniom  nie dostał się na wymarzony kierunek studiów. Co zrobił – od września zaczął się uczyć,  z pełnym zaangażowaniem, podszedł jeszcze raz do matury i wsiadł wreszcie w swój wymarzony autobus (choć z przesiadką 🙂 .
I taka postawa dotyczy nie tylko egzaminu maturalnego ale i innych wyzwań, ot choćby egzamin na prawo jazdy. Idziesz do celu, przekraczasz przeszkody, idziesz nie bez lęku ale mimo lęku.

I jeszcze – matura =egzamin dojrzałości. Jaka dojrzałość, Twoja osobista jest eksponowana na tym egzaminie? Jaki próg rozwojowy przekraczasz? Do czego dostajesz „przepustkę”?

Do następnego razu. Marta W.                            

,,JEŚLI KTOŚ NIE WIE, DO JAKIEGO PORTU PŁYNIE, ŻADEM WIATR NIE JEST DLA NIEGO KORZYSTNY” Seneka

——————————————————————————————

Zdjęcie zrobiłam w Arboretum w Bolestraszycach, tym razem z ogrodów- projektów studentów architektury krajobrazu.

DOTKNĄĆ ŻYCIA

Dzień dobry.
Każdy z nas obserwuje przekształcenia i zmiany dążące do przywrócenia normalnego życia. Życia, w którym można się spotkać z ludźmi, pójść na basen (już za kilka dni ), do kina, restauracji, dotknąć towaru w sklepie (i go poczuć zmysłem dotyku w ten sposób).
Obostrzenia związane z pandemią ograniczyły nasz dostęp do świata zewnętrznego i uczyniły technologię informatyczną pośrednikiem. Pośrednikiem, który i tak był obecny, choć nie w takiej skali.
Jestem z pokolenia trzepaków (dla wersji miejskiej) i pokolenia ganiania boso po kałużach (wersja wiejska – czyli moja osobista). Długo jeszcze przed przekierowaniem życia do Sieci z niepokojem przyglądałam się zmianom w spędzaniu czasu przez dzieci i młodzież. Obraz dziecka/nastolatka z kiedyś = ruch, obecnie to statyczna wizja młodego człowieka, często zgarbionego, wpatrzonego w coraz mniejszy ekran. To trend  w urządzeniach, dążący do miniaturyzacji.(Czy wiecie, że pierwszy komputer tzw. ENIAC ważył 27 ton i zajmował 140 metrów kwadratowych?). Obserwowałam rosnącą niechęć do wysiłku fizycznego czy ruchu. Przeciętnie człowiek spędza około 9,3 godziny W POZYCJI SIEDZĄCEJ (śpi około 7,7 godziny). Spotkałam się nawet z twierdzeniem, że ten styl życia przyczynia się do zmiany w budowie ciała poprzez powiększenie naszych pośladków  – bo, tak już przyroda działa, że ewolucyjnie przystosowuje organizmy do przetrwania. Konsekwencje są czytelne – wzrost zachorowań na tzw. choroby cywilizacyjne (cukrzyca, nowotwory, choroby układu krwionośnego), gorszy stan zdrowia psychicznego (czy pisałam już, że 45 minutowy spacer, w dawce 5 razy w tygodniu zmniejsza poziom depresji z 14, 8 na 3,2 w skali depresji Becka)?
Styl życia kształtowany jest przez rodziców, to od nich zależy, czego nauczy się dziecko w obszarze kontaktu ze światem – czy pozna go przez szybę, bo: za dużo zarazków, kleszcze, za zimno, za gorąco, za daleko, za ciężko= ogólnie niebezpiecznie. A kiedyś mówiło się tak: „Brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko”. Wyobrażam sobie, że w niektórych sterylnych domach dziecko nie będzie mogło zjeść rękami (i może łyżeczką, jeśli nie zrezygnuje z tak trudnej operacji) jajka na miękko czy innych pyszności, które można później rozsmarować po blacie.
Moi bliscy znajomi – ze stolicy zabierają swoje dzieci na wakacje w głuszę, gdzie nie ma „atrakcji” nowoczesności a chodzenie w kaloszach z latarką (bo z oświetleniem też jest kiepsko) to dopiero jest przygoda. Tylko z takimi dziećmi trzeba być, spędzić z nimi czas, pokazywać im i tłumaczyć świat. Pozwolić, by posmakowały smaków życia (a nie wszystkie są jak czekoladki z wyższej półki).
Dziecko przed ekranem = spokojne dziecko, którym nie trzeba się zajmować. Słyszę komunikaty „No, teraz puściłam mu bajkę, będzie spokój”. Nawet jeśli dzieciak ogląda bajkę dobrze jest oglądać ją z nim, właśnie po to, by zapytać go, jak coś rozumie, jakie przeżywa emocje,  wyjaśnić, dopowiedzieć, a przede wszystkim TOWARZYSZYĆ, wspólnie doświadczać.
Młodzi ludzie często  są w kontakcie ze sobą za pośrednictwem sprzętu. Dla mnie jest to spotkanie jak przez szybę. Nie ma bezpośredniej interakcji, tego, co w bezpośrednim kontakcie możemy odczytać, zdać się na swoją intuicję czy mądrość, że w tej osobie coś mi nie pasuje (skąd tyle nieszczęść związanych ze znajomościami w Sieci i przeniesionych później do tzw. reala? Ano, zbudowany wizerunek poprzez słowa, który z prawdą może nie mieć nic wspólnego).

Jestem zwolenniczką dotykania życia swoimi rękami. Cenię poczucie przemoczonych butów przy chodzeniu po mokrej trawie. Kontakt z ziemią w ogrodzie – bez rękawiczek . Lubię patrzyć na aktywne dzieci, często spocone i zaczerwienione z wysiłku i ekscytacji. Dzieci,  które korzystają ze swojej twórczości i kreują magiczny świat z koca, patyków, kawałków tkanin…
Cenie młodych ludzi, którzy nie stosują opcji „kopiuj – wklej”, a zamiast pytać „Po co to robić?” myślą raczej „Jak to zrobić?”. Idą pograć na orliku w siatkówkę, poznając tam nowych, innych graczy. Zostawiają swój telefon, by spotkać się z życiem i  światem. I takiego DOTYKU ŻYCIA Wam życzę.

Do następnego razu. Marta W

 

Mamy pięć zmysłów do poznawania świata: dotyk, smak, węch, słuch, wzrok – korzystajmy z nich.

________________________________________________________________________

Dlaczego BRZOZA? Wyjaśnienie pod tekstem

DARY

Dzień dobry.
                 W niedzielę 31 maja w kościele katolickim obchodzone było święto Zesłania Ducha Świętego. W 50 dni od zmartwychwstania Chrystusa zostaje zesłany (obiecany) Duch Święty, apostołowie mówią różnymi językami. W chwili Zesłania ludzkość zdołała symbolicznie przełamać wszelkie bariery i na nowo zjednoczyć się w Duchu Świętym. 
                 Zjednoczyć się… Jak to dziś ująć? Czy przez pryzmat „zjednoczenia się” w demonstracjach w Stanach Zjednoczonych, które trwają około tygodnia, po śmierci46-letniego czarnoskórego George’a Floyda, który zmarł w trakcie zatrzymania przez policję w Minneapolis. To „zjednoczenie” spowodowało wprowadzenie godziny policyjnej w 25 miastach w 16 stanach, bo demonstracje zostały wykorzystane do grabieży, demolowania, niszczenia, podpaleń i innych nagannych zachowań. No i – oczywiście – są ofiary w ludziach.
               Zjednoczenie się  w obliczu koronawirusa – tu mam dwa obrazy: jeden to wzajemne wspieranie się, pomoc, podziękowania dla pracowników służby zdrowia (materialne i niematerialne), branie odpowiedzialności za siebie tak, by nie szkodzić innym. Drugi – to obraz zjednoczenia się w lęku, związanym z koronawirusem. Zjednoczenie, które powoduje lękowe odwracanie się od innych (sytuacja z krakowskiej windy) a wręcz agresję (przy propozycji przepuszczenia w kolejce do kasy osoby, która miała kilka sztuk towaru). Propozycję, która w czasach sprzed połowy marca byłaby potraktowana jako wyraz życzliwości i uważności na innych.
              Wrócę do Ducha Świętego w aspekcie Darów. Interpretowane są one przez religię w odniesieniu do wiary, ja pozwolę sobie odnieść je i do innych aspektów życia. (Prócz Daru Pobożności i Daru Bojaźni Bożej jako stricte religijnych – choć i one wpływają na postawy życiowe…).
Dar mądrości. Bycie mądrym niekoniecznie równa się byciu inteligentnym. Myślę o takiej mądrości życiowej, która mają szczególnie wyraźnie starsi ludzie. Blichtr tego świata nie kusi, świadomość tego, co w życiu ważne wytycza ścieżki, spokój i opanowanie pomagają w podejmowaniu dobrych decyzji. Kiedyś to właśnie Starszyzna Plemienna naradzała się i decydowała o losach grupy… Kiedyś mówiło się o mędrcach… Dziś – no cóż – ja tam wierzę, że każdy może być dla siebie mędrcem poprzez dbanie o swój osobisty rozwój. A kiedy potrzebuje pomocy z zewnątrz, kiedy „uczeń jest gotowy, to i nauczyciel się znajdzie”.  
Dar rozumu jak dla mnie związany jest z Mądrością. Chodzi o właściwe wykorzystanie własnej kory mózgowej (pełny rozwój następuje około 30 roku życia, stąd też ograniczenia wiekowe przy zasiadaniu w senacie – minimum 25 lat czy bycie sędzią – minimum 30 lat). Dalej – Dar rady – tu chodzi znów o właściwe decyzje. A życie stawia przed nami konieczność wyborów co chwilę. Od prostego: Co zjem na śniadanie,  do  takiego związanego z wyborem szkoły, pracy, partnera…I to Ty masz mieć ten Dar, by sobie poradzić, gdy staniesz przez dylematem.  Pytanie – Co sobie poradzę? Gdyby ktoś bliski  przyszedł  do Ciebie z takim problemem – Co byś mu poradził? Pytania dodatkowe to np. takie „Czy to jest dla mnie dobre/właściwe/odpowiednie?”, „Jak się będę czuł, gdy się na to zdecyduję?”. Rady od innych mogą być przeszkodą, jeśli zablokujesz się na głos swojej intuicji i swoich prawdziwych potrzeb. Stąd psychoterapeuta nie radzi lecz pomaga uświadomić, poszerzyć pole wglądu w sytuację, odszukać swoją wewnętrzną prawdę.
Dar męstwa czyli odwagi, bycia gotowym do poświęcenia. Przypomina mi się teraz „Stefek Burczymucha” Marii Konopnickiej. Pamiętacie?
„Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź… to dostoję!
 Wilki?  Ja ich całą zgraję pozabijam i pokraję!”
Nie chodzi o męstwo głoszone ale o czyn. Nie o deklarację ale o postawę.  Dopiero ekstremalna sytuacja może pokazać, co masz głęboko w sobie, czasem będzie to właśnie męstwo, oparte  o odwagę,  a czasem tchórzostwo oparte na lęku. Jak pisała Wislawa Szymborska „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”.   
Dar umiejętności … Zazdroszczę (bez bycia zawistną) tym, którzy maja piękny głos, tym, którzy z taką łatwością uczą się języka obcego. Niektórzy mają po prostu talent. Tu powołam się na słowa wielkiego filozofa Artura Schopenhauera „Talent przypomina strzelca trafiającego do celu, w który inni trafić nie umieją; geniusz – takiego [strzelca], co trafia w cel, którego inni nawet dojrzeć nie potrafią”.  Nie wszyscy mamy po równo, cóż pozostaje?  – ja tam z przyjemnością słucham pięknych głosów  innych z wdzięcznością, że mam słuch i mogę doświadczać takich wzruszeń. A co do języka – uczy mnie to akceptacji swoich możliwości.

Życzę otwartości na Dary, dostrzegania ich, umiejętności ich przyjmowania i dzielenia się z innymi.

 Do następnego razu. Marta W.

Brzoza – symbol  związany z kultem płodności,  pozostawiony po naszych przodkach, pogańskich Słowianach, którzy kiedyś obchodzili święto zwane Stadem.  (Obecnie  jego miejsce zajmuje  święto Zesłania Ducha Świętego).  Pozostałością po Stadzie w kulturze ludowej są Zielone Świątki i „majenie” – czyli przystrajanie  domów gałęziami brzozy – symbolem wiosny i kobiecości – dla zapewnienia sobie urodzaju i uchronienia domostwa od złego.

_______________________________________________________________________

Słonecznego Dnia Dziecka:) 

Dzień Dziecka – co ten dzień znaczy dla Ciebie?

Dzień dobry. Temat – po krótkim wprowadzeniu – podzielę na strefy, dla:
1. ucznia,
2. rodzica,
3. każdego.

Międzynarodowy Dzień Dziecka – dzień ustanowiony w 1954 przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) dla upowszechniania ideałów i celów dotyczących praw dziecka zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych i obchodzony od 1955 w różne dni roku w różnych krajach członkowskich ONZ. W  Polsce – oczywiście – 1 czerwca. Oczywiście, bo chyba każdy zna tę datę, od swojego dzieciństwa.
Proponuję refleksję nad tym:  Co ten dzień znaczy dla Ciebie? 

Jako uczeń jesteś „około – pełnoletni”. Ale jesteś dzieckiem dla swoich rodziców. I zawsze będziesz, niezależnie od wieku. Czego od nich oczekujesz? Jakie są Twoje potrzeby, w tym wieku? Zastanów się… Jasne, że z czasem przechodzimy ze wsparcia zewnętrznego na wewnętrzne ale zawsze korzystanie (nie nadużywanie!) z tego, co oferuje Ci świat społeczny jest w porządku. Buduje międzyludzka wymianę. I po to jesteśmy, po to są więzi, kontakty, po to jest bliskość. No i jeszcze instytucje.

Można popatrzyć na Dzień Dziecka – jako rodzic-  przez pryzmat swojego rodzicielstwa. Dotrzeć do wdzięczności, że masz dziecko/dzieci, przypomnieć sobie o ważnych doświadczeniach związanych z tą osobą. Uświadomić sobie odpowiedzialność, która na rodzicu właśnie spoczywa. Odpowiedzialność za wszelkie aspekty rozwoju dziecka, nie tylko pielęgnację, opiekę i pomoc w nauce ale i kształtowanie charakteru – uczenie radzenia sobie w życiu, z niepowodzeniami, trudnościami, kierowanie się WARTOŚCIAMI, nawiązywanie i utrzymywanie kontaktu, wyrażanie siebie i znajomość siebie.
Można skupić się jedynie na zakupie prezentu i zadbanie o sprawienie przyjemności – to też ważne. Jak dla mnie z prezentem musi iść też przekaz – KOCHAM CIĘ, JESTEŚ DLA MNIE WAŻNY/WAŻNA .
Uważam, że każde dziecko potrzebuje dwóch wymiarów opieki – okazywania miłości i stawiania granic. Symbolicznie – wyciągasz w stronę dziecka obie ręce: lewą (od serca) w geście  otwartej dłoni „Kocham Cię” i prawej (od rozumu) – „To Ci wolno, tego Ci nie wolno”. Dziecko rozwija się, gdy ma  poczucie, że jest kochane i jednocześnie w rodzicu ma oparcie właśnie przez wyraźne granice – wtedy może czuć się bezpieczne. A przecież mamy dwie ręce…

Emocje to świat dziecka, a radość, ekscytacja i poczucie przyjemności  to ta przyjemniejsza strona przeżyć. Także w nas jest takie Wewnętrzne Dziecko. I o niego też dobrze się jest zatroszczyć. Zapytać samego siebie: Co potrzebuję? Co sprawiłoby mi przyjemność? Jeśli o Nim zapomnimy,  Ono – jeśli jest ciche i nauczyło się nie być wymagające – usunie się w cień i będzie cierpieć (a my oczywiście z Nim) albo będzie dopominać się uwagi – czasem tak, jak to robią „niegrzeczne” dzieci. „Niegrzeczne” – w moim rozumieniu (dlatego w cudzysłowie) –zwracające na siebie uwagę właśnie z powodu braku WŁAŚCIWEJ  uwagi.
Z różnych okazji składamy sobie życzenia. Jakie złożyłbyś swojemu Wewnętrznemu Dziecku (tak, jakby w Tobie mieszkało Twoje dodatkowe dziecko, o które dobrze jest dbać – co byś mu powiedział?).
Zadowolony,  szczęśliwy Rodzic (który dba o swoje Wewnętrzne Dziecko) taki świat pokaże i przekaże swojemu Dziecku. No i oczywiście z czasem, gdy Dziecko stanie się Dorosłe będzie umiało dbać o swoje Wewnętrzne Dziecko i przez pokolenia popłynie przekaz: Ja jestem OK, Ty jesteś OK. Brzmi wręcz trywialnie, ale jak się zastanowić, to podstawa Dobrego Życia w każdym jego wymiarze.

Przy tym temacie chcę jeszcze nawiązać do kogoś, kto był blisko dziecka. Kogoś, kto był  lekarzem, pedagogiem, działaczem społecznym, publicystą,  pisarzem (m.in.„Król Maciuś Pierwszy”). Kogoś, kto swoim czynem okazał  Miłość do Dzieci – Janusza Korczaka.
Tak więc na zakończenie kilka cytatów tego Wielkiego, Mądrego Człowieka:
O roli opiekuna: „Dziecko chce być dobre. Jeśli nie umie – naucz. Jeśli nie wie – wytłumacz. Jeśli nie może – pomóż.”
w zakresie samodzielności: „Jeśli umiecie Januszu Korczaku diagnozować radość dziecka i jej natężenie, musicie dostrzec, że najwyższa jest radość z pokonanej trudności, osiągniętego celu, odkrytej tajemnicy. Radość triumfu i szczęście samodzielności, opanowania i władania.”
Z zakresie destrukcyjnych zakazów: „Nie biegaj, bo wpadniesz pod konie. Nie biegaj, bo się spocisz. Nie biegaj, bo się zabłocisz. Nie biegaj, bo mnie głowa boli. (…) I cała potworna maszyna pracuje długie lata, by kruszyć wolę, miąć energię, spalać siłę dziecka na swąd.”
– I wreszcie – o poradnikach dla rodziców: „Książka z jej gotowymi formułami przytępiła wzrok i rozleniwiła myśl. Żyjąc cudzym doświadczeniem, badaniem, poglądem, tak dalece zatracono ufność w siebie, że nie chcą sami patrzeć. (…) Chcę, by zrozumiano, że żadna książka, żaden lekarz nie zastąpią własnej czujnej myśli, własnego uważnego spostrzegania.”

Do następnego razu. Marta W.
————————————————————————————————————————————————————————————–

to wizualny odbiór, a to jeszcze pachnie 🙂

„Rób co chcesz (…) tylko nie pal”

Dzisiejszy felieton związany jest ze zbliżającym się Światowym Dniem Bez Papierosa (31 maja). Moją oczywistą intencją jest zwrócenie uwagi na szkodliwość palenia. A zrobię to przez bilans zysków i strat. I osobisty akcent.
Sama kiedyś byłam osobą palącą, więc wiem o czym piszę. Gdzie początek – pewnie jak u większości: poczucie wstępu do świata dorosłych, wyjście na zakazany teren, a przez to – oczywiście – bardziej atrakcyjny. Potem kilka okazji – koncerty, towarzyskie spotkania, z czasem  coraz więcej. W papierosie znalazłam sojusznika w radzeniu sobie z emocjami. I tak to już byliśmy razem. Pewnie schemat brzmi znajomo. Zyski: trudni znaleźć, tak z pozycji dorosłego, ale w świecie nastolatka to było coś: łamanie zakazu, pokazywanie się jako osoba niezależna, magia dymu i rozmów w dymie…
Koszty:  bez liku, nie tylko niepalący ale i każdy palacz wymieni je w ilościach hurtowych. Przeliczanie pieniędzy na rzeczy, które można by kupić zamiast, pokaz wpływu na organizm, graficzne prezentacje na paczkach papierosów pokazujące zaawansowane chorobowo konsekwencje palenia….  Czy to pomaga? Niech każdy odpowie sobie sam.

Wiem, że są różne motywy nie sięgania po papierosy i różne motywy rozstawania się z nimi. I KAŻDY JEST DOBRY. Każda osoba, która pokonała każde uzależnienie jest dla mnie bohaterem. Moja droga do rozstawania się z papierosem biegła przez proces rozwoju osobistego. Kiedyś usłyszałam takie pytanie: „Co zadymiasz?” – zaskoczyłam się, zostałam z tym pytaniem, jako ważnym sygnałem uświadamiającym.
Z czasem, gdy zaczynasz naprawdę dbać o siebie, szanować się i WZRASTAĆ papieros wadzi. Gdy odkryjesz inne sposoby prezentacji siebie przed innymi, radzenia sobie z trudnymi emocjami, spędzania czasu itp. papieros straci przypisaną mu wartość.

To, co jest zyskiem po rozstaniu się z nikotyną to branie wdechu ze świeżym powietrzem pełnymi płucami (a oddychanie to Twoja wymiana ze światem, ciągła). To smakowanie potraw a nawet zwykłego chleba z masłem (i odrobiną soli). To wyczuwanie woni – nie tylko perfum ale i zapachu skoszonej trawy, kwitnących bzów, powietrza po ulewie, zapachu świeżego chleba…
To poczucie niezależności i kontaktu ze sobą i światem. Kontaktu bez protezy. I to takiej protezy, która zaczyna kontrolować Ciebie i Twoje życie.

Do następnego razu. Marta W.

Tytuł zaczerpnęłam z piosenki Maryli Rodowicz „Tylko nie pal” –przy okazji: zachęcam do posłuchania.

_______________________________________________________________________

Kura z wolnego wybiegu. O wolności i konieczności


Dzień dobry. Tym razem na fotografii właśnie tytułowa kura. Ciekawa jestem, jakie uczucia, jakie myśli Ci towarzyszą, gdy patrzysz na to zdjęcie.
Zastałam ją śpiąca pod moim ogrodowym krzakiem (dla jasności – kura nie jest moja, jest sąsiadowa) i pomyślałam właśnie o wolności. Dla porównania mam od razu przed oczami obraz z hodowli drobiu w wielkich farmach, gdzie kura ma tyle miejsca, byle się zmieściła, dziób zaś wysunięty przez kratę, by mogła dziobać płynący taśmą pokarm. A potem tylko śmierć (no chyba, że jest nioską, to może ma ciut lepiej). Ale to już temat biegnący innym torem…
„Moja” kura jest wolna – idzie gdzie chce, je to, co znajdzie – a i gospodarz dba o pożywienie dla niej. Z ta wolnością jest też tak, że na tę kurę czekają „wolnościowe” niebezpieczeństwa – ot choćby lisy.

Jak to przełożyć na ludzi? Są tacy, którzy tej wolności się boją – boją się wyrazić swoje zdanie, wypowiedzieć się przy innych, szczególnie wtedy, gdy jest ono odmienne od pozostałych (większości lub  lidera grupy). Wybierają podporządkowanie się, dostosowanie. Z jakiego powodu może to być trudne? Niskie poczucie własnej wartości, obawa przed odrzuceniem (które się właśnie z tym niższym poczuciem wiąże). W ten sposób tworzą postawę  konformizmu. Przypomina mi się baśń „Nowe szaty króla” Hansa Christiana Andersena: próżność króla wykorzystują dwaj tkacze-oszuści i pozorując pracę udają że widzą niezwykły materiał i niezwykły krój. Najpierw wysłani dworzanie, potem sam król i kolejno poddani nie chcąc dać się ośmieszyć (że nic nie widzą tak naprawdę) udają, że dostrzegają te cudowne szaty. Nikt się nie przyznaje, że to wszystko to fikcja. Dopiero niewinne dziecko wypowiada na paradzie znamienne słowa „Król jest nagi”.

Moje pytanie w tym obszarze – jak Ty wykorzystujesz swoją WOLNOŚĆ (prawo do wypowiedzi, własnego zdania), czy masz odwagę na taką wolność?  

Drugi biegun – niektórzy myślą, że wolność to jest zupełny brak ograniczeń, robienie tego, na co się ma ochotę . To nie jest WOLNOŚĆ, a przynajmniej nie jest to dojrzała wolność. Jeśli ktoś poddaje się wewnętrznym impulsom, to nie jest wolność, jeśli ktoś nie licząc się z konsekwencjami czyni krzywdę sobie lub innym – to nie jest wolność . Według doktryny chrześcijańskiej „Wolność jest zakorzenioną w rozumie i woli możliwością działania lub niedziałania, czynienia tego lub czegoś innego, a wiec podejmowania przez siebie dobrowolnych działań.” Rozum i wola – razem, w parze.

Włączę tu kontekst konieczności – odnosząc się do kury. Otóż – ją też czeka śmierć, może na rosół, może – jako nioska pożyje dłużej. Na wsi nie ma sentymentu – zwierzę ma być użyteczne.  Ludzką koniecznością jest także to, że jesteśmy śmiertelnikami. Ale konieczność to także konsekwencja wyboru wolności lub jej nie wybrania. Zawsze ponosimy konsekwencje każdego wyboru.

W czasie zdalnego nauczania – masz wolność – możesz włączyć skype na lekcji, wyłączyć mikrofon i robić, co Ci się podoba. Nawet wyjść i udawać, że uczestniczyć. Możesz nie zgłaszać się na lekcje, bo argument, ze nie miałeś dostępu do sieci czy urządzenia teraz przejdzie. To Twoja wolność. Tylko – na czym ona jest oparta? Na jakich WARTOŚCIACH. Czy jesteś wolny, czy zniewolony swoim lenistwem, brakiem odpowiedzialności, chodzeniem na łatwiznę?
Parafrazując Cypriana Kamila Norwida: Gdyby niewolnikom dać skrzydła, to zamiataliby nimi ulice. Masz wolną wolę. To ważny składnik życia. Możesz latać, rozwijać się, wzrastać lub „zamiatać ulice”. Życzę Ci pięknych lotów, z perspektywy których widać dużo więcej. I można nabrać dystansu, także i do siebie samego.

Do następnego razu. Marta W
                                                                                   

„Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka – Alexis de Tocqueville”.
_________________________________________________________

 

tym razem w Bolestraszycach koło Przemyśla

Sztuka w prostocie

Dzień dobry. Dzisiejszy felieton wynikł z mojego zafascynowania rzeźbą, którą dodaję na sąsiadującej u góry fotografii (znów Święty Franciszek). Cztery elementy połączone ze sobą – ot i tyle. Albo aż tyle. Sztuka, która przemawia prostotą. Nie ma w niej wysokopodniebnej egzaltacji artystycznej, jak się to mówi „przerostu formy nad treścią”. A jednocześnie zostawia miejsce dla wyobraźni…

 Dzieci potrafią zrobić coś z niczego – konia z kija, zupę z piasku z wodą, berło z tłuczka do ziemniaków. A te z Bullerbyn nawet latać na miotle (- „Ale miotła nie umie latać! – Tak, ale miotła o tym nie wie.”). Z czasem dziecko dorasta i w miejsce wyobraźni pojawiają się gotowe produkty, najlepiej markowe. Sklepy uginają się od nadmiaru zabawek (nawet w czasie pandemii w którymś to kraju postulowano, by sklepy zabawkami były cały czas otwarte, bo przecież dzieci się nudzą…) Gotowe i na wyciągnięcie ręki, ot nasza cywilizacja. A gdzie miejsce na kreatywność, wyobraźnie, twórczość? Sama przyznaję, że gdy wpadłam na pomysł pisania do Was jako formy kontaktu w czasie pandemii najpierw przyszło mi na myśl, że poszukam coś „mądrego” w Internecie i będę wysyłać linki albo cytaty. No i z tego zrezygnowałam, na rzecz własnej inwencji, koncentrując się na temacie, który trafi do mojej głowy lub serca. Uważam za bardzo ważne to, by KAŻDY MÓWIŁ SWOIM GŁOSEM. By każdy dotarł do tego osobistego kawałka SZTUKI, jaką jest jego  niepowtarzalność. Nie musi być ładnie – ma to być Twoje.

A gdy już o wyrażaniu się: jako ludzie mamy zdolność posługiwania się językiem mówionym. Służyć miał komunikacji międzyludzkiej, sygnalizowaniu ważnych informacji. Gdzie jesteśmy obecnie – w tzw. szumie informacyjnym. A z niego trudno wyłonić sedno, rozeznać się i jeszcze odszukać swoją osobistą reakcję na to co słyszysz, czytasz. Minimum słów, maksimum treści.  Przychodzi mi na myśl związek frazeologiczny – WYPOWIEDŹ LAKONICZNA (wypowiedź krótka, zwięzła, streszczająca cały tekst w kilku zrozumiałych zdaniach) . A skąd się wzięła w języku stosowanym? Otóż Filip II Macedoński zbliżając się ze swoim wojskiem do bram Lakonii  groził mieszkańcom: „Jeśli was pokonam, wasze domy spłoną, wasze miasta staną w płomieniach a wasze żony zostaną wdowami.” I usłyszał odpowiedź „Jeśli” – krótką, zwięzłą i treściwą.        \

Dalej w krainie języka – zangielszczanie wyrazów, co ma nadać słowu czy wypowiedzi „charakter” Bo nie ma już prześladowania, osaczenia tylko stalking, nie ma zastraszania, tyranizowania, znęcania ale jest bullying, w miejsce nauczyciela, korepetytora jest tutor i tak dalej ( a im dalej w świat korporacyjny, tym więcej).

I na koniec prostota w wydaniu księdza Jana Twardowskiego. Taka prostota, która jest blisko PRAWDZIWEGO ŻYCIA, nie oddala nas od tego, co ważne. Prostota, która trafia prosto do serca…To on napisał znane większości słowa, które pojawiają się na nekrologach „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…” .
Świat nas kusi – dobrostanem, nowościami, produktami, bez których „żyć wręcz nie można”, zmieniającymi się modelami  spodni, samochodów, mebli… Oby w tym biegu nie odbiec za bardzo od siebie samego… Bo sztuką jest BYĆ SOBĄ,  bez całego bagażu rzeczy (nie)zbędnych. A to dla niektórych wcale nie jest takie proste….

Do następnego razu. Marta W.

 

 Przytoczę jeszcze wiersz księdza J. Twardowskiego „ Rachunek dla dorosłego”

Jak daleko odszedłeś
od prostego kubka z jednym uchem
od starego stołu ze zwykłą ceratą
od wzruszenia nie na niby
od sensu
od podziwu nad światem
od tego co nagie a nie rozebrane
od tego co wielkie nie tylko z daleka ale i z bliska
od tajemnicy nie wykładanej na talerz
od matki która patrzyła w oczy żebyś nie kłamał
od pacierza
od Polski z raną

ty stary koniu
_______________________________________________________________________

Św. Franciszek w Kalwarii Pacławskiej

Królestwo zwierząt

Na początek coś z definicji: Królestwo zwierząt –  „ wielokomórkowe organizmy cudzożywne o komórkach eukariotycznych, bez ściany komórkowej, w większości zdolne do aktywnego poruszania się. Są najbardziej zróżnicowanym gatunkowo królestwem organizmów. Największą grupę zwierząt stanowią bezkręgowce, a wśród nich owady. Drugą, obok bezkręgowców, grupą zwierząt są kręgowce. Wśród nich tradycyjnie wyróżnia się rybypłazygadyptaki i ssaki, do których należy również człowiek”.

A więc dzisiejszy temat dotyczy  królestwa, w którym żyjemy. Najbliżej w nim nam (pod względem zoologii) do ssaków.
Jak widzisz w nim swoje miejsce? Jaki jest twój stosunek do innych istot z naszego Królestwa?
Tu można uwzględniać kilka obszarów:
1. Zwierzęta domowe. Jak traktujesz (jeśli masz) swojego psa, kota, chomika itp.? Czego się od niego uczysz? Jaka zachodzi między Wami wymiana? Tu przypomina mi się cytat z „Małego księcia” Antoina De Saint Exupery :  „ Ludzie zapomnieli o tej prawdzie – rzekł lis
– lecz Tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś”. I z tą głęboką prawdą tu Cie zostawię na własne przemyślenia…

2.Zwierzęta hodowlane, czyli te, które są poświęcane dla człowieka. Przyznaję, że czuję głęboki smutek, gdy patrzę na lady sklepowe uginające się pod ciężarem mięsa. Szanuję tych, którzy mają dietę mięsną, bardziej moją uwagę przyciąga ilość oraz cena („ćwiartka” kurczaka – niecałe 4 złote)  – tak niska cena za ŻYCIE… Co z produktem, które się nie sprzeda? Kosz i śmietnik? Zachęcam Cię, byś zwrócił  swoją uwagę na to, jak żyją i jak są uśmiercane zwierzęta hodowlane, uważam, że każdy konsument powinien mieć świadomość co je. Nasuwa mi się obraz hodowli wiejskiej, z mojego dzieciństwa i obecnych, sąsiedzkich. Tu także hoduje się i  zabija koguty, świnie, kozy a następnie spożywa ich mięso. Zwierzęta traktowane są z SZACUNKIEM I TAK TEŻ SĄ ZABIJANE. Ich ofiara wykorzystana jest w całości. Zabijanie zwierząt a raczej dopuszczenie tego do społecznej świadomości budzi kontrowersje – jak choćby obywatelski projekt nowelizacji „Prawa łowieckiego”, który zezwala niepełnoletnim na udział w polowaniach za zgodą rodziców lub opiekunów prawnych.  W kulturze Słowian każdy chłopiec (w wieku około 7 lat) przechodził spod opieki matki pod opiekę ojca, odbywały się rytualne postrzyżyny (obcięcie włosów) i od tego czasu brał udział w męskich zajęciach, w tym oczywiście w polowaniach.  Dzieci na co dzień widziały śmierć zwierząt, które potem stanowiły ich pokarm. To nie jest przyjemny obraz – sama pamiętam zakrwawiony pieniek do ścinania głowy kogutom i bezgłowy kadłub ptaka w miednicy…. Ale to wszystko stanowiło CAŁOŚĆ – życie i śmierć. W moim przekonaniu – pomaga SZANOWAĆ zwierzęta.
3. Gdy już o śmierci. W świecie zwierząt nie ma litości – rządzi naturalne prawo: drapieżnik atakuje ofiarę, słabsze osobniki giną. Przyznaję, że trudno mi było zaakceptować śmierć jaskółki schwytanej na moich oczach przez pustułkę (wiesz, co to za ptak? ). Tym bardziej, że wcześniej podziwiałam tę pustułkę oglądając ją przez lornetkę… Agonię przerażonej myszy, którą bawi się jeszcze przed jej śmiercią kot. Takie jest prawo przyrody. Prawo które mam okazję poznawać na co dzień…
Zwierzęta także przeżywają żałobę, jest to cierpienie – instynktowne, pierwotne. Miałam okazję dowiedzieć się o tym, gdy dzięcioł stracił swoją partnerkę (nie wiedział o tym ale ja wiedziałam, bo znalazłam jej ciało) i przez około miesiąc nadawał dziobem dla niej sygnał  w blachę na dachu budynku. Czemu nie w drzewo? Bo dźwięk był dużo głośniejszy. Po prostu na nią czekał i ją przywoływał.

 

Moją intencją dzisiejszego felietonu było zwrócić Twoją świadomość na Twoją postawę wobec zwierząt, przybliżyć ich świat jako istot ŻYJĄCYCH I CZUJĄCYCH. Postawę bliską Św. Franciszkowi z Asyżu…

Do następnego razu. Marta W.

PS. Kilka poniższych informacji w tematyce śmierci i żałoby zwierząt uzyskałam na stronie WWF (organizacja ekologiczna):

Najbardziej widowiskowy obrządek żałoby obserwuje się u kruków. Ptaki te odbywają nad ciałem spektakularny rodzaj tańca, wydając jednocześnie charakterystyczny odgłos. W ten sposób informują pozostałych o tym, że jeden z osobników jest martwy.
Słonie również są niezwykle emocjonalne. Zbliżającą się śmierć jednego z członków wyczuwają na długo przed ostatecznością. Gdy śmierć jest już blisko, całe stado otacza umierającego i towarzyszy konającemu do samego końca. Podobnie jest u żyraf. Szczególnie bolesne jest dla nich odchodzenie młodych – opłakuje nie tylko matka – w czuwaniu, jako gest solidarności,  uczestniczą wszystkie samice. Przeżywanie śmierci dzieci jest wyjątkowo trudne także dla małp.  Zdarza się, że zarówno goryle jak i szympansie matki noszą przy sobie ciała swych utraconych pociech nawet przez… kilka miesięcy. Zresztą u tego drugiego gatunku obserwuje się równie wzruszające zachowania także w przypadku, gdy odchodzi matka. Szympansie dzieci z rozpaczy po jej stracie potrafią się wręcz zagłodzić.
Depresja po śmierci bliskich występuje też u ptaków, np. szarych gęsi. Niektóre osobniki znoszą samotność tak źle, że po miesiącu same umierają.
Zwierzęta również odwiedzają groby swoich bliskich (np. wilki).
_______________________________________________________________________

Jeśli przyglądniesz się wnikliwie, to zauważysz, że po  dawnej linii elektroenergetycznej (po prawej) zostały  słupy … Jasne, że dobrze, że zmienili, ale co z pozostałością na polu mojego dalszego sąsiada ?

JAK KORZYSTAMY Z RZECZY

Dzisiejszy temat związany jest z  podejściem człowieka do rzeczy materialnych. Najpierw tak najogólniej. Gdyby zestawić potrzeby jakiejkolwiek istoty żywej na tym świecie z tym, co potrzebuje człowiek- DYSPROPORCJA – to byłoby zbyt słabe słowo. Zwierzęta pozostawiają po sobie nory, dziuple, gniazda, które są potem wykorzystywane przez inne gatunki. Gdy drapieżnik upoluje zwierzynę – zjada ją w całości (ZABIJA, bo jest GŁODNY a nie, że ma OCHOTĘ), resztki zostają spożytkowane przez padlinożerców.

A jak to jest u nas, ludzi? Co zostaje po przedstawicielach naszego gatunku? Pomyśl, proszę przez chwilę ile ludzkich wytworów cywilizacyjnych zostawiamy – począwszy od wspaniałych zabytków a skończywszy na woreczku foliowym. A ten „woreczek foliowy” tworzy  gigantyczne „wysypisko” na Oceanie Spokojnym, zwane Wielką Pacyficzną Plamą Śmieci, ważącą więcej niż 43 tysiące dużych samochodów osobowych. I zajmuje powierzchnię pięciokrotnie większą niż Polska. A to zaledwie część problemu odpadów w morzach i oceanach naszej planety.

Z danych Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa wynika, że każdego roku marnuje się jedną trzecią wyprodukowanej globalnie żywności czyli 1,3 mld ton jedzenia. Na świecie głoduje miliard osób, podczas gdy aż 40 proc. Amerykanów wyrzuca zakupione towary, marnując przy tym rocznie kwotę stanowiącą równowartość 7 tys. złotych na osobę. W Europie rocznie marnuje się 89 mln ton żywności (średnio 179 kg na osobę), z czego w Polsce aż 9 mln ton (52 kg na osobę).

Dlaczego? Powód jest prosty – DOBROBYT. I drugi – brak szacunku. Żyjemy w kraju, o którym Cyprian Kamil Norwid, pisał: „ (…)gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów nieba”, gdzie właśnie chleb przed pokrojeniem znaczyło się znakiem krzyża… Jak Ty traktujesz jedzenie – czy z SZACUNKIEM DLA  POKARMU? Szczególnie, jeśli jest ono pochodzenia zwierzęcego, a to znaczy, że istota żywa została poświęcona, byś Ty mógł żyć.

Jak jest z pozostałymi rzeczami, których tak „potrzebujemy” – różne sprzęty, samochody, ubrania, gadżety…..

Uważam, że zawsze warto sobie zadać pytanie – CZY TEGO POTRZEBUJĘ?  I tu jest sedno problemu – OKREŚLENIE POTRZEBY. To przy nabywaniu. A przy pozbywaniu się – drugie pytanie – DO CZEGO MOGĘ TĘ RZECZ WYKORZYSTAĆ lub: KOMU MOŻE SIĘ ONA PRZYDAĆ?

Dziś zachęcam Cię do uważności w traktowaniu rzeczy materialnych, w zwróceniu uwagi na Twój udział w zaśmiecaniu świata. Do budowania postawy odpowiedzialności za swoje „podwórko” w tym obszarze. Może niewielkie ale jednak znaczące. To tak, jak z akcja „Góra Grosza” – jeden grosz niczego niby nie zmienia ale taki jeden grosz uczynił kwotę 37 922 319,26 zł! (dane zbiórki do ubiegłego roku).

Do następnego razu. Marta W

Tym razem: Przesąd udowodniony naukowo

Dziś 15 maj, imieniny Zofii oraz  23 innych. Ale mnie dziś interesuje właśnie Zofia. A jeszcze bardziej „Zimna Zośka” –  termin związany z agrokulturą. Związany jest z oczekiwanymi przez rolników, sadowników, działkowców i sympatyków ogrodów kwiatowych i warzywnych przymrozkami lub – co najmniej – załamania pogody. Nowoczesny świat często lekceważy mądrości ludowe uważając je za przesądy. A od wielu, wielu lat nasi przodkowie wiedzieli i przekazywali następnym pokoleniom to, co było ważne dla przetrwania. I co nie było poparte ekspertyzami, wiedzą teoretyczną, wykorzystaniem sztucznej inteligencji… lecz wiedzą praktyczną, opartą na doświadczeniu i obserwacji. KONTAKTEM Z NATURĄ.

Tak więc – wracając do Zimnej Zośki – wydawać by się mogło, że zasady, by np. nie sadzić ogórków, cukini, siać fasolki przed Zimną Zośką są przesądami. Przecież kwiecień był taki słoneczny i ciepły a o maj zaczął się przyjemnie. A jednak… Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego przeprowadziło analizę temperatury w latach 1881-1980. Okazało się, że 95 razy (na 100) zaobserwowano istotne ochłodzenia w okresie od 1 do 25 maja. Na podstawie tych danych ustalono, że najwyższe prawdopodobieństwo ochłodzenia występuje między 10 a 17 maja.

Aktualnie Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia przed przymrozkami w województwach: dolnośląskim, śląskim, małopolskim, podlaskim i warmińsko-mazurskim. „ Na północy kraju i terenach podgórskich może nawet spaść śnieg. Noce między 12. a 15. będą bardzo chłodne, nad ranem temperatura będzie w granicach od -1 do 4 stopni Celsjusza, a przy gruncie w wielu miejscach spadnie do -3 stopni C”. W Jodłowej ten czas jest łaskawy, jednak sama świadomość, że jest Zimna Zośka a koło niej jeszcze Trzej Zimni Ogrodnicy (tak, bo Zośka ma do współpracy Pankracego, Bonifacego i Serwacego) budziła we mnie troskę i napięcie.

Mądrość ludowa zawarta jest i zawsze była w słowie mówionym – w powiedzeniach, przysłowiach, opowieściach. Tak kiedyś przekazywano TRADYCJĘ a wraz z nią to, co najcenniejsze – MĄDROŚĆ ŻYCIOWĄ.  W czasach, gdy słowo miało moc (tu mała dygresja: kiedyś  termin „Słowo honoru”, który i dziś jest używany, miał znaczenie tak, jak obecnie wielostronicowe umowy – wystarczyło, że ktoś, a raczej KTOŚ takie słowo dał).

Lubiłam pytać o różne rzeczy mojego dziadka Antoniego Chmielowskiego, który pogodę przewidywał na podstawie chmur. Do dziś pamiętam, że słowiki milkną na Świętego Wita, bo Bóg pytał tego świętego, co tam się dzieje w zbożu, a konkretnie w życie  ale nie mógł usłyszeć odpowiedzi bo ptaszyska głośno śpiewały. Więc je uciszył, by się dowiedzieć, jak się rozwija zboże… Dziś też wiem,  że słowiki przylatują w kwietniu i samce mają zadanie przywabić samiczkę swym śpiewem a potem, pochłonięte obowiązkami ojcowskimi na śpiewanie nie mają już czasu… I to jest właśnie czas na Św. Wita, 15 czerwca.

Cenię to, co starsi ludzie mają do powiedzenia, wiem, że w wielu przekazach zawarta jest mądrość. Mądrość dająca grunt w tak zmiennych i dynamicznych czasach, w których przyszło nam żyć.

Zimna Zośka – łaskawa tego roku.

Do następnego razu. Marta W

„PRZYSŁOWIA SĄ MĄDROŚCIĄ NARODU”

 

Afirmacja w miejsce przesądu

Dzień dobry.

 Dziś 13 maja, dzień uważany za „pechowy”. A już piątek, trzynastego…

Ale po kolei – skąd pechowość trzynastki: 12 to cyfra święta, kompletna. Jest dwanaście miesięcy, dwanaście znaków zodiaku, doba składa się z 24 godziny – dwóch dwunastek. Starożytni Egipcjanie wierzyli, że życie człowieka dzieli się na dwanaście etapów, trzynastym jest śmierć. Liczba dwanaście symbolizuje ład i harmonię świata. Dodanie do niej jedynki powoduje zaburzenie tej harmonii, chaos, zamęt i zniszczenie. W tarocie trzynastą kartą Arkanów Wielkich jest Śmierć.

W naszym kręgu kulturowym pechowości 13 można dopatrzyć się w Ostatniej Wieczerzy, gdy do stołu usiadło 13 ludzi – Jezus i jego 12 (znów ta dwunastka) apostołów. Trzynastym zaproszonym był Judasz. Wierzono, że pechowe jest zasiadanie do posiłku w 13 osób, przewidywano, że jeden z biesiadników umrze w ciągu roku (i to ta, która pierwsza odejdzie od stołu lub usiądzie przy nim jako ostatnia).

A teraz ten „piątek, trzynastego”. Pierwsze skojarzenie z obszarem religijnym to piątek, 13 maja 1981r. gdy Ali Agca dokonał zamachu (na szczęście nieudanego) na papieża Jana Pawła II.

A skąd rodowód pechowości piątku, trzynastego? 13 października (w piątek) 1307 r. na rozkaz Filipa IV Pięknego aresztowani zostali wszyscy templariusze we Francji. Zadłużony król Francji pozazdrościł majątku templariuszom i nakazał swojemu kanclerzowi, Wilhelmowi de Nogaret, aresztowanie członków zakonu, zarzucając im herezję, świętokradztwo, czary, rozpustę i spiskowanie z Saracenami. Templariuszy kazał spalić na stosie, a ich majątek sobie przywłaszczył. Według legendy, Ostatni Wielki Mistrz Zakonu, Jacques de Molay, zanim spłonął na stosie rzucił klątwę na króla, jego kanclerza i papieża. Żaden z nich nie przeżył roku…

Lęk przed piątkiem, trzynastego zyskał nawet miano jednostki chorobowej  – Paraskewidekatriafobia =  rzadka fobia, czyli paniczna reakcja na piątek trzynastego.

To tyle, co do dzisiejszej trzynastki majowej. Inne przesądy – przebiegnięcie drogi przez czarnego kota, przejście pod drabiną, stłuczenie lustra, odpukiwanie w niemalowane drewno, wstawanie z łóżka lewą nogą… Są też i z branży szkolnej – tu nadmienię choćby o czerwonym elemencie garderoby na studniówce.

A jak jest u Ciebie jeśli chodzi o przesądność ? Czy mają wpływ na Twoje życie? Jeśli tak, to jaki?

A teraz AFIRMACJE. Przekonania wzmacniające, które proponuję w miejsce powyższych. I nie tylko w ich, bo głównie w miejsce takiej narracji rzeczywistości, która Ci nie służy.

Słowo afirmacja pochodzi od łacińskiego affirmare, co oznacza zrównoważony, wzmocniony. Afirmacje to pozytywne stwierdzenia, które rzeczywiście nas wzmacniają – nasze postanowienia, naszego ducha, nasze zamiary, marzenia i plany, a nawet nasze fizyczne ciało.
To, jak i co myślimy o sobie, innych, świecie wpływa na nasze życie i nasze postępowanie. Nasz umysł nie przetwarza faktów, tylko to, co myślimy o faktach. Prawa półkula mózgu nie ma zdolności do odróżniania wyobrażeń (przekonań) od obiektywnej rzeczywistości. Stąd ważne jest, by nasze myślenie oprzeć na faktach (w razie wątpliwości zapytać samego siebie: Czy to jest FAKT? I poszukać RACJONALNYCH, OBIEKTYWNYCH argumentów).

Tak więc, skoro nasze myśli są takie ważne, to po co się nimi straszyć („Ojej, czarny kot przebiegł mi drogę”), niepokoić („Jutro piątek, trzynastego, coś złego może mi się stać”), złościć („Kto na mojej drodze postawił tę drabinę”) itp. Czy nie lepiej wykorzystać nasz wręcz nieograniczony potencjał myślowy dla swojego dobra, pomyślności i spokoju?

Być może będziesz potrzebował przeprowadzić długie przeprogramowanie myślowe, bo  jedna afirmacja nie zmieni struktury mózgowej, by wytworzyć nowe połączenia i zmienić „drogę neuronową” tak, by Twoje myślenie pracowało na Twoją korzyść.
Co ważnego przy afirmacjach:

  1. Są budowane bez NIE, są twierdzące (zamiast „Nie chcę trafić do tej grupy”- „Moja nowa grupa jest mi przyjazna”).
  2. W powyższym przykładzie podałam drugi warunek tworzenia afirmacji – czas teraźniejszy.
  3. Afirmacje mogą dotyczyć tylko Cienie – nie masz prawa zmieniać innych osób, ich wyborów, decyzji.
  4. Dobra afirmacja to krótka afirmacja.
  5. Stosujemy ją długoterminowo, niektórzy mówią o co najmniej 3 tygodniach.

Zachęcam Cię do zapoznania się z książkami Luise Hay, która – jak dla mnie – jest mistrzynią w tym obszarze. Kilka z nich chcę Ci przekazać:

„Mam poczucie godności własnej i jestem bezpieczny”

„Moje ciało jest dobrym przyjacielem, o którego troszczę się z miłością”

„Mam wszystko, czego teraz potrzebuję”

„Moje myśli wspierają moje poczucie bezpieczeństwa”

„Wszystkie moje doświadczenia są częścią bogactwa i pełni mojego życia”.

Moją intencją dzisiejszego felietonu było zachęcenie Cię do wglądu w sposób, w jaki myślisz. A tylko to, co uświadomione możemy zmienić.

W moim osobistym poczuciu to bardzo istotny teren, gdzie zasiane ziarna (myśli) dają owoce, którymi karmisz się potem w swoim życiu. Jeśli zaglądasz do swego mentalnego ogrodu masz szansę prowadzić go w sposób, by się z nim i w nim dobrze czuć. W dbałości o swoją kondycję psychiczną i fizyczną, relacje z innymi i światem.  

 

 

 

„Uważaj na swoje myśli, staja się słowami. Uważaj na swoje słowa, stają się czynami. Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami. Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem. Uważaj na swój charakter, staje się twoim przeznaczeniem.”  Lao Tze

Do następnego razu. Marta W.
_______________________________________________________________________

Dlaczego takie zdjęcie w tematyce czasu? Wyjaśnienie: Jest ono wykonane 24 listopada 2019r. – a więc jak na nagietki, to późno, a nawet ZA PÓŹNO

 

Dwa miesiące odkąd ostatni raz byliśmy w szkole – kilka słów o czasie

Od 12 marca nie funkcjonujemy jak dotychczas: w szkole, w kontakcie bezpośrednim, za to z wieloma innymi zmianami, z którymi wszyscy się mierzymy. Dwa miesiące.

Szerzej: CZAS. Czas, w którym przebiega nasza egzystencja, a te dwa miesiące to odcinek czasu, który spędzamy teraz w domach.

Co ważnego się dla Ciebie w tym CZASIE dzieje? Nowa sytuacja mierzy nas wszystkich z różnymi emocjami, wpływa na poglądy, budzi refleksje.

Co się w Tobie zmieniło? Co się w Tobie ugruntowało? Co nowego ten czas Ci przyniósł dobrego? Jakie wyzwania przed Tobą postawił?

Jaka nazwę nadałbyś temu odcinkowi Twojego życia?

Może  poganiasz czas, bo Ci się nudzi i chcesz, by już był weekend, wakacje, ukończenie szkoły a w aktualnej sytuacji – by już było po restrykcjach, ograniczeniach. Jeśli zachowasz w sobie taką tendencję to będziesz się spieszył … ku śmierci. Tak, ostatecznie w tę stronę wszyscy dążymy. Pamiętaj, że każda chwila powoduje przesunięcie na Twojej Linii Życia  do przodu, ku mecie… Pytanie więc nasuwa się samo: Po co? I jeszcze do tego myślowe przesunięcia „Byle do piątku”, „żeby już było po (tym czy tamtym)”, „W następnym tygodniu będzie…(i już tam spędzasz czas, w tym następnym tygodniu)”.

Są też tacy, którzy rozpamiętują przeszły czas, trudno im pogodzić się ze stratą czegoś, kogoś, rozpamiętują zakończone już sceny w Teatrze Życia, notorycznie wracają do wspomnień, i tam rozbijają namiot mentalny, zapominając o tym, co TERAZ w ich życiu następuje.

Są też tacy, którzy żyją życiem równoległym – myślę tu o osobach oglądających seriale, w których śledzą losy innych, patrząc jak tamci jedzą, rozmawiają, wsiadają do samochodu, robią zakupy a nawet … jak oglądają telewizję 🙂 

Dziś chcę zachęcić Cię do refleksji na temat Twojej odpowiedzialności za czas, który dostałeś. A nikt nie wie ile go dostał… Od Ciebie zależy, jak go spożytkujesz i na co go przeznaczysz.

Na koniec pomyślałam jeszcze o powszechnie stosowanym zwrocie „Nie mam czasu” – jakże to kłamliwe! Każdy ma czas, istota sprawy polega na tym, na co go chce lub nie chce przeznaczyć. Tekst „Nie mam czasu Ci teraz pomóc/porozmawiać z Tobą/wysprzątać/poczytać książkę/…. – to miejsce dla Twojej opcji/ – jest wymówką w miejsce prawdy, która brzmi:  „Tak naprawdę DECYDUJĘ nie przeznaczać na To swojego czasu” – niektórzy mogą mieć jeszcze swoje osobiste uzasadnienie. Zastanów się, gdy w swoich ustach (lub kogoś) usłyszysz „Nie mam czasu”, co pod tym jest nieco głębiej.

 

Marta W.

PS. Spotkałam się z takim powiedzeniem „Zła wiadomość jest taka, że czas leci. Dobra wiadomość jest taka, że to Ty jesteś pilotem”. Dobrego i udanego lotu!

_______________________________________________________________________

SAMODYSCYPLINA

Witaj w kolejnym dniu zdalnego życia.

Każdy z naszej społeczności Liceum (i nie tylko my) jest w specyficznej sytuacji, w której nie musi wychodzić z domu o określonej porze, by dotrzeć do szkoły, ubrać się i zjeść odpowiednio wcześniej. Dyscyplinowaniu w szkole sprzyjał: plan zajęć, dzwonki, sroga mina nauczyciela i inne. Po południu niektórzy mieliście pewnie zaplanowane swoje aktywności związane z pracą domową- szkolną, treningi, wyjścia towarzyskie, zajęcia w szkole muzycznej i inne.

Zewnętrzny świat budował nam konstrukcję, w której mieliśmy się odnaleźć i w jej ramach funkcjonować. Jeśli się komuś nie chciało – świat zewnętrzny pomagał: a to upomnienie wychowawcy, a to ocena niedostateczna,  to wezwanie rodzica do szkoły czy rozmowa z nim… Poza szkołą podobnie. Twoja dyscyplina mogła oprzeć się o tę konstrukcję, może nawet próbowałeś tę konstrukcję nagiąć…

Teraz sytuacja wymaga od Ciebie więcej SAMODYSCYPLINY. „Lekcje” są po prostu inne, zakres materiału jest ten sam. Jeśli pozwolisz sobie na nierzetelną pracę, jak się to mówi w żargonie: będziesz „ściągał” – masz ku temu idealne warunki.

Jest to jednak taka sytuacja, gdzie powinieneś zadać sobie podstawowe pytanie – DLA KOGO JA TO ROBIĘ? Odpowiedź powinna brzmieć – DLA SIEBIE. Słyszałam, że w szkołach zachodnich uczniowie byli zdziwieni, że jest coś takiego jak odpisywanie, oszukiwanie na testach, bo przecież – w ich rozumieniu – testy i inne formy sprawdzianu wiadomości miały właśnie im dać informację o tym, jak sobie radzą. Ocena była tylko etykietą ich umiejętności i wiadomości…

To też element samodyscypliny – pilnujesz siebie, by być uczciwy.

Obecna sytuacja wymaga budowania swojej własnej konstrukcji – nie ma wychowania fizycznego, treningu, wyjścia na basen – sam masz zadbać o ćwiczenia i aktywność fizyczną, zmobilizować się wewnętrznie, by wyrwać się do działania (bez ram zewnętrznych). Inne aktywności podobnie. Ciekawe jakie masz obserwacje siebie w tym obszarze?

By wszystkiego nie rozmazać w jedna wielką plamę warto zadbać o drobne (i większe) rytuały, ot choćby strojem zaznaczać, że jesteś na lekcji a nie w domowych pieleszach. Zadbać o fryzurę, choć nikt poza Tobą (lub mało kto) będzie tego odbiorcą.

Warto ułożyć i utrzymywać w swoim rozkładzie dnia stałe pory różnych aktywności jak i same aktywności.

Znaleźć w sobie Dorosłego, który rozleniwione Dziecko Wewnętrzne zmobilizuje do działania, znaleźć w sobie Rodzica Normatywnego, który pokaże Ci co jest ważne, dlaczego tak trzeba i jak dobry rodzic poprowadzi ku temu co Ci służy.

Do następnego razu. Marta W.

„Jeśli nie umiesz się skupić i skoncentrować to pozostaje ci praca dla kogoś innego kto cie do tego zmusi z mocy swojego stanowiska”. Brian Tracy
_______________________________________________________________________

Brak dostępu do sieci

w dzisiejszym świecie

(na podstawie moich wczorajszych doświadczeń)

DZIEŃ DOBRY! 


 Wczoraj nie posłałam Wam kolejnego tekstu, nie z własnej winy. Odpowiedzialność za to ponosi awaria sieci, przez którą łączę się z Wami i w wielu innych sprawach ze światem. Niemożność włączenia Internetu czy wykonania połączenia telefonicznego pokazała mi jak bardzo jesteśmy zależni od systemu teleinformatycznego.

Wyobraź sobie – a może co niektórzy z Was mieli tak, jak ja – że przez kilka godzin jesteś odcięty od sieci, szczególnie teraz, gdy wszystko prawie jest zdalne. Nie przekażesz pocztą pantoflową „Przekaż X,  że chce jej przekazać to i to…”, nie dotrzesz do materiału dydaktycznego i lekcji, nie sprawdzisz czy ktoś chce Ci coś przekazać. Każdy z Was ma taki obszar, który jest dla Ciebie ważny i jednocześnie uzależniony od działania sieci takiego czy innego operatora…

Jeśli do tego dołączysz operacje finansowe wykonywane przelewami online, wykonywanie pracy zdalnej przez telefon (lekarze, właściciele firm, wiele różnych innych zawodów zawieszonych obecnie na liniach)…..

A wszystko zmierza w kierunku coraz większego wpływu elektroniki, teleinformatyki na nasze życie. Warto być tego świadomym i dostrzegać zagrożenia płynące z nowoczesności. Wspomnę choćby o nowej technologii mobilnej piątej generacji, zwanej 5G, która budzi kontrowersje.

Jeśli do tego dołożyć zagrożenie ataku crackerów zaczyna być jeszcze groźniej. Bo ludzie ci to informatycy z dużymi umiejętnościami informatycznymi i/lub elektronicznymi. Tak więc taki specjalista może stanąć po jasnej lub ciemnej stronie mocy, zależy od jego systemu wartości. „Cracker” to właściwa nazwa dla używanej potocznie i BŁĘDNIE nazwy „hacker” – określanie cyberprzestępców tym mianem jest nadużyciem. Subkultura hackerska oparta jest na wartości WOLNOŚCI w trzech wymiarach:
wolność tworzenia
wolność w dostępie do wiedzy
wolność form dzielenia się wiedzą

Media powszechnie używają określenia „HACKER” wobec osób łamiących zabezpieczenia systemów komputerowych, co w słownictwie informatycznym określa się mianem „crackingu”, a osoby łamiące te zabezpieczenia mianem „crackerów”. Określanie crackerów mianem hakerów jest bardzo źle widziane w środowisku, gdyż etyka hakerska sprzeciwia się cyberprzestępczości.

Dzisiejszy wpis jest skierowany do Ciebie po to, byś korzystając ze swojego telefonu miał świadomość, że jest to urządzenie, które niesie oczywiście wiele udogodnień, wiele dobrego ale wiąże się też z ryzykiem bycia bezradnym, gdy system lub ktoś wyłączy nam dostęp a przez to  możliwość zwykłego funkcjonowania.

Dbajmy o pozatelefonowy świat !

Do następnego razu. Marta W

 

W zacisznym gabinecie pedagoga szkolnego


W obliczu nauczania zdalnego powstała myśl, by stworzyć kącik pedagoga. Przecież każdy z nas potrzebuje wsparcia, rozmowy, obecności drugiego człowieka.

 

 

 

Marta Wardęga

pedagog szkolny w LO Pilzno